Ziemianie polscy na Ziemiach Zabranych wobec rewolucji 1905–1907

Rozmowa z prof. Romanem Jurkowskim 34:52

W ostatnim podcaście poświęconym ziemiaństwu kresowemu z tak zwanych Ziem Zabranych zajmiemy się różnymi obliczami rewolucji lat 1905–1907 w zachodnich guberniach imperium rosyjskiego. Omówimy zarówno trudną sytuację ziemian wobec wystąpień chłopskich, ich stosunek do interwencji władz państwowych i wojska w tłumieniu strajków, jak i aspekty pozytywne tego okresu, w tym zwłaszcza olbrzymią „eksplozję polskości” – aktywności społecznej, organizacyjnej prasowej, parlamentarnej możliwej po wydaniu ukazu o zgromadzeniach i stowarzyszeniach oraz decyzji o zwołaniu I Dumy Państwowej. Uznany znawca zagadnienia, prof. Roman Jurkowski, przez wiele lat związany z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, zwróci uwagę także na inne zjawiska, jak wzmocnienie litewskiego i białoruskiego ruchu narodowego czy późniejszą reakcję carską i wycofanie się z części ustępstw porewolucyjnych

Transkrypcja

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry, dr Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii, Uniwersytet Łódzki. Witam na naszym kolejnym spotkaniu z cyklu Historia Ziemiaństwa. Dzisiaj będziemy rozmawiać o rewolucji 1905-1907 na ziemiach zabranych. A naszym gościem jest pan profesor Roman Jurkowski z Instytutu Historii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Wybitny znawca tematyki naszego dzisiejszego spotkania. Panie profesorze, bardzo dziękuję za przyjęcie zaproszenia.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Dziękuję. Dzień dobry.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Zacznijmy, Panie Profesorze, może naszą rozmowę o tym, czym w ogóle była rewolucja 1905-1907. Dlaczego się zdarzyła?

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Rewolucja tych dwóch lat była właściwie objawem wielkiego kryzysu, który uwidocził się w tym czasie w państwie rosyjskim. Był to kryzys systemowy, a więc obejmował praktycznie każdą dziedzinę życia tego państwa i społeczeństwa z nim zamieszkującego. A więc był to kryzys polityczny, społeczny i gospodarczy. W czym się przejawiał? Przejawiał się w wielu najróżniejszych działań, które w swojej istocie skierowane były przeciwko samodzierżawiu państwa rosyjskiego rządzonego przez dynastię Romanowów. W sensie gospodarczym było to przede wszystkim coraz bardziej postępujące zacofanie gospodarki rosyjskiej, mimo że przeżywała ona również okres bardzo ładnej prosperity w początku wieku. Natomiast w porównaniu z bardzo szybko postępującą modernizacją gospodarek w Europie Zachodniej, gospodarka rosyjska była coraz bardziej zacofana. Przede wszystkim kryzys tych lat uderzył w rolnictwo, bo rolnictwo nie dość, że w niektórych częściach imperium, mówimy o wielkim państwie, przeżywało kryzys związany z brakiem żywności, szczególnie tutaj były to lata 906 w gubernii mińskiej, ale przede wszystkim rolnictwo było ekstensywne przy dużym eksporcie. Proszę pamiętać, że Rosja była wówczas dużym eksporterem zboża.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
To rolnictwo nie nadążało dostarczać określonej ilości produktów żywnościowych, żeby zaspokoić potrzeby przede wszystkim szybko rozwijających się miast. Te duże miasta rosyjskie, rozwijał się w nich przemysł, który zatrudniał coraz więcej ludzi opuszczających wieś. Był to jeszcze ten bardzo prymitywny, bardzo agresywny i wysyskujący kapitalizm, ale to wszystko powodowało coraz większe niepokoje społeczne. Kryzys polityczny polegał przede wszystkim na tym, że w Rosji nie było właściwie życia politycznego, czyli w Rosji nie było praktycznie funkcjonujących partii politycznych, czyli nie było wolnej gry sił politycznych, bo państwo rosyjskie zabraniało istnienia jakichkolwiek partii politycznych, które miałyby określone programy. Kryzys społeczny to były przede wszystkim postępujące.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Zmiany w społeczeństwie, a więc coraz bardziej rosnąca pauperyzacja ludności robotniczej, tej, która zasilała.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Ten przemysł w miastach i coraz bardziej.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Postępujące rozwarstwienie wśród ludności chłopskich. rosnąca liczba przy dużym wzroście liczby ludności. Proszę pamiętać, że jest to okres, kiedy Imperium Rosyjskie przeżywa ogromny wzrost liczby ludności, a więc postępująca pooperyzacja spowodowała, że niezadowolenie społeczne obracało się przede wszystkim przeciwko instytucjom państwa. Proszę jeszcze o jednej rzeczy pamiętać, że mamy do czynienia z wielonarodowym imperium. w którym te narody również przeżywają okres bardzo istotnego rozwoju. Jak mówimy, koniec wieku XIX jest to wiek rodzących się nacjonalizmów, czyli pojawiają się ruchy narodowe, bardzo silne, nowe, takie jak np. narodowy ruch łotewski, estoński, czy fiński.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
