Ziemianki w ruchu kobiecym w końcu XIX i na początku XX wieku

Rozmowa z prof. Jolantą Sikorską-Kuleszą 38:04

Przedmiotem naszej kolejnej rozmowy z prof. Jolantą Sikorską-Kuleszą z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego będzie aktywność publiczna ziemianek pod koniec XIX i w pierwszych latach następnego stulecia. Ukażemy ja na szerszym tle początków polskiego ruchu kobiecego, a naszą uwagę skupimy na zaborze rosyjskim i działającym tam Zjednoczonym Kole Ziemianek, później zwanym też Stowarzyszeniem Zjednoczonych Ziemianek – największej organizacji kobiecej przed I wojną światową – oraz jego założycielce i prezesce Marii Kleniewskiej. Zastanowimy się, czym różniła się ona od innych organizacji kobiecych, jakie były charakterystyczne cechy jej działalności i jak duże znaczenie miało dla ziemianek otwarcie na środowiska wiejskie, a na koniec zanurzymy się w ówczesne polemiki prasowe, cytując pióra samej Elizy Orzeszkowej i wybitnego ziemiańskiego działacza Hipolita Korwin-Milewskiego

Transkrypcja

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry, witam Państwa serdecznie, dr Ewelina Kostrzerska, Instytut Historii Uniwersytetu Łódzkiego. Dzisiejszy podcast będzie poświęcony kobietom ze środowiska ziemiańskiego. Zastanowimy się nad miejscem ziemianek w ruchu kobiecym. a podcast jest realizowany w serii, w której opowiadamy o dziejach ziemiaństwa. Dzisiejszym naszym gościem jest pani profesor Jolanta Sikorska-Kulesza z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Pani profesor jest badaczką dziejów społecznych społeczeństwa polskiego w wieku XIX, edytorką źródeł, specjalistką od historii drobnej szlachty, ale w swoich badaniach też sporo miejsca poświęca pani profesor Ziemiaństwo. Także witam serdecznie i dziękuję, że pani profesor zgodziła się z nami porozmawiać. Temat wydaje mi się, że jest bardzo ciekawy.

Dr Ewelina Kostrzewska:
I nie można opowiadać tak naprawdę o dziejach ziemiaństwa, nie dotykając spraw związanych z kobietami z tego środowiska. Były one również częścią ruchu kobiecego. I może pani profesor zacznijmy od próby odpowiedzi na pytanie, czym w XIX wieku był ten ruch kobiecy.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
To jest bardzo wygodne, bo bardzo ogólne określenie ruch kobiet, ponieważ obejmuje się nim bardzo różnorodną aktywność kobiet na polu publicznym. Ona jest związana z emancypacją, ale w bardzo różnym stopniu. I właściwie dokumentacja owego ruchu kobiecego, od kilkudziesięciu lat mająca miejsce, bo jest bardzo widoczne zainteresowanie historią kobiet, dotyczy wszelkiego rodzaju aktywności gospodarczej, społecznej, politycznej, kobiet. Przyjmuje się, że ruch kobiecy, czy przyjmuje się za początki ruchu kobiecego, koniec, właściwie powstanie listopadowe, inaczej, powstanie pierwszej, samodzielnej, kobiecej organizacji właśnie w 1830 roku. Była to organizacja, która nie miała nic wspólnego z równouprawnieniem, z kwestiami emancypacji, w sensie przedstawiania jakichś postulatów czy poglądów. Była to organizacja pomocowa i w całym skierowana do ofiar powstania listopadowego i w całym okresie międzypowstaniowym, no także później w okresie powstania, powstawały, były podobne działania kobiet, które były mniej lub bardziej sformalizowane, które zajmowały się ową pomocą. Ja tylko wspomnę, bo to też dotyczy środowiska ziemiańskiego, osoby, której działanie ma charakter wręcz, można powiedzieć, spektakularny, róży z Łubieńskich Sobańskiej, zwanej Różą Sybiru, która wraz z innymi ziemiankami przez 20 lat organizowała, zajmowała się pomocą dla zesłańców. Były to oczywiście organizacje czy też działania legalne, ale pod przykrywką tych legalnych wykonywały one również różne działania, które były zabronione przez władzę.