Tradycje ślubne w środowisku ziemiańskim

Rozmowa z dr. Tomaszem Adamem Pruszakiem 32:08

Znawca dziejów ziemiańskiej obyczajowości, dr Tomasz Adam Pruszak z Narodowego Instytutu Dziedzictwa, wprowadzi nas w świat tradycji ślubnych tej warstwy społecznej, koncentrując się zwłaszcza na początku XX wieku oraz okresie międzywojennym. Opowiemy zatem pokrótce, jak i gdzie młodzi się poznawali, jak aranżowano ich związki, o roli odgrywanej w tym przez rodziców i krewnych, czemu karnawał porównywano do giełdy małżeńskiej, a także ile czasu upływało od poznania do oświadczyn. Zwrócimy też uwagę na przyjęcia zaręczynowe, mające czasem charakter małego ślubu, dowiemy się, które kościoły chętnie wybierano na uroczystości ślubne w Warszawie, kiedy przyjęcia weselne urządzano w domach, a kiedy w hotelach, jak długo one trwały oraz porozmawiamy o towarzyszących im zwyczajach, z wystawą prezentów ślubnych na czele.

Transkrypcja

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry, witam państwa serdecznie, dr Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii, Uniwersytet Łódzki. Witam w naszym kolejnym podcaście dotyczącym świata ziemiańskiego. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tradycjach ślubnych ziemiaństwa w początkach wieku XX, a zaproszenie do rozmowy przyjął pan doktor Tomasz Adam Pruszak z Warszawy, specjalista od obyczajowości ziemiańskiej. Dzień dobry, witam panie doktorze.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Dzień dobry pani doktor, dzień dobry widzom.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Bardzo dziękujemy, że pan doktor znalazł czas, przyjechał i porozmawia ze mną o tych tradycjach ślubnych w środowisku ziemiańskim. Zacznijmy może od tego, jak młodzi się wówczas poznawali, jak dochodziło do decyzji o zawarciu tego związku małżeńskiego, bo jak wiemy, nie zawsze były to historie romantyczne. I wielka miłość.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Młodzi bardzo często poznawali się na balach, po prostu. W czasie tak zwanego karnawału zimowego, białego lub karnawału, który trwał wiosną, to był karnawał zielony, dzisiaj już trochę bardziej zapomniany. Bale i różne inne imprezy, w cudzysłowie, które wtedy organizowano intensywnie w takim czasie, właśnie sprzyjały poznawaniu się i aranżowaniu przyszłych związków, małżeństw. Wręcz właśnie bardzo ważną rolą tych karnawałów był właśnie ten aspekt koligacenia się. Ale trzeba przyznać, że to nie zawsze było tak, a nawet w większości wcześniej nie było tak, że w pełnej wolności młodzi się poznawali i już. Oczywiście w tych balach, bo jak mówię, tam najczęściej dochodziło do tych spotkań, brali udział ludzie ze środowiska, więc już było zawężenie pewnego grona osób. Niemniej, mimo że tutaj rozmawiamy o środowisku ziemiańskim, czy szerzej patrząc, ziemiańsko-arystokratycznym, to środowisko było bardzo zróżnicowane i majątkowo, i pewnym prestiżem, posiada danymi tytułami, również zamieszkaniem, zamieszkiwaniem w różnych rejonach kraju. Więc Te różne aspekty miały wpływ na kwestie związane z dobieraniem się, dobieraniem tych związków, powiedzmy.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Trzeba sobie uświadomić, że bardzo często było tak, rodzice po prostu mówiąc, aranżowali te związki. To starsi często już, kiedy jeszcze sami zainteresowani byli, mali, już układali pewne plany małżeńskie dla swoich pociech. Więc oczywiście tu nie było jakiejś reguły, ale jednak to był bardzo długo, to był bardzo Bardzo częsty właśnie przypadek, że młodzi mieli mało albo bardzo mało do powiedzenia, ale w latach powiedzmy już bliżej II wojny światowej, w latach 30., jak niektórzy właśnie świadkowie tamtych czasów opisują, że już się bardzo rozluźniły te kwestie, więc niektórzy piszą, że już w zasadzie wtedy nie było takich jakichś wymogów i młodzi mogli bardziej decydować o sobie, ale z kolei inni piszą, że cały czas rodzice decydowali, więc widać, że są różne Różne.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Sposoby aranżacji tych związków i rozpoczynania historii, jeżeli chodzi o związek małżeński. No dobrze, już młodzi się poznali, związek jest zaaranżowany, zapewne dochodzi do oświadczeń i zaręczyn. Rozumiem, że inicjatywa leży po stronie mężczyzny. To on przyjeżdża prosić o rękę panny.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Powiem z przymrużeniem oka, właśnie często inicjatywa nie leżała po stronie tego kawalera, powiedzmy, ani po stronie panny, tylko po stronie rodziców. Wrócę do tego, co mówiłem wcześniej. Więc jak się właśnie śledzi te różne przekazy, to wychodzi na to, że oświadczyny były często były czymś, co było prawie przy końcu pewnych ustaleń, które już zapadły i ten kawaler czasem oświadczając się, nie był pewny rzeczywiście, czy oświadczyny przez panny zostaną przyjęte, ale rodzice i kawalera, i panny już albo byli umówieni i wszystko już było ustalone, że będzie zgoda, albo na odwrót. Więc…