I również coraz bardziej domagający się swoich.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Praw takie ruchy narodowe jak na przykład na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego. A więc to wszystko doprowadziło do kryzysu państwa, który został pogłębiony jeszcze w dodatku przez zasadniczy czynnik jakim była klęska Rosji w wojnie z Japonią. Trzeba powiedzieć o wojnie, która dla Rosjan wydawała się wojną łatwą i prostą, Mikołaj I, ostatni imperator Imperium Rosyjskiego, w swoim dzienniku Japończyków nie nazywał inaczej jak makakam, czyli brzydkimi małpami, jeśli można mówić, że są małpy ładne i brzydkie. Dowódcy Wojsk Rosyjskich na Dalekim Wschodzie generał Kuropatkin twierdził, My i nasza armia właściwie nie będziemy strzelać do Japończyków. Jak każdy żołnierz rosyjski rzuci czapkę na Japończyków, to ich zarzucimy tymi czapkami i w ten sposób wygramy wojnę. Czyli bagatelizowano siłę Imperium Japońskiego, co przekształciło się w totalną klęskę. Armia rosyjska liczniejsza, ale źle dowodzona, źle wyposażona, porosiła klęskę za klęską nie tylko w Korei, ale również na morzach, czego przykładem jest ta słynna i straszliwa dla floty rosyjskiej klęska pod Cuszimą. Wywołało to ogromny bunt społeczny, ogromny protest społeczny, który przejawiał się w najróżniejszych formach.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
I tutaj jeśli mówimy o całym imperium, to przede wszystkim w miastach dochodzi do coraz lepiej zorganizowanych strajków klasy robotniczej, czyli robotnicy w tych różnych zakładach przemysłowych wielkich, takich jak na przykład zakłady Putiłowskie w Petersburgu, które liczyły o prawie 30 tysięcy robotników. Robotnicy wychodzą na ulicę, domagają się swoich praw. Proszę pamiętać, w Rosji nie ma systemu emerytalnego, nie ma systemu rentowego, nie ma opieki zdrowotnej, w Rosji nie ma obowiązkowego szkolnictwa, mimo że niby jest szkolnictwo powszechne, ale przecież nikt nie skłania rodziców, żeby posyłać dzieci do szkół. Nie ma obowiązku szkolnego. Więc mamy tutaj ogromne zapóźnienie cywilizacyjne. Na to nakłada się jeszcze to ciężkie przeżycie, dzisiaj byśmy użyli słowa trauma społeczeństwa, które ponosi klęskę za klęską.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Na tych polach Korei i Mandzuli giną.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Tysiące żołnierzy rosyjskich, nie tylko dlatego, że Japończycy są lepsi, ale dlatego, że oni są źle wyposażeni. że dostawy żywności są rozkradane przez defraudantów, że jest słabe zaopatrzenie w bronie i amunicję. To wszystko jest objawem ogromnego kryzysu państwa. Ten kryzys państwa objawia się również w tych guberniach zachodnich, które są naszym zasadniczym tematem. Oczywiście bardzo różnie i inaczej niż w pozostałych częściach imperium, no bo przede wszystkim nie ma tam wielkiego przemysłu, takiego w rozumieniu klasycznym, czyli hud czy kopalń. Tam jest przede wszystkim drobny przemysł przetwórczy, no i przede wszystkim rolnictwo. Kryzys lat 1905-1907 przejawia się w rolnictwie gubernie zachodnich przede wszystkim w strajkach rolnych, czyli ludność pracująca w folwarkach ziemiańskich i to nie ludność, która stanowi tę grupę oficjalistów, czyli na stałe zatrudnionych w folwarkach, ale ludność najemna, zaczyna żądać podwyżek płac, czyli większe dniówki. Chcemy więcej kopiejek za dniówkę i to oznacza, że odmawiają pracy.