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Czyli ten można by powiedzieć tradycyjny, ale nie związany z akcjami charytatywnymi czy z filantropią ruch coraz silniejszy wśród kobiet, ale także w tym okresie międzypowstaniowym kobiety po raz pierwszy występują w roli politycznej, jako konspiratorki. To jest przecież okres konspiracji lat 30., lat 40. wiosna ludów, prawda? Jako konspiratorki. Nawet w największej konspiracji tamtego okresu, Stowarzyszeniu Ludu Polskiego, istnieje sekcja kobieca. Nie są to inicjatywy samych kobiet, ale to kobiety wykonują różne czynności, kurierskie czy inne, Za to później są aresztowane, znamy kilkadziesiąt, czy może nawet ponad 100 osób z nazwiska, no to już niekoniecznie ze środowiska ziemiańskiego, które były aresztowane właśnie z powodów jakiejś działalności. nielegalnej. No i chyba taki trzeci element z tej prehistorii ruchu kobiecego, którą można nazwać drogą do emancypacji, to jest wystąpienie środowiska już ziemiańsko-inteligenckiego, entuzjastyk, które formułują pierwsze postulaty czy ambicje kobiet do samodzielnej działalności. Ale ruch taki właściwy chyba kobiecy zaczyna się w latach osiemdziesiątych, w końcu lat osiemdziesiątych XIX wieku i przez te ostatnie czterdzieści lat, czy prawie czterdzieści lat przed odzyskaniem niepodległości, rozwija się coraz bardziej, przybierając przeróżne formy.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Także my mówiąc o ruchu kobiecym, Właściwie mówimy o bardzo, bardzo zróżnicowanym pod różnymi względami środowisku. Bo to są organizacje, które działają tajnie albo legalnie. To są organizacje bądź grupy osób, które poświęcają się, działają na polu wychowawczym, oświatowym, albo na gospodarczym, albo na społecznym, albo łączą to wszystko, prawda? Mówimy o ruchu, który albo jest skierowany na jedno środowisko, albo obejmuje swoim zainteresowaniem, kręgłem zainteresowania różne środowiska. Mówimy też o ruchu, w którym różne środowiska się organizują. Ziemianki o różnym, również bardzo różnym światopoglądowo. Mówię oczywiście już o okresie całym od tam lat siedemdziesiątych właśnie do pierwszej wojny światowej. Zwłaszcza ruch kobiecy nasila się w okresie rewolucji po 1905 roku, kiedy także na terenie Królestwa Polskiego i ziem zabranych istnieje już możliwość legalnego stowarzyszenia się. W związku z tym ta liczba organizacji, można powiedzieć, że ona niemal lawinowo rośnie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Pani profesor, a właśnie ten rok 1905-1907, ten czas rewolucji i to, co pani profesor powiedziała, że te organizacje się tak wysypują niejako, to chyba jest też takie wyjście z podziemia. One musiały być do tego przygotowane, że one w tym 905-907 wychodzą na światło dzienne. Ten ruch kobiecy, o którym mówimy i próbujemy sobie jakoś tak uporządkować to pojęcie i je zrozumieć, jest rzeczywiście bardzo zróżnicowane. Mamy tutaj przeróżne organizacje, tak jak pani profesor powiedziała, bo mamy i feministki, i sufrażystki, mamy kobiety, które później będą związane z ruchem ludowym, ale właśnie mamy też ziemianki, które nie… jakby nie rezygnują z udziału w tym ruchu kobiecym. Przeciwnie, ja mam wrażenie, że one mają taką ambicję odgrywania pierwszych skrzypiec w tym ruchu kobiecym i tam nieraz też do jakichś pewnych konfliktów dochodzi. Ale właśnie pani profesor, wracając do tej organizacji. Ziemianki stworzyły taką organizację.