Warsztat pracy ziemianina

Rozmowa z prof. Tomaszem Kargolem 40:45

Prof. Tomasz Kargol z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmujący się od wielu lat badaniem historii gospodarczej wielkiej własności ziemskiej, przybliży bardzo szerokie, a niezmiernie ważne zagadnienie warsztatu pracy ziemianina, czyli prowadzonego przezeń majątku ziemskiego. Zwrócimy uwagę zwłaszcza na przełom, jaki przyniosło uwłaszczenie chłopów, zmuszając dotychczas tradycyjnie żyjących szlachciców, będących odbiorcami powinności pańszczyźnianych, do stopniowego przejścia do nowoczesnych sposobów gospodarowania i zainteresowania się postępem agrotechnicznym w rolnictwie. Zastanowimy się nad rolą fachowego wykształcenia rolniczego i sposobami jego zdobywania, a także nad tym, które rejony podzielonego zaborami kraju były wówczas uważane za przodujące pod względem rolniczym, jakie czynniki wpływały na dochodowość majątku i jak bardzo różnorodnie mogły przedstawiać się organizacja majątku i sposoby sprawowania nad nim zarządu.

Transkrypcja

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry, witam Państwa, dr Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii Uniwersytet Łódzki. Witam w kolejnym podcastzie w cyklu rozmów o historii ziemiaństwa. Dzisiaj będziemy rozmawiać o warsztacie Ziemianina, a naszym gościem jest wybitny badacz dziejów ziemiaństwa i dziejów Galicji, pan profesor Tomasz Kargol z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Witam Pani Profesorze.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Dziękuję bardzo, witam serdecznie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie profesorze, zaczynając naszą dzisiejszą rozmowę, chciałam zapytać, jaki był najważniejszy warsztat pracy ziemianina w XIX wieku?

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Tak, dziękuję za to pytanie. Na początku musimy się zastanowić, jak wyjaśnić pojęcie warsztatu. Warsztat kojarzy nam się z rzemiosłem, przemysłem, niekoniecznie łączymy z działalnością rolniczą. Pod tym pojęciem warsztatu rozumiemy majątek ziemiański, Prace na roli i tutaj najważniejszymi elementami owego warsztatu jest przede wszystkim ziemia. Samo określenie ziemianin ma ścisłe związki z ziemią. Ziemianin, właściciel ziemski to inaczej rolnik, a ziemiaństwo to klasa rolników, właścicieli ziemskich. Co wchodziło w skład tego warsztatu ziemiańskiego? Przede wszystkim ziemia, następnie zabudowania gospodarcze, infrastruktura gospodarcza, pracujący w majątku, robotnicy rolni, czelaś, oficjaliści czy kadra zarządzająca oraz obiekty związane z pozarolniczą działalnością ziemian, czyli obiekty przemysłowe jak młyny, browary, gorzelnie. Ale najważniejszym elementem jest oczywiście ziemia i tutaj musimy uwzględnić takie czynniki wpływające na dochodowość majątku ziemskiego, a więc klasa, rodzaj gleby, lokalizację majątku ziemskiego, czy w pobliżu znajdował się linii kolejowych, dróg komunikacyjnych, w pobliżu miast, które były przecież głównymi konsumentami produkcji ziemiańskiej.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Decydowały również pewne uwarunkowania geograficzne. Inna była kondycja, czy sytuacja gospodarcza wymiotków ziemskich w Wielkopolsce, gdzie Wielkopolska w XIX wieku wchodziła w skład uprzemysłowionego państwa pruskiego, a później zjednoczonych Niemiec. Inna była sytuacja ziemiaństwa na Białorusi, dzisiejszej Białorusi, na Litwie, czyli na Ukrainie, czyli na tzw. ówczesnych ziemiach, zabranych, gdzie ten kontakt z rynkiem miejskim, ze środkami przemysłowymi był ograniczony. Pamiętajmy też o pewnych uwarunkowaniach geograficznych, przyrodniczych. Oczywiście klęski żywiołowe, powodzie, susze, też jakby miał istotny wpływ na kondycję ekonomiczną warsztatu ziemiańskiego. Mojątki zlokalizowane nad rzekami np. nad Wisłą, nad Dunajcem, czy nad Sanem w Galicji były narożone na wylewy na powodzie.