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Odmowa pracy oznacza, że nie można zebrać na czas to, co trzeba zebrać z pola, prawda? A więc ziemianie stają przed bardzo poważnym dylematem. Co to zrobić? Czy ulegać naciskom? Państwo rosyjskie mówi nie, nie ulegajcie naciskom, wzywajcie wojsko, wojsko rozproszy stratkujących i zmusimy ich do tego, żeby nie protestowali, żeby pracowali tak jak chcecie. Ziemianie z kolei mają świadomość czegoś innego, że przecież to nie jest ich własne państwo, które może im pomóc, a to jest państwo zaborcze. że to państwo zaborcze wcale nie myśli o interesie ziemian, tylko myśli o swoim interesie i w tym momencie włączanie się państwa w relacje między ziemianinem a chłopem oznacza, że państwo staje się arbitrem, czyli rozgrywa dziel i rządź zgodnie z tą starożymską zasadą. Ziemianie bardzo niechętnie przyjmują oddziały wojskowe, na przykład Mińskie Towarzystwo Rolnicze, którego prezesem był gubernator. Gubernator na specjalnym zebraniu ziemian proponuje im, że jeśli ziemianie zgodzą się wyłożyć pewne sumy pieniędzy, to on jest w stanie załatwić wojska czekińców, różnego rodzaju grupy czeczeńców, czy Kirgizów, którzy będą stacjonowali majątko i nie dopuszczą do protestów czy do strajków. Oczywiście trzeba za to zapłacić, ale to już w guberniach rosyjskich funkcjonuje. Ziemianie z miejskiego towarzystwa rynczego odmawiają takiej sytuacji.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Mówią, że nasze problemy z chłopami będziemy rozwiązywali sami. Bardzo różnie to wygląda. W niektórych majątkach rzeczywiście ziemianie podwyższają dniówki i ten strajk wygasa. W niektórych majątkach, kiedy oprócz żądań chłopskich pojawiają się również zadawnione zatargi, na przykład o ziemię. Chłopik stwierdzą, że pastwisko było ich wcześniej, sto lat temu na przykład, a teraz już nie jest. Więc jeśli dochodzi do tego typu zatargów, mają one również bardzo tragiczne konsekwencje. Na przykład w Mołodowie, w majątku Konstantego Skirmunda, chłopi zaczynają podpalać zabudowania dworskie i ten Skirmunt telegraficznie wzywa oddział wojska i ten oddział wojska przyjeżdża, ale chłopi nie ustępują. Chłopi z sąsiednich wsi uzbrojeni w drągi, kije, kłonice, kosy próbują zaatakować dwór i wtedy wojsko otwiera ogień.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Ginie kilku chłopów, co oznacza, że ten strajk i ten protest zostanie stłumiony, ale przecież to nie oznacza, że zostaje w jakiś sposób załatwiony. Najgorsza sytuacja w tych guberniach północno-zachodnich ma miejsce w guberniach nadbałtyckich. W guberniach nadbałtyckich dochodzi do regularnej wojny domowej. Zbuntowani łotewscy chłopi nie przeciwko polskiemu ziemiaństwu, to trzeba powiedzieć, ale przede wszystkim przeciwko ziemiaństwu pochodzenia niemieckiego. które jest nazywane w historiografii baronami kurlanskimi, czyli z guberni kurlanskiej, liflanskiej i estlanskiej, dzisiaj stanowiących Łotwę i Estonię. Dochodzi do regularnych walk z oddziałów chłopskich uzbrojonych w najróżniejsze narzędzia walki z oddziałami rosyjskimi. I te oddziały rosyjskie, chłopcy co robią? Przede wszystkim napadają na majątki tych baronów niemieckich, pochodzenia niemieckiego, niszczą je, mordują tych baronów, dochodzi do bardzo częstych aktów zabójstw, dochodzi do podpaleń, dochodzi do zniszczeń i państwo rosyjskie wprowadza oddziały wojskowe. Notabene szefem tych oddziałów jest późniejszy, niesławnej pamięci, generał Rennenkamp, który przecież poniósł klęskę w czasie pierwszej wojny światowej tutaj na Warmii i Mazurach.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Ten generał Rennenkamp utopił we krwi bunty chłopów łotewskich i częściowo estońskich. Na szczęście tego typu wydarzeń nie ma w guberniach, w których wiodącą rolę odgrywa Ziemiaństwo Polskie. Czyli elity polskie nie zmuszone są do tego typu działań, ale co jedno, co ta sytuacja pokazuje? Pokazuje rzecz niesłychanie smutną. że ziemianie polscy prześladowani przez państwo rosyjskie widzą w tym państwie ochronę przed chłopami miejscowymi, którzy destabilizują cały układ społeczny i układ polityczny. To oznacza, że akty lojalności i ugody, które ziemianie deklarują wobec państwa rosyjskiego, mają również takie podłoże. że kto może nas bronić w przyszłości, jak ci chłopi będą tak samo agresywni jak w tej guberni królackiej, tylko państwo rosyjskie może nas bronić.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
I to jest również podłoże tych aktów.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Lojalistycznych, takich jak np. odsłonięcie pomnika Katarzyny II w Wilnie we wrześniu 1904 roku.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli te przyczyny są tak naprawdę bardzo złożone. Nie ma tutaj jakiegoś jednego bezpośredniego impulsu, który wywołuje tą rewolucję. Panie profesorze, a jak ta rewolucja, bo tutaj mówimy o wydarzeniach, które poprzedzały wybuch rewolucji. A jak ta rewolucja przybiegała? Czy możemy wskazać jakiś taki moment, kiedy ona się zaczyna? Jak to wyglądało?

