W nawiązaniu do podcastu o uciążliwościach panowania pruskiego dla polskiej szlachty bezpośrednio po rozbiorach, w kolejnej rozmowie z cyklu przyjrzymy się wyrosłym na tym tle mechanizmom poparcia dla Napoleona, ogromowi ofiar materialnych poniesionych przez właścicieli dobór ziemskich za czasów Księstwa Warszawskiego i nadziejom na odbudowę państwowości w jej pełnym wymiarze, a naszym rozmówcą jest znający tematykę napoleońską od podszewki prof. Dariusz Nawrot z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Transkrypcja
Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry. Wektor Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii Uniwersytetu Łódzki. Witam na kolejnym spotkaniu z cyklu Historia Ziemiaństwa. Tematem naszego dzisiejszego podcastu będzie rozmowa o postawach szlachty Wielkopolskiej i Nowośląskiej wobec zaborcy pruskiego po 1795 roku, czyli po III rozbiorze Rzeczypospolitej i jej stosunek do odbudowy państwa polskiego u boku Napoleona. A naszym gościem dzisiaj jest wybitny specjalista epoki napoleońskiej, Pan Profesor Dariusz Nawrot z Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego. Dzień dobry, witam Panie Profesorze.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Witam serdecznie Panią Doktor.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Chciałam zapytać, jaka była postawa szlachty wobec wojsk Napoleona na ziemiach polskich w latach 1806-1807. Gdyby pan profesor chciał słuchaczom i mnie to przybliżyć.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
No, 1806 rok zakończył rządy pruskie, jak wiemy, w dużej części zaboru pruskiego. Wszystko stało się to za sprawą zwycięskiej armii Napoleona. Zwycięskie bitwy podjęły Auesztet 13 października z zajęciem Berlina. No i fakt, że Fryderyk Wilhelm III, władca Prus, nie chciał skapitulować, licząc na pomoc rosyjskiego sojusznika, zadecydował o tym, że na ziemię zaboru pruskiego wkroczyli Francuzi. 4 listopada do Poznania wjeżdża pierwszy oddział francuskiej kawalerii szczelców konnych, ale jeszcze dzień wcześniej, 3 listopada w Berlinie dochodzi do spotkania Napoleona z twórcami Legionów Polskich we Włoszech, Janem Henrykiem Dobrowskim i Józefem Wybickim, co daje początek tej wielkiej polskiej akcji niepodległościowej na ziemiach zaboru Nie wszędzie ma to charakter akcji powstańczej. Powiedzmy sobie szczerze, że część ziem wielkopolskich, część ziem zaboru pruskiego znajdzie się pod kontrolą wojsk francuskich i tutaj, tak jak w Poznaniu, tworzyć się będą tymczasowe organy administracji mając zabezpieczenie w postaci tychże oddziałów. Szlachta oczywiście będzie tą grupą społeczną, która najbardziej się zaktywizuje. Zresztą ta tymczasowa władza administracyjna w Poznaniu składa się ze szlachciców.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Tylko jedna osoba reprezentuje stan mieszczański. Jan Hedyk-Dobrowski na tym terenie zacznie tworzyć oddziały Wojska Polskiego, ale są obszary zaboru pruskiego, gdzie dochodzi rzeczywiście do zrywu powstańczego. Takim przypadkiem może być obszar południowej Wielkopolski, obszary Kaliskiego, gdzie 9 listopada na wieść o wydarzeniach w Poznaniu, o klęskach Prusaków, m.in. Paweł Skórzewski i Kasper Miaskowski organizują lokalną szlachtę i rozbrajają pruski garnizon, przejmując władzę w mieście.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli biorą sprawy w swoje ręce.