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Gdyby pani profesor mogła trochę o tym opowiedzieć.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Tak, organizacja została zalegalizowana na początku 1907 roku, kiedy można już ją było zorganizować. Było to Zjednoczone Koło Ziemianek. I to organizacja, która z czasem liczyła ponad czy około dziewięć tysięcy członki. Prawda? W związku z tym była to bardzo duża, a nawet może sobie od razu powiedzmy, największa z organizacji kobiecych, jaka istniała przed I wojną światową właściwowym ruchu kobiecym, a rodziła się w ciągu kilku, no ponad dziesięciu lat, z małego środowiska, inicjatywy jednej osoby, ziemianki, Marii Kleniewskiej, która założyła koło kobiet liczące, czy składające się z dziesięciu pań z okolicznych dworów, prawda? I w ciągu tych kilku lat, kiedy już pracowały najpierw nielegalnie, później w pewnej formie, znalazły pewną formułę, w której mogły działać legalnie, aż właśnie stworzyły ową organizację. Była to organizacja o bardzo dużych ambicjach. Rzeczywiście, zgodzę się, takie mam wrażenie, to pani jest specjalistką, pani jest przecież autorką książki w różnych organizacjach ziemiańskich, powiedzmy, to od razu ja się dużo z tej książki nauczyłam. Rzeczywiście ziemianki miały taką ambicję przewodzenia, jeśli w ogóle nie przewodzenia ruchowi kobiecemu, bo to było dosyć trudne, prawda? Tu trudno powiedzieć, żeby ktokolwiek temu przewodził. Raczej bym powiedziała, że te różne organizacje, które powstały, starały się jednak jakoś wspólnie współpracować, o czym świadczą zjazdy kolejne kobiet, prawda? Ale ziemianki miały takie poczucie, powiedziałabym, obowiązku, te oczywiście inicjatorki, bo my mówimy o osobach wybitnych, osobach, które tworzyły organizacje, które działały, które publikowały, natomiast nieco mniej możemy powiedzieć o tych, które temu się przyglądały albo nawet były szeregowymi.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
uczestniczkami, ale ja mam takie wrażenie, że rzeczywiście w tym programie ziemiańskim i przyczynach, czy źródłach programu ziemiańskiego tkwiło takie przekonanie, że my mamy obowiązek działać na rzecz całej wspólnoty, reagując na wszystkie złe, negatywne procesy, negatywne zjawiska, jakie dzieją się w otoczeniu. To wynikało z bardzo różnej sytuacji, ale także z takiego emocjonalno-intelektualnego klimatu, tego przełomu wieków, katastrofizmu, destrukcji, przekonania o destrukcji wartości itd. Ziemianki działały na dwóch polach. Była to organizacja, która była skierowana na działanie na wsi, ale adresowana do dwóch środowisk. Jednym środowiskiem było to środowisko ziemiańskie, środowisko im znane, któremu wytyczono bardzo, takie powiedziałabym, ambitne zadania, a drugim było środowisko chłopskie. które także starano się, w którym starano się działać z takim programem, którego celem miało być nie tylko podniesienie warunków życia wsi, ale poprzez to podniesienie cywilizacji poziomu gospodarczego ziem polskich. Mogę nawet tak powiedzieć, ponieważ to była organizacja w Królestwie Polskim, ale ona z czasem także miała swoje koła pod Zaborem Pruskim i pod Zaborem Austriackim, więc można powiedzieć, że była organizacją ogólnopolską. Więc tutaj to był rzeczywiście bardzo ambitny program.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