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Współczesne problemy rolnictwa, jak susze, nawalne deszcze, też jakby wpływały na ten warsztat rolnika, warsztat ziemianina. A więc podsumowując, mamy tutaj gleba, pierwszy kluczowy element, lasy, zabudowania gospodarcze, infrastruktura przemysłowa, z zakresu przemysłu rolno-spożywczego. Biorąc pod uwagę te najważniejsze elementy, możemy wskazać główne kierunki i wyniki tej działalności przemysłowej, gospodarczej, ziemiaństwa, nie przemysłowej, tylko rolniczej oczywiście, a więc mamy produkcję rolniczą, produkcję leśną, produkcję hodowlaną i produkcję przemysłową. Pamiętajmy też jeszcze o dodatkowych formach ziemiańskiej aktywności. Ten warsztat ziemianina jest coraz szerszy z upływem czasu, bo wymagania nowych epok, nowe wyzwania gospodarcze skłaniają ziemian do poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu. angażowania się w pozarolnicze kierunki działalności gospodarczej. Ten warsztat powiększa się o działalność bankową, inwestycje kolejowe, zaangażowanie się w instytucje przemysłowe w zakresie przemysłu naftowego w Galicji, cukrowniczego na Ukrainie, Wołyniu i Podolu. na ziemiach zabranych, a też pojawiają się uzdrowiska i pensjonaty, jako takie elementy uzupełniające ten podstawowy, fundamentalny warsztat jakim było rolnictwo.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Bardzo ciekawy sen ostatni, o którym Pan Profesor powiedział, czyli co? Organizowano takie wakacje w dwór?

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
No tak.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dla letników?

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Dokładnie tak. Z okresu międzywojennego zachowały się takie ogłoszenia, publikacje książkowe, w których majątki ziemiańskie zachęcały gości do przybywania na wieś, do przybywania do majątków ziemskich II Rzeczypospolitej, położonych w różnych regionach, od Wileńszczyzny po rejon np. Tarnopola. A więc zachęcano do przybycia na wieś, Coś na kształt spędzania w dzisiejszej formie agroturystyki w Majątek Ziemiańskich, oferował dostęp do lasu, kajaki na pobliskiej rzece, świeże powietrze, produkty żywnościowe z gospodarstwa ziemiańskiego, a nawet korty tenisowe.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli sposób na odprężenie. Panie profesorze, z tego, co usłyszeliśmy, zarządzanie majątkiem to był taki naprawdę, to była potężna rzecz, przedsięwzięcie logistyczne. Proszę przybliżyć, czy wiedza, doświadczenie, umiejętności były w tym zarządzaniu, tym przedsięwzięciem, jakim jest majątek ziemski, przydatne, czy może liczyło się coś innego, może coś innego było ważne, żeby to wszystko dobrze zorganizować, spiąć, zapanować i żeby ten majątek przynosił zyski, a nie strafy.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Omówiliśmy te składniki warsztatu ziemiańskiego i sami widzimy, że tutaj wchodzi wiele elementów, które wymagają wiedzy, doświadczenia, pewnej znajomości, prawa, rynków. Jest niezbędna wiedza z zakresu gleboznawstwa, dopasowania rodzaju, gatunku gleby do upraw złoża, upraw zbożowych, ziemniaków, roślin okopowych. niezbędna była wiedza z zakresu klimatologii, przecież niezbędna była wiedza rachunkowa, wiadomości, wiedza z zakresu podatków, nowych aktów prawnych. No i też wiedza z zakresu wymagań czy potrzeb zmieniającego się rynku, konsumenta. A więc to są pewne informacje o charakterze takim może ogólnym, które można było zdobyć poprzez lekturę prasy rolniczej, poprzez broszury organizacji rolniczych, czy związków ziemiańskich, poprzez zdobycie jakiegoś wykształcenia ogólnego i rolniczego. Przełomem było oczywiście uwłaszczenie. Ono zmieniło model ziemianina, a tym samym model prowadzenia działalności gospodarczej, prowadzenia majątku ziemskiego, a tym samym zmieniło model właściciela ziemskiego. Do uwłaszczenia był on tak naprawdę odbiorcą powinności feudalnych, odbiorcą pańszczyznych czy innych danin, organizatorem tej produkcji rolniczej w majątku ziemskim, gdzie jakby podstawową siłą roboczą byli pańszczyźniani i chłopi.