Dr Ewelina Kostrzewska:
Ale oświadczać się, wiedząc, że nie będzie się przyjętym, to trochę taki krok samobójczy.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
No tak, więc to nie była wcale miła sytuacja dla tego kawalera rzeczywiście. I wielokrotnie on nie wiedział, jaka będzie odpowiedź. Natomiast… powiedzmy, panna mogła przyjąć lub nie przyjąć też te oświadczyny. To też zależało właśnie na jakim etapie, bo to różnie było, na jakim etapie te oświadczenia nastąpiły. Jeżeli rodzice nie byli jeszcze, że tak powiem, No, dokładnie, to w tym momencie to, że kawaler się oświadczył, a panna na przykład przyjęła je, to naprawdę jeszcze nic nie oznaczało, no bo nie mieli zgody najważniejszych osób, czyli rodziców.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli musiały nastąpić ustalenia rodów.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Musiały ustalenia rodów nastąpić, a poza tym długi czas to w ogóle było tak, że to najpierw dochodziło do, w cudzysłowie, oświadczyn rodziców kawalera, rodzicom panny, dosłownie naprawdę. Dopiero właśnie nastąpiły jakieś konsultacje, rozmowy i tak dalej, że doszli do porozumienia, to dopiero wtedy można było pozwolić młodym na te oświadczyny.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Jak te oświadczyny wyglądały?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Akurat oświadczyny Bo oświadczyn oczywiście nie mylimy z zaręczynami.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Tak, za chwilę będziemy mówić o zaręczynach.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Więc oświadczyny to najczęściej było po prostu spotkanie tych panny i kawalera w jakimś raczej miejscu tylko we dwójkę. W bardzo różnym miejscu. To naprawdę nie miało jakiegoś większego znaczenia. Mogło to być w domu rodzinnym panny albo gdzieś Poza… natomiast po prostu oświadczał się kawaler, prosił o łaskę de facto pan, prawda? I pytając po prostu, czy wyjdzie za niego za mąż. No i ona Bardzo często było tak, że odmawiała, że nie chciała, albo zwodziła jakoś i nie kończyło się na tych pierwszych oświadczynach. Czasem te oświadczyny były powtarzane nawet ileś razy. Ale mówię, tu nie było reguły.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
W ogóle warto wspomnieć o tym, że w tamtych czasach, to było często też, ale raczej już mówimy o późnej drugiej połowie lat dwudziestych w tym momencie, to od momentu powiedzmy poznania się nawet do oświadczeń miał bardzo krótki czas, To mogły być nawet parę dni. Nie czekano za bardzo z tym, ponieważ…

Dr Ewelina Kostrzewska:
To rzeczywiście ekspresowa decyzja.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Ktoś porównywał właśnie te wszystkie mechanizmy związane z… poznawanie się w konkretnym celu i podejmowaniem tych decyzji do jakiejś w ogóle takiej giełdy małżeńskiej. No bo to trochę było tak właśnie, szczególnie jeżeli to był ten czas karnawału. I teraz wyobraźmy sobie, są kawalerowie, oni wszyscy zjechali do jakiegoś miasta z różnych regionów. Jest bardzo duża konkurencja. Są lepsze partie i to zarówno po stronie damskiej, jak i mełskiej. Różne. Jeżeli jest jakaś sytuacja korzystna, to trzeba się spieszyć, bo za chwilę może już być nieaktualna.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Więc to wszystko bardzo szybko się odbywało i oczywiście jeszcze w tym wszystkim, tak jak mówiliśmy, dużą rolę odgrywali właśnie rodzice, też ciotki, jakieś starsze pokolenie, które np. już jesteśmy przy tym karnawali, przy tych balach, no oni też tam byli, obserwowali to wszystko i starali się w miarę różnych możliwości sterować też tymi młodymi, jakoś, nie wiem, czy nakłaniać ich w jakimś kierunku, czy żeby to poszło…