i niezwykle powiedziałabym szerokie pole działania. Ja bym powiedziała, że w ruchu kobiecym chyba nie było takiej organizacji, może przesadzam, ale wydaje mi się, a przeglądałam trochę, prasę ziemianek i również kiedyś przeglądałam prasę stworzoną przez feministki. Nie było takiej organizacji, która by nastawiona była na działania praktyczne, i udzielała w tej dziedzinie wszelkiej pomocy i wiedzy, jak ta organizacja. Przecież organy formalne czy nieformalne tegoż związku, prawda? Najpierw powstał Świadkobiec, zanim jeszcze organizacja była.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Znaczy tak, ma pani profesor rację. Świadkobiecy powstał w 1905 roku, czyli zanim ona jeszcze była w ogóle formalnie zalegalizowana.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Tak. A później jeszcze kontynuacją niejako świata był Łan Polski prowadzony przez Rodziewiczównę i jeszcze Ziemianka. I te czasopisma zawierały mnóstwo praktycznych wskazówek. To były takie poradniki, które wskazywały co i jak robić. Dlatego, że działania ziemianek, czemu to służyło, to działania ziemianek były nastawione, ja bym powiedziała, na taką, na profesjonalizację zajęcia, samych ziemianek w majątku ziemskim, czyli tej części, którą one się zajmowały, albo którą według tych działaczek i organizacji powinny się zajmować, bo to jednak chodziło także o to, żeby zaktywizować i stworzyć pewien wzorzec kobiety ziemianki, prawda? Odciągnąć je od nic nierobienia, powiedzmy, czy tylko spędzania wolnego czasu właśnie do owej aktywizacji. To miała być profesjonalizacja, która miała służyć podniesieniu poziomu tej gospodarki, jej, jak to się dzisiaj mówi, produktywności i dochodowości. A żeby to zrobić trzeba było mieć wiedzę, trzeba było mieć umiejętności. i tej wiedzy ziemianki poprzez właśnie prasę, ale także poprzez różnego rodzaju spotkania, organizacje, kursy, wykłady i tak dalej dostarczały.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
One śledziły, wydaje mi się, na bieżąco ruch kobiecy i te pola działania, o których mówię, konkretne, dotyczące wsi, nie wiem, ogrodnictwa, hodowli i tak dalej, wszystko to czym, a ten krąg zainteresowań był bardzo duży, śledziły w prasie zachodniej i to te wzorce, które im odpowiadały, które uważają, że pasują do tego środowiska, tutaj przekazywały. A jednocześnie, żebyśmy też nie pozostawili odbiorców z takim przekonaniem, że zajmowały się tylko sprawami gospodarczymi, prawda, i że w ogóle tylko to, co jakby blisko nich je interesowało, jednocześnie te czasopisma, zawierały relacje z różnego rodzaju dyskusji, wystąpień, wydarzeń dotyczących samego ruchu kobiecego i emancypacji, i postulatów równouprawnienia kobiet, prawda? Więc niezależnie od tego, czy one się z wszystkim zgadzały, czy nie, to one przekazując te informacje, wpływały bardzo na rozszerzenie tego kręgu odbiorców tej właśnie idei. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne. Natomiast bardzo ciekawy jest ten styk ziemianek z wsią chłopską, prawda? One zupełnie odrzucały, one, czyli ziemianki zupełnie odrzucały filantropię. Można powiedzieć, że kierowały się taką filozofią dawania wędki, prawda? I jako środowisko, z którym, no nie tylko z Solidaryzmu Myśle Płciowego, którym się szczególnie interesowały, były kobiety chłopskie, zwłaszcza młode dziewczęta. Uważano, że poprzez kobiety wpłynie się bardzo na podniesienie poziomu życia wsi, No i może także samą gospodarkę, bo z jednej strony rzeczywiście ten świat kobiecy dotyczył podstawowych spraw związanych z wychowaniem dzieci, z higieną, z posiłkami i tak dalej, ale także z pracą. I tutaj ziemianki starały, przede wszystkim tworzyły szkoły gospodarcze, prawda? Trudno powiedzieć, jak bardzo dużo osób przez to przeszło, ale jednak jakaś część dziewcząt zdobyła tego typu kwalifikacje, różne zresztą, w zależności od tego, jak uznawano, na jakim terenie, czym można by się zajmować, prawda? w zakresie opieki nad dziećmi, tworzyły ochronki, organizowały wszelkiego rodzaju wykłady, spotkania itd., itd. Chłopki, o czym chyba wcześniej nie powiedziałam, były członkiniami na innej wprawdzie, o innym wprawdzie statusie, ale jednak były członkiniami tej organizacji i nawet one stanowiły większą liczbę niż same ziemianki.