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Dominował tradycyjny sposób gospodarowania, taki konserwatywny, przekazywany z ojca na syna. Możemy mówić o takim modelu ziemialina, szlakcica, właściciela ziemskiego, troszkę takiego checzko sieja, skoncentrowanego wokół czterech podstawowych upraw zbożowych. pszenicy, żyta, owsa, jęczmienia, nie dbającego też o inwentarz żywy, o konie czy wcześniej woły, bo to dostarczali chłopi, niezainteresowanego również jakby modernizacją majątku ziemskiego, no bo tak naprawdę liczyła się tylko ta wydajność pracy pańszczyźnianych chłopów. To wszystko gdzieś odeszło w przeszłość i teraz przed kolejnymi pokoleniami ziemia stanęło takie spore wyzwanie, jak zmienić swoją mentalność, Jak zmienić swój sposób patrzenia na wymagania rynku, na swoją wiedzę i doświadczenie. Należało dopasować to wszystko do zmieniającej się sytuacji. I w samym środowisku ziemiańskim panowały, pojawiały się dość krytyczne głosy na temat tej wiedzy, umiejętności, doświadczenia ziemian. Odwołam się tutaj do przykładu Franciszka Mycielskiego, ziemialina z Galicji, ale wywodzącego się z rodziny ziemian wielkopolskich, który osiadł w Galicji, zakopił majątek w Wiśniowa i dość krytycznie wypowiadał się o swoim środowisku. Pisał mniej więcej tak, że mamy mały dochód jako ziemianie, bo mało produkujemy, mało produkujemy, bo mało wiemy, mało się uczymy, mało jakby staramy się zmienić nasze podejście do pracy, do tego, naszego dzisiejszego warsztatu ziemianinę.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
A więc musimy się uczyć, musimy zdobywać wiedzę, doświadczenie, musimy wyciągać jakieś wnioski z bieżącej sytuacji. Sam Mycielski wiele dołożył starań, aby tą sytuację zmienić, bo jego zasługą było powołanie studium rolniczego na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1890 roku. To była placówka, która jest prekursor Kom Dzisiejszego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie i obok Akademii Rolniczej w Dublanach miała kształcić kolejne pokolenia i rolników, właścicieli ziemskich i też właśnie administratorów, dobry pełnomocników ziemiańskich, oficjalistów, oficjalistów dworskich. Ale możliwości poszerzania tej wiedzy było wiele szersze, obejmowały więc lekturę prasy rolniczej, jak Gazeta Rolnicza w Królestwie Polskim, Rolnik i Tygodnik Rolniczy w Galicji, Ziemianin w Wielkopolsce. Ziemiani mieli możliwość udziału pracy w kółkach rolniczych, w towarzystwach rolniczych, prezentowali swoje Produkty na wystawach rolniczych, uczestniczyli w konkursach rolniczych, też mieli możliwość podpatrywania jak pracują inne majątki ziemskie, na przykład w innych dzielnicach ziem polskich. Mieszkańcy Galicji podróżowali do Wielkopolski, tutaj w Wielkopolsce mogli jakby spojrzeć na te doświadczenia, na te wyniki rozwiniętego Różnictwa Wielkopolskiego i z zaskoczeniem tutaj spostrzegli te różnice między wysokością plonów, charakterem zawodowań, ludnością, gospodarnością, wydajnością majątków ziemskich, właśnie z doświadczeniami wyniesionymi z Galicji. Ale te podróże za wiedzą, za doświadczeniem wykraczały również poza ziemie polskie. Organizowano wycieczki do krajów zachodniej Europy, do Niemiec, do Austrii, a nawet do Danii, do tych krajów, gdzie rolnictwo stało na bardzo wysokim poziomie.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Podpatrywano, uczono się, starano się te wzorce przenosić na nasze rodziny polski grunt. Kolejnym elementem zdobywania wiedzy i doświadczenia było tzw. doświadczalnictwo rolnicze, a więc eksperymentowanie z nowymi uprawami, z nowymi roślinami, z nowymi technikami upraw. Z kręgów ziemiańskich pochodzili plantatorzy nowych odmian ziemniaków, jak Henryka Dołkowskiego, nowych odmian owca, jak owiec wprowadzony przez Jerzego Turnała. Mojątki ziemskie były więc takimi, można powiedzieć, rozsadnikami niekiedy nowoczesnej kultury rolniczej i od tych eksperymentatorów można było te próbki nabyć, czy sadzonki, czy ziemniaków, czy zboża na zasiewy, a więc tutaj w ten sposób poprawić wydajność, wydajność no majątku, majątku ziemskiego.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli wiedza, doświadczenie, umiejętności tak naprawdę były gwarantem sukcesu majątku, majątku ziemskiego. Nie można było liczyć na przypadek i na to, że coś się po prostu uda. Trzeba było zapracować sobie na ten sukces. Panie profesorze, właśnie tutaj pan profesor jeszcze dotknął sprawy nowoczesności. I chciałam zapytać, czy właśnie w tych majątkach ta nowoczesność była widoczna? Oprócz tych majątków takich wyjątkowych, o których Pan Profesor mówił, ale w takich normalnych majątkach, niewybitnych rolników, tylko przeciętnych ziemian. Jak się z tą nowoczesnością tutaj to rozkładało? Jak to wyglądało?