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Dokładnie. Podobnie dzieje się właśnie na tym już wspomnianym obszarze Nowego Śląska. Tutaj za sprawą m.in. Ignacego Zwierkowskiego, Józefa, Jana Nepomucena-Przasiąk-Kulczyckiego dochodzi do właściwie likwidacji rządów pruskich. Ci szlachcice objeżdżają kolejne urzędy, oficjalistów pruskich pozostawiają wprawdzie na urzędach, ale przydają im jako taki element kontroli ich poczynań, polskich szlachciców. Zaczyna się tworzenie oddziałów wojskowych i zaczyna się de facto mała wojna, bo o ile Tereny Wielkopolskie poza tym obszarem północnym, gdzie działają oddziały pruskie, m.in. w oparciu o Twierdzę Gdańską, to tereny wolne od takich bezpośrednich walk wtedy w roku 1806, to już na obszarze Nowego Śląska, czyli tych zachodnich rubieży małopolskich, które znalazły się w państwie pruskim mamy do czynienia z regularną małą wojną, ponieważ w miastach górnośląskich stacjonują szwadrany zakładowe pruskich pułków Huzarów i te pod wodzą Andreasa von Witowskiego postanawiają spacyfikować Nowy Śląsk. Więc w odpowiedzi na te wszystkie akcje ze strony polskiej, tworzenie pierwszych formacji wojskowych, Witowski najeżdża na ten obszar, próbuje porywać polską szlachtę, czyniąc z niej zakładników i zdając sobie sprawę, że jest to ta siła napędowa Polskiego Zrywu Niepodległościowego.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Porywa także wszelkie materiały wojenne od koni, poczynając przez uprzęże, sukno, buty, to wszystko co mogłoby posłużyć do tworzenia oddziału Wojska Polskiego.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Wszystko co może się przydać.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
No i tak, i obydwie strony zaczynają ze sobą taką, można by powiedzieć, małą wojnę. Wtedy na obszarze Żarek tworzyć się zaczynają polskie oddziały. Pamiętajmy, Napoleon już po pobycie w Wielkopolsce, jeszcze zanim dotrze do Warszawy, decyduje o powołaniu pospolitego ruszenia na ziemiach Polski. Wojewoda ostatni, wojewoda wielkopolski Radzymiński, taki uniwersał wydaje. Na Nowym Śląsku miejscowy Ziemianin, który nie ma zresztą zbyt wielkiego doświadczenia wojskowego, postanawia stanąć na czele formujących się oddziałów. Zostaje mianowany generałem ziemiańskim dla województwa krakowskiego w części pruskiej tak zwanej. i tworzy w swoim majątku te pierwsze oddziały kawalerii. Zresztą będzie to taka postawa niezwykle szlachetna, ponieważ on właśnie zniszczy cały swój majątek.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
No bo teraz ostatnio mówi, nic tyle nie kosztuje co wojna i wojsko, więc żeby sformować tych kilkuset jeźdźców, niestety rodzina, która była jednym z takich lokalnych, nazwijmy to, potentatów, stracił właściwie tą pozycję na obszarze Nowego Śląska, zaciągając potężne długi na potrzeby wojskowe. Szlachta więc generalnie rzecz biorąc walczy, co ciekawe, na obszarze Wielkopolski Nowego Śląska szlachta też zbiera się i podpisuje akty powstania. To takie bardzo ważne nawiązanie do tej tradycji roku 1794. Na Nowym Śląsku to ma miejsce w Żarkach dla powiatu lelowskiego 21 listopada 1700. 1806 roku, potem w Siewierzu dla powiatu siewierskiego 26 listopada i tworzy też własne organy administracji, tymczasowej administracji dla tychże powiatów, na czele zresztą stawiając jednego z przedstawicieli rodu Potockich związanych z Koniecpolem. Chodzi tu o syna Aleksandra Michała, który zostaje pierwszym naczelnikiem takiej władzy lokalnej. No i rozpoczyna się to, co jest konsekwencją takiej postawy szlachty. Zaangażowanie w budowę przede wszystkim polskiego wojska, formowanie oddziałów, wysyłanie rekrutów do formujących się oddziałów na terenie Wielkopolski, Poznańskiego, Kalickiego.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Będzie to także i ten wielki wysiłek aprowizacyjny, no bo trzeba zapewnić i dla tego polskiego wojska, ale co najważniejsze dla oddziałów francuskich, potężne zasoby żywności, furażu i szlachta będzie zobowiązana, ziemiaństwo będzie zobowiązane takiej rekwizycji.