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Również dla chłopek wydawano takie dodatki czy mutacje, nie wiem czy każdego z tych trzech czasopism, Od Polskiego Łanu. Polski Łan i Ziemianka, czyli były też dla chłopek. Oczywiście, że tutaj nie możemy nie mówić, że działały względy takie humanitarne, czy takie zwykłe, ogólnoludzkie. takiej pewnej solidarności i podejścia do chłopek, ale też tutaj chodziło o taki szerszy program, zresztą reprezentowany, czy propagowany przez niektóre partie, zwłaszcza Narodową Demokrację. Program Solidaryzmu Społecznego, który miał prowadzić do wyciszenia konfliktów. My tutaj sobie tak mówimy o współpracy, ale te dwa światy były ze sobą bardzo mocno skonfliktowane. Poczynając, oczywiście już mamy wieś pouwłaszczeniową, ale czy serwituty, czy później rewolucja 1905 roku. Przecież to także są strajki robotników rolnych, prawda? Tutaj no trudno było mówić o takim bardzo przyjaznym sąsiedztwie, ale wydaje mi się, że to, że ziemionki o takim polu swojego działania pomyślały, było niezwykle ważne, choć nie jedyne one, prawda, bo i ruch ludowy, i inne inicjatywy bardziej może osobiste.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Także to jest działanie, to o czym powiedziałam, to wszystko, Wydaje mi się, że sytuuje ten ziemiański ruch dosyć wysoko w środowisku ruchu kobiecego, że to jest działanie, to są organizacje, które warte są i docenienia, i nawet popularyzacji.

Dr Ewelina Kostrzewska:
To prawda Pani Profesor. Ja teraz słuchając opowieści, mam takie odczucie, że tych pól działania kobiet ze środowiska ziemiańskiego było niezwykle wiele. I chyba gdybyśmy na przykład porównały to z organizacją Pauliny Kuczarskiej-Reinschmidt, one się bardziej fokusowały na sprawach politycznych, na uzyskaniu przez kobiety praw politycznych, na takim równouprawnieniu. Natomiast ziemianki otwierały kilkadziesiąt mam wrażenie teraz, jak rozmawiamy. Jednocześnie, więc one były takie trochę multifunkcyjne, jednocześnie miały poczucie takiej chyba odpowiedzialności społecznej i tej roli, która przypada ziemiaństwu do odegrania w społeczeństwie. Powiedziała też pani profesor o tych zjazdach kobiet. To jest dla mnie fenomenalna inicjatywa. Ja zresztą czytałam przed naszym spotkaniem artykuł pani profesor o tych zjazdach.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Ja sobie niestety nie przypomniałam. To było dawno temu.

Dr Ewelina Kostrzewska:
I powiem, że mnie zaskoczyło to, jakie one, generalnie jako kobiety, jako ten ruch kobiecy, jakie one były sprawcze. że one były w stanie zorganizować trójzaborowe zjazdy kobiet. I tam przecież też pojawiały się przedstawicielki tego środowiska, tego środowiska ziemiańskiego. I tutaj jeszcze się właśnie chciałam, pani profesor, zapytać o jedną rzecz. Pani profesor powiedziała, że te organizacje na początku były tajne, potem one się tam częściowo ujawniły, potem przyszła ta legalizacja dzięki rewolucji 1907. I tutaj się zastanawiam, jaką pani profesor ma taką intuicję, bo to chyba trzeba powiedzieć o jakiejś takiej intuicji badawczej. Czy ta droga była taką formą też uczenia się tej aktywności?