Dr Ewelina Kostrzewska:
Wskazywać kierunek działania.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Tak, właśnie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dobrze. Szczęśliwie się udało oświadczyć. Panna przyjęła oświadczyny. Czyli co? Nadchodzi czas zaręczyn.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Tak, więc jeżeli te oświadczyny przyjęła, to trzeba było przygotować zaręczyny, które w tamtym czasie były takim małym ślubem, można powiedzieć, małym weselem. Mniej więcej, tak mi wychodzi z badań, około po dwóch miesiącach od oświadczyn następowały zaręczyny. Dlaczego tyle czas? też trzeba było przygotować. To się odbywało w kościele parafialnym panny młodej z błogosławieństwem pierścionków zaręczynowych, ponieważ wtedy wymieniali się młodzi tymi właśnie pierścionkami zaręczynowymi. Panna dawała kawalerowi, kawaler pannie. Czasem też z tej okazji kawaler sprezentowywał pannie jakąś biżuterię rodową. Więc to się odbywało właśnie w tym czasie i poza tym nabożeństwem błogosławiącym taką parę jeszcze miało miejsce jakieś przyjęcie, nie wiem, obiad, kolacja uroczysta dla gości. Oczywiście to nie była taka ilość gości jak już przy docelowym weselu.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Natomiast bliska rodzina, najbliższa rodzina i najbliżsi przyjaciele w tym brali udział. I też mógł być z tej okazji jakiś bal urządzony, więc mówię, takie małe wesele.

Dr Ewelina Kostrzewska:
A co kiedy postanowiono zerwać zaręczyny? Zdarzały się takie przypadki?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Tak, mogły się zdarzać i zdarzały się na pewno. Wtedy w zależności, która strona zrywała, musiała odesłać pierścionek, czy inną biżuterię, którą otrzymała drugiej stronie i wtedy już raczej się nie spotykali, tylko było to pisemnie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Korespondencyjnie.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Korespondencyjnie poinformowanie o zerwaniu.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Bo ja się spotkałam w prasie zimiańskiej z takim stwierdzeniem w jednym z artykułów społecznych, że no niestety teraz nie przykładamy już takiej wangi do zaręczyn i to są zaręczyny pajęczyny, bo łatwo je właśnie jest zerwać, przy czym to było pokazywane jako takie naganne zachowanie, że to nie jest akceptowalne.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Zerwać było pewnie łatwo, no bo wystarczyło właśnie napisać, ale z drugiej strony to nie było łatwe, no bo już zaszły pewne, może nie formalne fakty, ale zaszły fakty towarzyskie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Które są bardzo istotne w środowisku ziemialiskim.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
To było w sumie nieduże środowisko, informacje przechodziły też i taka osoba, Nie chcę użyć określeń, że była spalona jakoś później towarzysko, ale myślę, że to zależy, jakie były powody takiego zerwania.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Ale generalnie mogła się znaleźć w trudnej sytuacji.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Właśnie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Nie rozpatrujmy tych ekstremalnych może tematów. Skupmy się na tych bardziej tradycyjnych, zwyczajowych. Czyli tak, odbyły się zaręczyny, tak jak pan doktor powiedział, małe wesele. I co, teraz możemy zacząć przygotowania już do ślubu?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Musimy wręcz, tak, po zaręczynach musimy zacząć przygotowania, Pani doktor, bo oczywiście ten czas od zaręczyn do ślubu i wesela był dosyć długi. To było na pewno wiele miesięcy. Też zależy kiedy się odbyły te zaręczyny, bo najlepszym czasem na ślub i wesele, to pewnie tak jak i dzisiaj, to był okres właśnie tego karnawału zielonego, czyli późna wiosna, wczesne lato, raczej lipiec, sierpień już nie. Zasady na to, że żniwa też wiele osób też wyjeżdżało gdzieś i tak dalej. Okres letni, więc gdzieś pewnie do końca czerwca i potem też początek września był dobrym czasem na to.