Dr Ewelina Kostrzewska:
A to niestety kosztuje.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
A to kosztuje i to dużo, ale postawy są wspaniałe. Ja tutaj przytoczę postawy szlachty. Tutaj mi się kojarzy rodzina Rogowskich-Zmijaczowa. Sędziwy już senior tegoż rodu wsadzi na koń wszystkich i synów i całą służbę i zgłosi się w kilkanaście koni. Mimo tego, jak to się mówi, już zaawansowanego wieku. do Wojska Polskiego. Oczywiście nie pójdzie bić się potem z nieprzyjacielem, ale będzie zatrudniony w takich kancelaryjnych funkcjach wojskowych, zapisywania ochotników, etc. Piękną postawę wykażą się także mieszkańcy jednego z miast, Czeladzianie, którzy W tym okresie, gdy zaczynają się formować oddziały wojskowe, wprawdzie załatwiają swoją partykularną sprawę dotyczącą sporu między nimi a taką zamożną górnośląską rodziną Donesmarku, wchodziło tam terytoria ziemskie na pograniczu górnośląskim.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Górnego Śląska i Nowego Śląska, ale łupiąc przy okazji całej akcji siedzibę Zonesmarku w Siemianowicach, nie zrobią żadnego użytku ze zrabowanych przedmiotów, koni, prawda, dóbr na swoje potrzeby, tylko wszystko przeznaczą na wystawienie oddziału kawalerii i proszę sobie wyobrazić, że takie miasteczko, które biorąc pod uwagę koszty i wielkość, a było to miasteczko, które mogło wystawić około trzech jeźdźców, wystawia 30 jeźdźców. Pisze nawet o tym prasa warszawska, bo to zaangażowanie rzeczywiście jest ogromny wysiłek. Tak, ogromny wysiłek. Jest tak ogromny, tak potężny. To widać zresztą, że wszyscy mają nadzieję, że to co było faktem przez 10 lat, te rządy pruskie, które traktowano jako obce i uciążliwe, w żaden sposób nie przyczyniające się do, można by powiedzieć, pomyślności mieszkańców tak naprawdę ulegną zakończeniu i nadzieja na to, że powstanie Polska staje się jak najbardziej realna. Jak wiemy, ten wysiłek przyniesie rzeczywiście tylko namiastkę tej państwowości w postaci księstwa warszawskiego, ale nawet ci rozgoryczeni z obszarów Wielkopolski, bo to przecież Zabór Pruski stanie się i Mazowsze, tą częścią składową księstwa w roku 1807, Ci mieszkańcy z tego obszaru, szlachta z tego obszaru, będzie miała świadomość, że no dobrze, nie mamy jeszcze Królestwa Polskiego. Wszyscy rozumieli, że to za sprawą nie tyle Napoleona, co Aleksandra, który przeciwiał się powstaniu takiego państwa, ale wszyscy też czuli, że ten pokój nie potrwa długo. Za chwilę przyjdzie nowa wojna, może kolejna wojna i w bilansie ostatecznym to Królestwo Polskie stanie się faktem.
Dr Ewelina Kostrzewska:
To jest bardzo ciekawe, że liczono właśnie na to, że kolejne wojny doprowadzą do tego, że to państwo polskie, to królestwo polskie się odrodzi i nie obawiano się wykrwawienia na tych kolejnych wojnach, tylko raczej patrzono, tak rozumiem, na nie z nadzieją, że na końcu będzie ten sukces w postaci odrodzonego państwa polskiego.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
No i Księstwo Warszawskie na swój sposób jest takim państwem, który właściwie służy odrodzeniu Królestwa Polskiego. To znaczy ono ma podstawowe zadanie wygenerować armię, która w ostateczności tą wolną Polskę wywalczy. W związku z tym, jeśli patrzymy na ten wysiłek taki wojskowy mieszkańców kraju, to jest on naprawdę olbrzymi. Pamiętajmy, że Sejm 4-letni uchwalił 100-tysięczną armię. Ostatecznie zredukowano tą liczbę do 65 tysięcy. W polu znalazło się w roku 1792, kiedy przyszedł czas konfrontacji z Rosją, jeszcze mniej niż te 65 tysięcy, a w roku 1812 Księstwo Warszawskie wystawia łącznie blisko 100 tysięcy żołnierza, więc jest to liczba jak na tak nieduży twór państwowy, powiększony w prawdzie w 1849 roku, ale wciąż niewielki, tak, o obszary Galicji, częściowo Galicji, to wysiłek naprawdę spektakularny.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Zdecydowanie tak. Panie profesorze, bardzo dziękuję za barwną opowieść i interesujące spotkanie. Z Państwem się żegnamy, ale oczywiście tradycyjnie zapraszamy do oglądania i słuchania kolejnych naszych podcastów. Do widzenia. Panie profesorze, jeszcze raz bardzo dziękuję.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Dziękuję pani ślicznie.