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
No z całą pewnością. Możemy zresztą powiedzieć, że to było pokoleniowe uczenie się. Prawda, one czerpały jednak z tradycji ich matek, babek, a nawet wiemy, że te babki czy matki przekazywały im to, w jaki sposób same działały, pewne ideały, one były na tym wychowywane, ale przede wszystkim praktyka czyni mistrza. One zdobywały doświadczenie. Wszyscy zdobywali wtedy doświadczenie, w jaki sposób działać. Ziemionki rzeczywiście były bardzo sprawne. Sam fakt stworzenia tak bardzo wielu kół. Poza tym to nie było środowisko miejskie.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
W mieście wydaje mi się, że znacznie łatwiej było się organizować. Natomiast tutaj mówimy o ogromnym rozproszeniu, prawda, ale też to rozproszenie wydaje mi się, że bardziej może niż w innej sytuacji wpływało na to, czy było powodem tego, że były bardzo różne stanowiska, że to też ten ruch ziemiański, w sensie takim ideologicznym, nie był taki zupełnie jednolity, prawda? Bo że w sensie praktycznym też był bardzo różny, po prostu każdy odpowiadał na zapotrzebowania swojego środowiska i działał tak, jak mógł działać, prawda? Natomiast w tym sensie ideologicznym także to były bardzo różne osoby. Środowisko tworzyły same ziemianki. Ale też na nie wpływ miały osoby, które wyszły z tego środowiska, były inteligentkami, miały jakieś swoje zawody i działania. Więc tutaj pojawiały się bardzo różne w związku z tym rozwiązania, co na przykład widać w stosunku do emancypacji, czy raczej do ruchu równouprawnienia kobiet i różnych postulatów, które zgłaszano. Związek równouprawnienia ruchu kobiet, już teraz w każdym razie feministki spod znaku Kuczalskiej, Bojanowskiej czy Tużymy, One poza takim radykalizmem politycznym, o którym pani mówiła, także prezentowały pewien radykalizm obyczajowy, który nie zgadzał się z poglądami myślę, że większości, nie tylko ziemianek jako odbiorczyń programu, ale po prostu samych aktywistek. Ale w przeciwieństwie też do ziemianek to był taki ruch w ogromnym stopniu powiedziałabym teoretyczny, tak? Nastawiony na opisywanie sytuacji i zgłaszanie postulatów. Natomiast tutaj w tym środowisku było przede wszystkim bardzo konkretne działanie.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
nastawiony na to wszystko, o czym mówiłyśmy, ale też nie powiedziałyśmy o takim kontekście patriotycznym i chrześcijańskim. To było środowisko chrześcijańsko-demokratyczne, byśmy powiedzieli, w którym dużą wagę przywiązywano do utrzymywania tożsamości. Tutaj do tego wzorca powiedziałabym, Polki, matki, katoliczki. Trzeba by dołożyć właśnie takiej bardzo świadomej swoich obowiązków, zadań obywatelki współuczestniczącej obok mężczyzn w podnoszeniu poziomu życia, jakości tego życia, swojego najbliższego otoczenia, a tym samym także całej wspólnoty.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Pani profesor, tak, bardzo dobrze pani profesor na to zwróciła uwagę. Mnie tutaj się od razu przypomina encyklika rerum novarum, nauka społeczna kościoła Leona XIII. Jak pani profesor sądzi, czy ona miała wpływ na ziemianki?