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Takim elementem stymulującym wybuch tych wydarzeń, które przeszły do historii jako pierwsza rewolucja, to jest oczywiście nie tylko klęska w wojnie z Japonią, ale tak zwana Krwawa Niedziela, czyli te wydarzenia ze stycznia 1905 roku, kiedy ogromna grupa ludności Petersburga, to są dziesiątki tysięcy ludzi, namówione przez działacza ówczesnego organizacji robotniczych, którym był pop o nazwisku Gapon albo Hapon, różnie o nim mówimy. Te tłumy z miasta Petersburga udały się na plac zimowy, przed pałacem zimowym, dzisiejszym ermitażem, ogromna powierzchnia. Kiedyś spacerowałem to, żeby obejść go, to trzeba szybkim marszem godzinę ten cały plac obchodzić. I te tłumy udawały się po ten pałac zimowy, żeby złożyć petycję carowi, który nawet w tym pałacu w tym czasie nie był. I niestety oddziały wojska i policji, które chroniły ten pałac zimowy przed właśnie domniemanymi zamieszkami, otworzyły ogień. Do dzisiaj nie wyjaśniono, kto wydał rozkaz. Czy komendant pałacu, czy minister spraw wewnętrznych, czy policjant, kto wydał rozkaz strzelania i wtedy dochodzi do masakry. Ci ludzie, którzy z tą petycją szli do cara, zostają zmasakrowani.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Jest kilkaset zabitych. Nie wiemy, ile było rannych, bo bali się udawać do szpitala, żeby nie być posądzony, bo udział w manifestacji. Jest to ogromny szok dla społeczeństwa rosyjskiego z jednego powodu, no przecież oni chcieli złożyć petycję z prośbą do cara, oni nieśli chorągwie, oni nieśli portrety cara, oni nieśli ikony święte wzięte z cerkwi, a tutaj nagle wojsko do nich zaczyna strzelać i policja. Więc to jest taki symptom, jak państwo rosyjskie, jak monarchia ta samodzierżawna, jak nas traktuje. Drugim elementem jest klęska w wojnie. Tysiące młodych mężczyzn ginie w tej wojnie i coraz częściej pojawiają się informacje w prasie i na różnego rodzaju wiecach, że po prostu giną na daremnie, dlatego że nie dość, że dowódcy nie umieją nimi dowodzić, to jeszcze ci żołnierze najczęściej są źle wyposażeni. A więc to są takie elementy, które doprowadzają do sytuacji, w której Zaburzenia społeczne.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
W całej Rosji, a nie mówię tylko o Guberniach-Sochotnik, są tak duże, że carat musi ustąpić. Carat musi ulec naciskom z różnych stron. Proszę pamiętać, że nie tylko to są masy robotniczo-chłopskie, ale to jest przede wszystkim duża część inteligencji rosyjskiej, czyli ci, którzy pracują w ziemstwach, a więc w tych organach samorządu lokalnego. czyli tak zwani ziemcy. W historiografii rosyjskiej i polskiej również też nazywano je ziemcami. Ten ruch ziemski również domaga się reform w państwie, wiedząc, że w coraz bardziej nabrzmiewającej sytuacji politycznej na świecie monarchia samodzierżawna musi dokonywać zmian. Oni nie chcą oczywiście usunięcia cara, tak jak na przykład rewolucjoniści z partii z partii bolszewickiej czy miejszewickiej, ale ci domagają się, zmieńmy to państwo, żeby to państwo nadal funkcjonowało. Takie jest źródło tych ogromnych zmian, które przyniosła ta rewolucja.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli tak, carat nie ma wyjścia, musi ustąpić, musi się cofnąć. Robi to. Są zwoływane kolejne dumy. Czy dumy były takim symbolem tych pewnych ustępstw wolności?