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
To jest zagadnienie trudne do analizy. Mamy więc różnice terytorialne. Idąc od zachodu na wschód, możemy dostrzec takie zjawisko, że ta nowoczesność przychodzi z opóźnieniem. Inna jest sytuacja w Wielkopolsce, gdzie mamy naprawdę dobrze rozwinięte mojątki ziemskie, z kolejkami wąskotorowymi, samochodami ciężarowymi, z elektryfikacją. z plantacjami połączonymi właśnie z nowoczesną komunikacją, z samymi folwarkami, czy z zakładami rolno-spożywczymi. A mamy też i tereny ziem zabranych, czy tutaj Podlasia, gdzie jeszcze może dominować Trójpolówka, gdzie mamy jakby relikty gospodarki jeszcze feudalnej i ta nowoczesność nie zawsze tutaj docierała. Kolejnym elementem to oczywiście te kwestie mentalne, kwestie zdobytego wykształcenia, wiedzy. Ziemianie z natury byli konserwatywni, może niezbyt skorzy do pewnych nowinek, do zmian.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Jeżeli pojawiały się okoliczności, które przymuszały do zmiany profilu gospodarowania, potrzebny był kapitał, potrzebne były pieniądze. Tutaj pojawia się też problem, skąd wziąć pieniądze na inwestycje w zmianę techniki uprawy, skąd wziąć fundusze na mechanizację. Mechanizacja wiązała się z wysokimi kosztami, ale też należało znaleźć ludzi, którzy byliby zdolnik do obsługi tych maszyn rolniczych. A więc tutaj było wiele czynników, które wpływały lub nie na te procesy modernizacyjne. Też były uwarunkowania oczywiście geograficzne. Majątki podgórskie na przykład w Galicji niekoniecznie mogły inwestować w nowoczesne uprawy, w nowoczesną technologię rolniczą, gdzie te uwarunkowania geograficzne były dość trudne, ale preferowano na przykład tutaj hodowlę kosztem upraw zbożowych. A więc możemy też mówić o majątkach, które przeszły taką transformację w kierunku modernizacji i o majątkach, które nadal jakby tkwiły w tym tradycyjnym modelu majątku opartego na produkcji, na uprawach zbożowych. Ta modernizacja dotykała majątki średniej wielkości, majątki należące do arystokracji, ludzi zamożnych, światłych, mających kapitał na modernizację, na zmiany.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
I nawet w obrębie pewnych powiatów, dzielnic, pewnych regionów możemy znaleźć majątki zmodernizowane i majątki, które jeszcze tkwiły w przeszłości. Ale wróćmy do pytania, na czym polegała ta modernizacja, na czym polegały te zmiany. Pamiętajmy, że nie obejmują one całości naszej warstwy. Pierwszym elementem to były zmiany w technice upraw. W miejsce trójpolówki pojawia się trójpolówka bezugorowa, a następnie płodozymianę. Płodozmian występuje w różnych postaciach. Pola mogły być dzielone na sześć, osiem lub więcej części. Każda była obsiewana innym rodzajem zbóż czy też upraw.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Pojawiają się zboża, pojawiają się rośliny okopowe, pojawia się łubin czy inne rośliny wzbogacające glebę. Płodozmian nie występuje wszędzie. tutaj w dobrach łańcuckich, w dobrach tarnowskich, w Galicji, w Wielkopolsce. Ale na Podlasiu znajdziemy opisy, że jeszcze tutaj majątki ziemskie tkwią w tej tradycyjnej trójpolubce. Drugim elementem są zmiany dotyczące samej struktury upraw. Ziemiaństwo odchodzi od tradycyjnych upraw zbożowych, od pszenicy, owsa, żyta, jęczmienia w kierunku roślin okopowych. Ziemniaki zdobywają oczywiście nasze pola w XIX wieku, ale pojawiają się buraki cukrowe. Uprawy buraków cukrowych rozwijają się wraz z rozwojem cukrownictwa na Lubelszczyźnie w Królestwie Polskim, czy na Wołyniu, Podolu, czy Kijowszczyźnie.