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
No myślę, że miała ogromny. No jednak to było środowisko bardzo przywiązane i do religii, nie tylko do tradycji narodowej, ale do religii. Na niektóre osoby wpływ miała szczególny w związku z ich sytuacją rodzinną. Pani zna, prawda, historię Marii Kleniewskiej, która straciła dwoje dzieci. Jej spowiednikiem był ojciec Honorat. Interesowała się, oddała się jakby też duchowości. Myślę, że to miało ogromne znaczenie, ale po prostu rozwiązanie sytuacji społecznej, odpowiedź jaką Kościół dawał na tę sytuację, którą stwarzał, na tę kolosalną biedę i wyzysk, którą stwarzał z jednej strony postęp i industrializacja, ale i ten bezwzględny kapitalizm i także rozwój ruchów socjalistycznych, ta obawa, że wszystko ulegnie destrukcji, prawda? Więc remedium na to miała być aktywność w środowisku chłopskim, niwelowanie tej biedy, nawiązywanie współpracy, zasypywanie tej przepaści, tego rowu, który zawsze był między tymi dwoma środowiskami. Oczywiście to jest takie dosyć idealistyczne, bo wiadomo, że takie sprawy muszą być rozwiązywane, jak to się dzisiaj mówi, systemowo.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Ale też pamiętajmy, że one żyły w sytuacji, narodu, które nie posiadało własnego państwa. Tutaj też w ogóle możliwości działania były uzależnione, ale i cele działania były uzależnione od tego, jakie były warunki w danej dzielnicy pozaborowej. Czyli w Wielkopolsce czy w Królestwie Polskim i na ziemiach zabranych zwrócenie uwagi na tą konieczność przeciwstawienia się polityce depolonizacji, polityce germanizacji, rusyfikacji, prawda, one już znacznie lepsze były i inne warunki działania w zaborze austriackim. Także polityka, która się działa naokoło, miała ogromny wpływ. Na przykład kwestia praw wyborczych kobiet, postulatu, prawda, praw wyborczych Wtedy, kiedy pojawiał się ten problem, znaczy problem w ogóle dostępu albo pojawienia się pewnych instytucji wybieranych, albo dostępu do prawa do głosowania, no to była to okazja, żeby kobiety zabrały w tej sprawie głos. Jeśli chodzi o ruch równouprawnienia kobiet, to jego głównym, można powiedzieć, celem Uważanym za cela najbardziej radykalnej i najtrudniejszy do zrealizowania, to było zdobycie praw wyborczych. No oczywiście też obyczajowe, ale… ziemianki, na pewno mówię tutaj o organizacji, a już nie mówiąc o całym środowisku, na pewno nie należały ani do radykałek, prawda, ale tak się składa, że akurat osoby ze środowiska ziemiańskiego zgłosiły pierwsze postulaty nadania kobietom praw wyborczych, bo tak było na ziemiach zabranych pod koniec 1905 roku, pojawiła się możliwość utworzenia samorządu tzw.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
ziemstw w gubernjach litewskich, to wtedy przedstawicielka wywodząca się, intelektualistka wywodząca się ze środowiska ziemiańskiego, Konstancja Skirmund zgłosiła taki postulat do mężczyzn, którzy będą na ten temat dyskutowali, żeby nadać prawa wyborcze do owych samorządów także kobietom i później podjęła to natychmiast Orzeszkowa. Na łamach kuriera litewskiego, już wtedy polskojęzycznego pisma, wywiązała się dyskusja bardzo interesująca między Orzeszkową a redaktorem naczelnym tego pisma, hipolitem też ziemianinem, hipolitem Korwin-Milewskim, na temat właśnie tego, czy kobiety i dlaczego kobiety miałyby mieć prawa wyborcze. Wtedy też Orzeszkowa wystawiła, powiedziałabym, mężczyzną rachunek za udział kobiet w powstaniu styczniowym, za to wszystko, co one robiły po powstaniu, kiedy zostawały same, bo mężowie byli na zesłaniu. za całą aktywność na polu społecznym i na polu gospodarczym kobiet i uważała, że po prostu Polki, czy w ogóle kobiety, tak, bo kobiety sobie na to zasłużyły. Ona może powiedziałabym jeszcze szerzej. Ona po prostu uważała, że to jest absolutnie oczywiste. Sprawiedliwość tego wymaga. Zresztą to był taki artykuł o sprawiedliwość.