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Oczywiście, tutaj bardzo słusznie Pani to zauważyła. Nie ma życia parlamentarnego w Rosji, bo w Rosji praktycznie nie ma parlamentu.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Mówił właśnie Pan profesor o tej samodzierżawnej monarchii.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Tak, mamy samodzierżawną monarchię, wyjątkową, której podobnych wzorów nie ma w ogóle w Europie. czyli monarchia, w której car sam rządzi, sama nazwa, samodzierżca, a więc ten, który sam dzierży władzę w tym państwie. I tutaj nie ma żadnego życia politycznego, jak już mówiłem, nie ma życia parlamentarnego, Rada Państwa jest organem doradczym i opiniotwórczym, praktycznie nie ma udziału społeczeństwa w rządzeniu. Car wydając w październiku 1905 roku manifest, tak zwany manifest październikowy, zapewnia, że zostanie zwołane ciało przedstawicielskie. Profesor Bazylow używa określenia ciało przedstawicielskie. Dzisiaj już Rosjanie i polscy historycy również mówią, że to był parlament, ale nie w pełni porównywalny z parlamentami zachodnioeuropejskimi, bo wybory przecież nie były wyborami powszechnymi, że powstanie reprezentacja społeczeństwa, która będzie nazywała się dumą państwową, a obok niej powstanie Izba Wyższa, którą będzie Rada Państwa. Że będą przeprowadzone wybory, że społeczeństwo będzie.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Mogło wybrać swoich przedstawicieli.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
To jest główne ustępstwo caratu, ale to nie tylko. bo przecież wracając do ziem zabranych, jeśli można o tym mówić, mamy tutaj ogromne zmiany polegające przede wszystkim na tym, że w kwietniu 1905 roku został wydany ukaz, czyli dekret, po rosyjsku ukaz, w języku polskim dekret, dekret Sara o tolerancji religijnej. Cóż to oznacza? To oznacza, że po pierwsze, jest możliwość przejścia z jednego wyznania na drugie, czyli można z wyznania prawosławnego przejść na katolickie, czego wcześniej nie można było. Dzieci z małżeństw mieszanych nie muszą być wychowywane, chrzczone w religii prawosławnej i nie muszą być wychowane w duchu prawosławnym. że można odbudowywać kościoły, budować kościoły i nawet można odzyskiwać kościoły, które po 1963 roku zostały zabrane. Proszę pamiętać, na ziemiach zabranych zlikwidowano wszystkie klasztory, wszystkie zakony żeńskie i męskie i zabrano dosłownie setki kościołów katolickich i zamieniono na cerkwie. A więc tutaj mamy do czynienia z.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Ogromnie ważnym… To była ta wielka kasata, prawda?

Dr Ewelina Kostrzewska:
Tak, to była wielka kasata zakonów i klasztorów.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Wielka kasata zakonów i kasztorów, no i przede wszystkim likwidacja parafii, zlikwidowana przecież diecezję mińską. Ta diecezja miejska, ogromna diecezja została zlikwidowana.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Mieliśmy tutaj do czynienia z ogromną presją na kościół katolicki i to się zmienia. Trzeba powiedzieć, że inteligentni biskupi w Polsce z ziem zabranych bardzo szybko zaczynają wykorzystywać tę sytuację. Już w 1907 roku kilkaset tysięcy byłych unitów zmuszonych do prawosławia przechodzi na katolicyzm. Opracowane są wzory podań. To wszystko odbywa się bardzo szybko. Oni wiedzą, że na ta chwila może carat cofnąć, bo to, że carat ustąpił, to wcale nie oznaczało, że on nie brał pod uwagę rozwiązań siłowych. Patrząc na to, jak się wygasza ta rewolucja, to przecież w centralnej Rosji mamy bardzo agresywne rozwiązania siłowe.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie prezorze, powiedzmy jeszcze może słówko właśnie o Unii i tak wyjaśnijmy, dlaczego to był taki języczek uwagi, jeżeli chodzi o Cesarstwo Rosyjskie, żeby nasi słuchacze wiedzieli, dlaczego to było takie ważne.