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Nie wszędzie, ale są jakby tą nowoczesną rośliną, tą nowoczesną uprawą pozwalającą tutaj połączyć rolnictwo z działalnością przemysłowo-rolniczą. tworzą się przecież cukrownie ziemiańskie. Następnie te procesy konsolidacji przemysłu prowadzą jakby do budowy dużych cukrowni, które prowadzą jakby do upadku małego ziemiańskiego przemysłu cukrowniczego. Ale mamy związek między hodowcami, plantatorami buraka cukrowego, a dużymi cukrowniami. Pojawia się chmiel, pojawia się tytoń, a nawet jako ciekawostka pojawiają się pomysły wprowadzenia upraw soi na ziemi polskie. Soja, która jest teraz dość popularna. Wówczas szukano jakby rośliny, takiej pastewnej rośliny, która mogłaby też była, mogła zastąpić owiec w żywieniu, inwentarza żywego. Ale ten eksperyment się akurat nie powiódł.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Ale to jakby pokazuje pewien trend, pewien trend właśnie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli ta nowoczesność miała tak naprawdę wiele twarzy.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
No tak, natomiast tu są, powiedzmy, ta twarz związana z samym glebą i rolnictwem, ale też zmienia się sam wygląd majątku ziemskiego, wygląd budynków. Drewniane zastępowane są murowanymi. Pojawiają się już tutaj nowoczesne stajnie, stodoły, spichlerze, cały jakby rozbudowany system budynków. o charakterze gospodarczym. Chlewiki, wozownie, także też pojawiają się zmiany co do samej hodowli. Wspomniałem już o sytuacji w terenach podgórskich w Galicji. gdzie tutaj te uwarunkowania rynkowe, wzrost zapotrzebowania na mięso, produkty mleczne, nabiał sprawiały, że część majątków przechodzi z tradycyjnej gospodarki zbożowej na tak zwaną gospodarkę pastwiskowo-płodozmianową. A więc tutaj pojawiają się działania w kierunku powiększania pastwisk, po to, żeby rozwinąć hodowlę, a hodowla daje z kolei możliwości sprzedaży produktów mięsnych, mleka, nabiałów, czy też serów.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Nie łączymy ziemiaństwa z tego typu produkcją, ale pamiętajmy, że na rynku miejskim, w dużych miastach pojawiają się produkty dóbr ziemskich. Są powiedzmy zakładane nawet sklepy firmowe poszczególnych majątków ziemskich, gdzie można było kupić mleko, masło, ser, nabiał. Zmienia się więc jakby tutaj profil produkcyjny, zmienia się profil z profilu zbożowego na hodowlano-zbożowy. Zmienia się również sama hodowla. w XIX wieku położono nacisk na uszlachetnianie ras bydła, na ściąganie pewnych gatunków czy egzemplarzy bydła z zagranicy, wszelkiego wzmocnienia poziomu hodowli z krajów rozwiniętej hodowli, jak Niemcy, czy też Holandia. rozwinięto hodowlę ras bydła berneńskiego, zimentalskiego, czy bydła rasy polskiej czerwonej. Pojawiają się specjalne instytucje wzmacniające tutaj genetyczny potencjał hodowli, jak stacje zarodowe, Ziemianie rozwijają hodowlę bydła, koni i mieszczą w zakresie trzody chlewnej, ale są liderami w zakresie najlepszych gatunków bydła, które wzmacniają hodowlę wiejską.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli tutaj też należało myśleć i o takiej długofalowej tak naprawdę działalności i ta nowoczesność jednak się do tych majątków ziemiańskich wdzierała, czasem szybciej, czasem wolniej, ale trzeba było się po prostu z nią zmierzyć. Panie profesorze, jeszcze chciałam zapytać o organizację dóbr ziemskich. Wiemy już, że potrzebujemy wiedzy, wiemy, że potrzebujemy umiejętności. Musimy się przyzwyczaić do nowoczesności, jakoś sobie z nią poradzić. A jak wyglądała organizacja już z tych samych ziemskich dóbr? Gdyby pan profesor mógł nam trochę opowiedzieć.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Ta organizacja wynikała z wielu elementów. Jak rozległy były majątki ziemskie. Mamy tutaj bardzo ogromny rozrzut. Trudno tak porównywać majątek ziemski o charakterze ordynacji rodowej. Radziwiłłów, Dawido Gródecka, Nieświecka, czy ordynacja Zamoyska, może najbardziej znana. Majątków obejmujących dziesiątki tysięcy hektarów. Jak porównać do tego majątku, majątek ziemianina jednofolwaczny, 50, 100, 150 hektarów, prawda? A więc to wynikało od rozległości dóbr, od geograficznego położenia. Niektórzy właściciele, ziemcy, zwłaszcza zamożniesi, posiadali majątki ziemskie, dobra ziemskie, położone w różnych regionach dzielnicy.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