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Natomiast Powiedzmy, że mężczyźni doceniali, z całą pewnością doceniali zaangażowanie kobiet, zresztą sami je do tego skłaniali w czasie powstań, czy tam w okresie działań konspiracyjnych i Korwin-Milewski także to doceniał. Ale on zwracał uwagę na przepaść między tymi wykształconymi kobietami, już nie mówiąc oczywiście o Rzeszkowej jako wielkim autorytecie, i pozostałymi. Już nie mówię o tym, czy to w ogóle było możliwe do zrealizowania z takich powodów czysto politycznych. I zwracał uwagę na pewne cechy kobiece, które zupełnie nie nadają się do polityki. I to mnie bardzo zaciekawiło, ponieważ również w ruchu kobiecym, nie tylko orzeszkowa, jako jeden z argumentów za przyznaniem praw wyborczych kobietom, podkreślono pewne cechy szczególne kobiet. Czyli z punktu widzenia kobiet, kobiety do polityki wniosłyby bardzo dużo. Nie tylko w tej dziedzinie, na której się znają, bo szczególnie oczywiście zwracano uwagę na edukację, na zdrowie, na te pola działania, ale również dla pewnej obyczajowości, polityki, dla spokoju. Wyobrażano sobie błędnie, jak wiemy, bo kobiety jednak niczym się tutaj od mężczyzn nie różnią swojej zapalczywości.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
i uprawianiu polityki, że one byłyby lepsze. Ja nie wiem, czy pani o tym wie, że na zjeździe tym z 1907 roku, na pierwszym wielkim legalnym zjeździe, prawda, w rocznicę, 40. rocznicę pracy Elizy Orzaszkowej, medal, na medalu, który wybito, i później to spopularyzowano także w poczcówce, jest takie hasło wzięte z kolejnego wystąpienia ziemianek litewskich, a nie tylko ziemianek, we współpracy z inteligentkami, o nadanie kobietom praw wyborczych, ale już powszechnych. To była taka odezwa do wyborców i wybrańców naszych miast i miasteczek, tak to się nazywało. Wzywające ich, ponieważ mężczyźni walczyli o prawo, o powszechne prawo wyborcze, czyli dla wszystkich mężczyzn. Wzywające ich do tego, żeby również na forum dumy rosyjskiego parlamentu przedstawili I ten problem, no bo właściwie pyta Orzeszkowa, dlaczego kobiety mają być gorzej traktowane niż na przykład robotnicy, rolni, prawda? Każdy mężczyzna, niezależnie od poziomu swojej emocjonalności i wykształcenia, miałby prawo wyborcze. I właśnie z tej odezwy jest motto, w którym Orzeszkowa, ja tego dokładnie nie powtórzę, ale pisze, że nadanie praw politycznych kobietom To ma większe znaczenie dla ludzkości niż dla samych kobiet. Nawet ma większe znaczenie dla ludzkości niż dla samych kobiet.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Pani prezes, powiem, że bardzo ciekawa sprawa jest z tym medalem i z udziałem tak naprawdę ziemianek w ukuczu i stworzeniu tego hasła. Myślę, że mnogość problemów, zagadnień jest tak wielka, że byśmy potrzebowały kilkunastu podcastów dotyczących samych kobiet z tego środowiska. Mam nadzieję, że osoby, które nas słuchają i oglądają, udało nam się zainteresować tym tematem. Zapraszamy również do zgłębiania tych treści. Pani Profesor, ja bardzo dziękuję za nasze spotkanie, za naszą rozmowę. Dziękuję za wysłuchanie podcastu i zapraszam do innych podcastów, które znajdziecie na stronie Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy. Ja się teraz żegnam, do widzenia, do zobaczenia.