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Proszę pamiętać, że Unię, czyli czyli związane z kościołem katolickim od ułamy prawosławia, były przede wszystkim w cesarstwie zlikwidowane w 1839 roku. W Królestwie Polskim było to w latach 70-tych, 74 roku zdaje się, a więc o wiele później, ale unici byli taką solą w oku państwa rosyjskiego, bo oni pokazywali, że jest możliwe inne wyznanie związane z katolicyzmem, a katolicyzm był wrogiem, bo religią państwową to było Prawosławie. Więc unitów zmuszano do przejścia na Prawosławie w momencie, gdy Unię zlikwidowano. No to taką anegdotę powiem Pani dotyczącą właśnie zmuszania unitów do Prawosławia. biskup wileński Stefan Zwierowicz, który w 1992 roku został zesłany z diecezji wileńskiej, rozmawia z generałem gubernatorem Witalisem Trockim. Był to okres, lata 90., był to okres bardzo silnej presji na katolików, żeby zmieniali wyznanie. Jak był urzędnik, to do pewnego stopnia mógł być urzędnikiem, a dalej już nie, bo nie był prawosławnym.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Bo blokowało go wyznanie, czyli była zamknięta droga awansu. Tak.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
A oficer bardzo rzadko dochodził do stopnia generała, jeśli był katolikiem. Dlatego generał Jacyna czy dowbór muśnicki przechodzili na wyznania ewangelickie, bo ewangelikom pozwalano to, czego nie pozwalano katolikom. No i wracam do myśli. Rozmawia biskup Stefan Zwierowicz z gubernatorem Trockim i gubernator Trocki chwali się temuż biskupowi. Proszę zobaczyć wasze ekscerencjo. Te statystyki pokazują, że nasza wiara prawosławna się rozszerza. A biskup Zwierowicz mówi, no tak, ale nasza się oczyszcza. Więc tego typu anegdoty historyczne związane z religiami można ich mnożyć.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Jeszcze jedną mogę opowiedzieć państwu. Ostatni właściciel zamku w Mirze, książe Mirski.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Który przeszedł, już w okresie istnienia II Rzeczypospolitej, Mir był wtedy w państwie polskim, próbował odbudowywać ten zamek, miał za mało środków, ale troszkę tam kilka baszt odbudował, no i przeszedł z wyznania prawosławnego na katolickie, co było ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich Rosjan, nawet tych mieszkańców w Polsce.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Przyjechał do niego kiedyś prokurator w państwie.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Polskim, który wcześniej był prokuratorem w Rosji carskiej i był wyznaniem prawosławnego. No i zaczął się go pytać, dość niestosownie zresztą, bo kwestie wyznania to są sprawy dość osobiste, no ale dość obsesowo ten gubernator się pyta tego księcia, wasza książęca mość? Słyszałem, że książę przeszedł na katolicyzm.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Tak, przyszedłem, bo w moim przekonaniu, mówi.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Książe, wyznanie prawosławne to jest wyznanie chłopskie, a wyznanie katolickie to jest wyznanie pańskie.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
No więc ten cały prokurator taki zaskoczony.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Ale czy książę wie, że ja też jestem wyznania pawłosławnego?

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
A książę mówi, ależ proszę pana, cóż.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Ja mogę na to poradzić? Wracam oczywiście od anegdot, anegdot można powiedzieć.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Rzeczywiście to są świetne, świetne historie. Ale właśnie, panie profesorze, wracając do tego, o czym rozmawiamy, jak właśnie to dalej się kształtowało?