No w mniejszym zakresie może w różnych dzielnicach ziem polskich, bo to z upływem czasu zanika, ale w różnych jakby regionach poszczególnych dzielnic, też zależało od profilu gospodarczego, czy to są majątki, gdzie dominują nieużytki, czy też lasy, czy jest produkcja zbożowa, czy też hodowlana. A więc tutaj mamy pewne różnorodne uwarunkowania, które sprawiają na kształt tej organizacji. Może mieć ona charakter geograficzny. a więc majątki najczęściej były dzielone na klucze, w przypadku tych dużych kompleksów dóbr na klucze, te z kolei dzieliły się na folwarki. Mniejsze majątki dzieliły się wprost na folwarki. W obrębie folwarków znajdowały się gleba, pola uprawne, rola, ogrody, łąki, pastwiska, czy też lasy. Kolejny czynnik determinujący organizację dóbr to profil produkcyjny. Czy mamy majątki o dominującej produkcji rolniczej, czy majątki o silnym profilu leśniczym, czy o takim profilu przemysłowym, związanym z przemysłem rolno-spożywczym.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Na tą strukturę nakładała się jakby taka struktura zarządzania tymi majątkami. Są nam takie cztery główne modele organizacji, czy też zarządzania dóbr. W pierwszym przypadku mamy więc ziemian, właścicieli ziemskich, którzy sami nie zarządzają, nie administrują, tylko przekazują w dzierżawę poszczególne majątki. Drugi profil obejmuje ziemian, którzy sami nie zarządzają, ale przekazują tutaj zarząd w ręce fachowych sił administratorów, plenipotentów. Kreują oczywiście sami pewien kierunek działalności gospodarczej, ale tę praktyczną stronę przejmuje kadra zarządzająca.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Kadra fachowców.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Kadra fachowców, o których mówiliśmy, że powinna zdobyć wykształcenie. najlepiej na uczelniach rolniczych, czy w kraju, czy nawet za granicą i mieć doświadczenie właśnie w administrowaniu majątkami. Jak czytamy życiorysy, czy podania niektórych administratorów, to oni podkreślają, że administrował w jednym majątku przez tyle lat, ma to doświadczenie, prawda? Kolejny trzeci model to jest właśnie połączenie w osobie ziemianina właściciela majątku i administratora. On już w tym przypadku nie korzysta z pomocy plenipotentów, jakiegoś zarządu dóbr, administratorów poszczególnych kluczy, czy ekonomów folwarków, ale sam zarządza steruje tą pracą, oczywiście bazując na tym niższym personelu administracyjnym, czy wykorzystując oczywiście w pracy robotników rolnych. Bez tego niższego szczebla nie wyobrażamy sobie przecież pracy na kilkudziesięciu czy więcej hektarach. Ale tutaj na osobie ziemianina więc spoczywa cały ten ciężar pracy administracyjnej. No i czwarta kategoria, to może troszkę sporna w historiografii, to jest jakby grono nie tyle ziemian, ale ludzi z kręgów ziemiańsko-szlacheckich, którzy utracili swoją pozycję, niezależność ekonomiczną. ale jakby wywodzą się ze środowiska szlacheckiego, ale zarabiają, pracują jako albo dzierżawcy dóbr, albo administratorzy, prawda.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Ale ich marzeniem jest co? Wyrwać się z tej pozycji i zakupić swój własny majątek.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Tutaj mi przychodzi do głowy od razu postać świetnie znana z literatury pięknej, czyli Niechcic.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Dokładnie tak, noce i dnie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Myślę, że to jest postać, która idealnie nam ilustruje właśnie tą grupę, o której pan profesor opowiada.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Tak, spełnia te kryteria ziemiańskości, to szlacheckie pochodzenie, pewien styl życia, prawda. Ale brakuje tylko tej niezależności, niezależności ekonomicznej.