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Okształtowało się w ten sposób, że mamy oprócz ukazu tolerancyjnego, mamy przede wszystkim niesłychanie ważny ukaz zwalniający obrót ziemią, czyli już zostają zniesione te słynne ukazy grudniowe z 1865 roku, w których zabraniano Polakom sprzedawać ziemię Polakom. Polacy już teraz mogą sprzedawać ziemię Polakom i oczywiście Rosjanom, ale nie mogą kupować od Rosjan, czyli obrót między Polakami jest już dopuszczalny, więc można kupować, dzierżawić, można zastawiać za długi, można dokonywać obrotu ziemią, ale w obrębie grupy społecznej polskiej, czyli katolickiej. To jest bardzo istotne, dlatego że w tym momencie dochodzi do normalnej sytuacji, w której ziemia jest wartością, którą można obracać. Wcześniej tego nie było, a więc ten mit trzymania się ziemi ulega zmniejszeniu. Ale to nie tylko. Mamy przede wszystkim rozporządzenie z marca 1906 roku o stowarzyszeniach i organizacjach. Wystarczy w tej momencie, nie trzeba prosić ministra spraw wewnętrznych o zgodę na założenie towarzystwa dobroczynnego, wystarczy zgłosić deklarację założenia takiego towarzystwa u gubernatora. Powstają specjalne komórki we wszystkich urzędach gubernatorskich, które zajmują się rejestracją, organizacji społecznych, organizacji oświatowych, gazet, różnego rodzaju instytucji charytatywnych, które zaczynają nagle działać.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Co to oznacza? To oznacza, że, nie boję się użyć słowa, wybucha właściwie polskość na ziemiach zabranych. Przykładem najlepszym jest Wilno, gdzie w ciągu kilku lat pojawiają się dziesiątki najróżniejszych organizacji, bractwa religijne, stowarzyszenia sług świętej zyty, opieki nad bezdomnymi, opieki nad chorymi, pojawiają się szpitale, pojawiają się najróżniejszego rodzaju instytucje oświatowe, pojawiają się przecież Towarzystwa Przyjaciół Nauk pojawia się w Wilnie w 1907 roku. Mamy przecież Towarzystwo Oświata, bardzo cenne towarzystwo, które zajmuje się oświatą. Mimo, że statuty pozwalają temu towarzystwu zakładać szkoły, państwo rosyjskie nie pozwala na szkoły, ale przecież kształcą nauczycieli, organizują tajne szkółki. To wszystko jest efektem właśnie tego, że na krótki okres czasu ten carat osłabł.

Dr Ewelina Kostrzewska:
I został poluźniony ten gorset, który ściskał Polaków na tych ziemiach zabranych, ale to chyba też pokazuje, że oni się potrafili w krótkim czasie bardzo dobrze zorganizować.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
I to jest kolejny przykład, który świadczy o sile tradycji. Wybory do Domy Państwowej to jest bardzo dobry przykład. Rosjanie nigdy nie potrafili zorganizować wyborów, bo przecież nigdy nie mieli samorządu takiego, który.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Byłby w stanie to zrobić.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
A więc świadomość, jak zorganizować wybory, jak prowadzić akcję przedwyborczą, jak tworzyć komitety, jak potem w czasie tych wyborów rozgrywać te wszystkie wzajemne układy między poszczególnymi grupami politycznymi, to posiadali Polacy. Dzięki temu Polacy w wyborach do Pierwszej Dumy osiągają ogromny sukces. Proszę sobie wyobrazić, w Gubernii Mińskiej zostaje wybranych siedmiu posłów polskich. Już nigdy później tylu posłów polskich nie zostanie wybranych do kolejnej, trzeciej, czwartej Dumy, jak w Gubernii Mińskiej w czasie pierwszych wyborów. Organizacja życia politycznego przez społeczność polską jest właściwie bardzo szybka, natychmiastowa i bardzo skuteczna. Tu powstają partie polityczne. Przecież mamy biskup wileński Edward Baron van der Rohe, przepiękna postać w historii kościoła katolickiego na Wileńszczyźnie zakłada partię, która nazywa się Stronnictwo Konstytucyjno-Katolickie, gdzie obok Konstytucji, która w Rosji przecież nie była, która zaczyna się pojawiać, również silnym czynnikiem jest element katolicki. Powstaje Stolictwo Krajowe na Litwie i Białorusi w 1907 roku.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Bardzo silnie zaczynają działać polskie partie Skrólestwa Polskiego, Narodowa Demokracja, o której trzeba pamiętać. Partie Postępowe, Związek Demokratyczny. Jeszcze raz użyję słowa eksplozję życia polskiego na ziemiach krajowych. Prasa polska, przecież kurier litewski wrzesień 1905 powstaje pierwsza gazeta polska po 1863 roku.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Właśnie miałam pytać o ten rynek pracowy, bo on też został w pewien sposób uwolniony.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Bezwzględnie. Oczywiście, że nadal jest cenzura. Proszę pamiętać, że cenzura nie znika. Czyli to, czego nie można napisać w Wilnie, można wydrukować w Warszawie albo jeszcze lepiej w Petersburgu. To jest właśnie przykład, że im bliżej centrum, tym więcej można było zrobić. Ale mamy przecież prasę polską. Ta prasa bardzo szybko zaczyna się różnicować. Pierwsza gazeta Kurier Litewski to jest wrzesień 1905 roku, ale już we wrześniu 1906 powstaje Dziennik Wileński, czyli gazeta, która ma kierunek narodowo-demokratyczny bardzo silny.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Powstaje prasa liberalna, mamy Gazetę Wileńską. prasa humorystyczna, mamy bardzo ciekawe różnego rodzaju bomby, takie gazety jak Bomba czy Szczutek, które pokazują całkiem inny wymiar prasy, więc mamy tutaj ogromny rozwój tej prasy. Oczywiście porównując to z Warszawą, to Wilno jest bardzo skromne, ale przecież jak popatrzeć, że wcześniej nie było żadnej gazety polskiej.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Więc oczywiście to też pokazuje skalę tego rozluźnienia.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Siłę żywiołu polskiego i dobre organizacje tego żywiołu polskiego.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli właściwie możemy powiedzieć, że rewolucja 1905-1907 na ziemiach zabranych spowodowała właśnie ten wybuch życia, ten renesans polskości, chociaż, tak jak pan profesor opowiadał, zaczynało się od bardzo trudnych wydarzeń, chociażby te brudne strajki, dylemat. czy wzywać to wojsko, czy nie wzywać, czy prosić państwo rosyjskie o pomoc, to jednak w ogólnym rozrachunku jest ten wybuch, jak pan profesor mówi, ta eksplozja życia polskiego i polskości na Kresach i to jest efekt tych wydarzeń rewolucyjnych i tego, że Czarad musiał się cofnąć.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Bezwzględnie. No oczywiście niedługo to trwało, prawda?