Dr Ewelina Kostrzewska:
I to marzenie o posiadaniu własnego majątku ziemskiego.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
To było bardzo ważne, jeżeli mogę się jeszcze włączyć, bo dla ziemian majątek, ziemia, to nie tylko pewien dochód, to nie tylko warsztat pracy, to było coś więcej. To była pewna jakby spuścizna pokoleń, majątek dziedziczony tutaj z pokolenia na pokolenie. Choć musimy też pamiętać, że ta struktura własności poszczególnych mojątków się zmieniała. Tutaj mamy dość płynną własność poszczególnych mojątków. Te zmiany właścicielskie były dość szerokie. Ale ziemia była gwarantem pewnej stabilizacji ekonomicznej, życiowej, pewnej niezależności. Gwarantem jakby przynależności do warstwy ziemiańskiej, uważanej wówczas za tą elitę społeczeństwa. A więc przed ziemiaństwem był jeden prosty jakby dylemat albo wybór.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Dopasować się do zmieniającej się sytuacji, do pouwłaszczeniu w momencie pewnych zawirowań ogólnogospodarczych, starać się zmodernizować, unowocześcić ten majątek, zmienić swoje podejście, zainwestować. Niekiedy ratować ten majątek przez parcelację, ale zachować jakby tutaj ten fundament, jakby trzon tego dawnego majątku. Jakby pozostać wśród tej elity albo ulec pewnej takiej klasowej, ekonomicznej degradacji. Sprzedać. Częstym zjawiskiem była właśnie parcelacja, sprzedaż majątków, prawda? Nie wszystkie majątki ten proces modernizacyjny przechodziły. Więc dwie jakby takie, dwa kierunki zmian. Wchodzenie jakby nowych ludzi w warstwę ziemiańską, inwestowanie w ziemię, przekształcanie się jakby tutaj tej warstwy ziemiańskiej w nowoczesnych rolników. że farmerów byśmy mogli tak powiedzieć, ale z drugiej strony ludzie żyjący troszkę ponad stan, utracjuszowski sposób, tak, zaciągający kredyty, czy krótkookresowe, czy długoterminowe, zahipotekowane na dobra ziemskie, nie byli w stanie jakby sprostać tym wymaganiom i te majątki, Podlegały licytacji, parcelacji, a byli ziemianie zasilają szereg inteligencji miejskiej, wędrują do miast albo szukają zatrudnienia właśnie w pozostałych majątkach.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Więc tu mamy te dwa procesy. Nie tylko możemy mówić o pełnej modernizacji, ale też i o w pewnym kryzysie większej własności ziemskiej. Potwierdzają to dane statystyczne z XIX wieku i z okresu międzywojnia. Obserwujemy ciągły, stały spadek ilości ziemi w ręku ziemiaństwa. ta własność ziemiańska się kurczy. Kurczy się przez parcelacje, przez wypłatę odszkodowań serwitutowych, przez sprzedaż majątków ziemskich, przez przechodzenie jakby w ręce nieziemiańskie. A więc to ciągły proces jakby kurczenia się tej większej własności ziemskiej, który jest jakby uznawany jako jakby symbol czy zjawisko pewnego kryzysu. Ale ci co przetrwają, to mogą się, mogą majątek zmodernizować.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Powiedział pan profesor, że ziemia była czymś więcej niż tylko źródłem dochodu. Czy możemy powiedzieć, że ziemia była takim sakrum dla ziemiaństwa?