Dr Ewelina Kostrzewska:
Właśnie, właśnie.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Powstaje w 1996 roku w Mińsku, powstaje Towarzystwo Świata, ono już w 1998 roku jest zlikwidowane. Podobnie jest w Kijowie, w Kijowie powstaje Towarzystwo Świata bardzo sprawnie działające i w 1998 roku już go nie ma. Wszystkie inne podobne tego typu instytucje zostają przez państwo rosyjskie zamknięte pod absurdalnymi zarzutami. Natomiast wykorzystanie tych kilku lat jest bardzo skuteczne. Proszę pamiętać o jednej rzeczy jeszcze, że obok Polaków są również Białorusini i Litwini.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
To Litewski Ruch Narodowy również zyskuje ogromny impuls do działania. Ten Litewski Ruch Narodowy uzyskuje prawo, przede wszystkim już w 1994 roku, druku w języku litewskim. Już nie ma zakazu druku. Do tego czasu nie można było drukować w języku litewskim żadnych tekstów. Przemycano to sprócz wschodnich, te książeczki, ci słynni nosiciele książek. Mamy do czynienia z pojawianiem się całkiem nowego zjawiska, jakim jest białoruski ruch narodowy. On jeszcze jest słaby, on jeszcze jest nieliczny, ale przecież już są działacze, którzy zaczynają wydawać naszą niwę. Mamy gazetę w języku białoruskim, mamy bardzo dużą ilość czasopism w języku litewskim, w Gubernikowieńskiej, czyli w Kownie, bo Wilnie mniej, bo tam Wilno jest miastem wyłącznie polskim praktycznie, bo tam oprócz Polaków i Żydów, Litwy jest bardzo mało.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
A więc ta rewolucja również pokazuje, że.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Nie tylko Polacy wykorzystują sytuację, jaką niesie osłabienie państwa rosyjskiego.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Tylko, że to poluzowanie, ta chwila oddechu, tak jak pan profesor powiedział, nie trwała długo. i bardzo szybko zaczęto odbierać to, co dano.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
I to jest charakterystyczne dla państwa rosyjskiego nie tylko w tamtym okresie czasu.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Proszę zobaczyć, umiera monarcha, przychodzi nowy i jest krótki okres zmiany.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Umiera pierwszy sekretarz, niejaki Josip Vissarionowicz Stalin.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Przychodzi Chruszczow i co? I wypuszcza ludzi z łagrów, prawda?

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
A za kilka lat przychodzi Brezhnev i.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Zamyka ludzi do zakładów psychiatrycznych, a więc.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Tutaj to nie jest nic takiego wyjątkowego.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
I nietypowego jeśli chodzi o historię Rosji.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli tutaj mamy pewien cykl, taki bym powiedziała nawet domknięty, który się nam powtarza, bez względu na to, czy jesteśmy w XIX czy XX wieku. Panie Profesorze, bardzo pięknie dziękuję za nasze dzisiejsze spotkanie, za arcyciekawie opowiedzianą historię rewolucji 1905-1907 na ziemiach zabranych. Państwu dziękuję za naszą dzisiejszą rozmowę, za to, że byliście z nami i do zobaczenia w kolejnym podcaście. Do widzenia. Do widzenia Panie Profesorze.

Prof. dr hab. Roman Jurkowski:
Dziękuję bardzo.