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
No tak, tak przynajmniej ziemianie o swoim posiadaniu ziemi mówili. Porównywali siebie do chłopów, prawda? Dwie jakby warstwy o zbliżonym jakby charakterze. Teże w stylu życia. I ziemiaństwo, i chłopi utrzymują się z ziemi, z rolnictwa, z pracy na rolę. Z tą różnicą, że ziemianin jakby sam nie pracuje, tylko jakby zarządza, administruje, chłop natomiast rolnik, czy włościanin, tutaj jest jakby i właścicielem, i sam dla siebie jest pracownikiem. Publicyści ziemiańscy podkreślali, że cechą jakby samych ziemian jest miłość do ziemi. Realia, a tutaj pewne poglądy, czy idee, to są dwie różne rzeczy, prawda, bo statystyki mówią coś innego, prawda, że ta ziemia wymyka się z ziemiańskich rąk, ale jakby tutaj panowało poczucie, powszechne przekonanie, że jest ta ziemia czymś świętym i należy tutaj do niej podchodzić z szacunkiem, z miłością. Natomiast o chłopach mówili, że owszem, chłopi też mają to pragnienie posiadania ziemi, ale ich ma cechowa chciwość ziemi, a więc chęć posiadania, powiększania tego swojego chłopskiego areału.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
No oczywiście pojawia się jasna tutaj, jakby taki związek, prawda? Chciwość, no to skąd tą ziemię trzeba zdobyć? Czyli od? Od ziemiaństwa. A ziemiaństwo też korzysta z tej, mówię w cudzysłowie, chciwości chłopskiej, bo wzrost ceny rynkowej ziemi jest dobrą okazją do sprzedaży do parcelacji, do ratowania jakby tej pozycji. Oczywiście parcelowano te położone najdalej od centrum, starając się utrzymać jakby blisko siedziby te grunty orne.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie profesorze, powiedział Pan profesor o pracy. Ja jeszcze chciałam tutaj zadać jedno pytanie. Jak wyglądał taki zwykły dzień w majątku ziemiańskim? Jaka była tam właśnie organizacja tej pracy?

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
Ziemianin był aktywny na wielu polach. To jest działalność gospodarcza, działalność polityczna, działalność społeczna, nawet powiedzmy kulturalna. Także tutaj ten dzień pracy był jakby ten dzień był rozłożony na różne formy aktywności. Ziemianie byli ludźmi oczytanymi, w jakimś sensie pełnili rolę inteligencji wiejskiej, mieli kontakt z literaturą, ze słowem pisanym, z gazetami, sami też pisali, a więc musieli pewne te swoje aktywności tutaj jakby dzielić, dopasowywać do różnych form aktywności. Ten dzień powszebny, codzienny w pracy też był różnorodny. Inny był środowiska arystokratycznego, ludzi z kręgów arystokracji, prawda. Tam jest nie zawsze przebywających w swoich dobrach, gdzieś raczej związanych ze stolicami, dzielnic, związanych może z tą wielką polityką. No tutaj ta aktywność, powiedzmy, ukierunkowywuje się na wyznaczenia pewnych działań, kierunków polityki gospodarczej majątku, kontaktów z plenipotentami, a więc przekazywanie pewnych uprawnień, rozmów z plenipotentami, na barkach których jakby ten dzień codzienny pracy tutaj spoczywał.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
W przypadku ziemian, którzy pracują na roli administrują swojej majątki, wynikał oczywiście od kalendarza prac polowych, od pór roku przecież. W dobie, w czasie jakby tych kluczowych prac polowych, a więc pojawia się oglądanie inwentarza, oglądanie pól, doglądanie pracy tutaj robotników rolnych, czytanie rachunków, zapisywanie pewnych informacji finansowych, weryfikowanie tej pracy, doglądanie stad bydła, czy koni, doglądanie pracy, przygotowywanie może jakiś notatek, napisanie artykułu do czasopisma rolniczego. No też należało ten dzień w jakimś sensie połączyć z kontaktami z rodziną, z odpoczynkiem, z przeczytaniem jakiejś lektury.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Ale rozumiem, że to był dzień intensywny. To nie był powolny, leniwy dzień. To był dzień wypełniony pracą, obowiązkami, ale też chwilą oddechu, spotkania z rodziną, być może z sąsiadami.

Dr hab. Tomasz Kargol, prof. UJ:
No tak, należało połączyć życie rodzinne, towarzyskie, publiczne, z troską o ten warsztat pracy, o tutaj doglądanie majątku. Nie darmo mamy tutaj powiedzenie, polskie oko konia tuczy.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Bardzo dziękuję Panie Profesorze za tę puentę i za dzisiejszą rozmowę. Bardzo dziękuję. Proszę Państwa, żegnamy się, ale nie mówimy do widzenia, tylko do zobaczenia i widzimy się w następnym podcaście. Dziękuję bardzo.