Dr Ewelina Kostrzewska:
A czas zimowy?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Raczej nie, chociaż zdarzały się z tego, co się zorientowałem, takie sytuacje. Nie było to zabronione, ale raczej wybierano też z tych powodów takich, nie powiem, nieładny logistycznych po prostu, taki czas ciepły, słoneczny, bo przecież na takie wesele, to też zależy, gdzie ono się miało odbyć, to jest kolejny aspekt, natomiast dużo gości jednak zjeżdżało na takie uroczystości, to trwało wiele, kilka dni przynajmniej, więc Więc lepiej, żeby to był czas sprzyjający, aura sprzyjająca tym wszystkim wydarzeniom. Na wolnym powietrzu też pewne elementy tego całego.

Dr Ewelina Kostrzewska:
I właśnie o to chciałam zapytać. Gdzie to wesele było organizowane? Bo wiemy już, że te przygotowania trwają od zaręczyn do wesela. To jest dosyć długi czas, żeby się można było odpowiednio przygotować. O tym też sobie za chwilkę powiem, bo ja zapytam, bo to są bardzo fascynujące rzeczy. I gdzie to wesele się odbywało, gdzie było zorganizowane?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Znaczy oczywiście ślub i wesele w tym samym dniu, prawda, więc to może warto spojrzeć jakby na te dwa elementy równolegle.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Oczywiście zaczynamy od ślubu, ja tego nie dopowiedziałam, ale zaczynamy od ślubu.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Bo to różnie było, to znaczy czasem ślub i wesele było w tym samym miejscowości. albo było różnie, więc różne mogły być kombinacje i może teraz tak pokrótce spróbuję to zarysować, to znaczy albo jeżeli odbywały się wesele w majątku, w dworze, pałacu, na ogół Panny Młodej, choć też tu nie było reguły. to wtedy w naturalny sposób ślub powinien się odbyć w parafialnym kościele, właśnie przynależnym tam, gdzie majątek leżał. I tak często było. Ale mogło być też tak, że ślub odbywał się w kościele w mieście. Choćże majątek był niejakoś bardzo daleko od dużego miasta. Kraków, Warszawa, Lwów, Poznań, to wtedy właśnie w tych miastach były takie kościoły, które uznawane były za tradycyjnie właśnie jakoś szczególnie ulubione przez to środowisko, gdzie takie Między innymi właśnie, gdzie śluby odbywano.

Dr Ewelina Kostrzewska:
A w Warszawie? Możemy pokazać taki kościół, który ziemianie mieli pod szczególną taką pieczą, jeżeli chodzi o te swoje śluby?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Oczywiście, w Warszawie było kilka kościołów. sióstr wizytek na Krakowskim Przedmieściu, kościół karmelitów bosych na Krakowskim Przedmieściu, katedra też w jakimś stopniu na pewno. i też kościół świętego Aleksandra na Placu Trzech Krzyży, więc było kilka takich kościołów. Każde miasto większe miało takie właśnie…

Dr Ewelina Kostrzewska:
Ulubione przez ziemiaństwo.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Ziemiaństwo miało w każdym mieście swoje ulubione… do świątyni.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli śluby się mogły odbywać albo w parafialnym kościele, albo w kościele w tym większym mieście, jeżeli było w miarę blisko. I co dalej?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
I ostatni element tej układanki, to jeżeli w kościele w mieście ślub się odbywał, to wówczas wesele się odbywało albo w pałacu czy dworze w majątku, jeśli to nie było bardzo daleko i można było przejechać i też były warunki, że ten obiekt był dosyć spory, że tam to można było zorganizować, bo jeszcze na to wszystko się nakładała kwestia zakwaterowania gości. I jeszcze wracając do kwestii wesela, albo W przypadku kościoła w mieście po prostu wesele było w hotelu. I to też był częsty przypadek. I też ziemiaństwo miało takie swoje ulubione hotele w miastach. Na przykład w Warszawie jednym z takich hotelów był hotel europejski. Ale to było też dobre rozwiązanie, bo tam można było zakwaterować właśnie gości.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Przybyłych na uroczystości.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Tak, tak.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Wspomniał pan doktor, że to wesele trwało kilka dni.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
No bo samo wesele to trwało, to było w dniu ślubu, natomiast powiedzmy te uroczystości ślubne trwały kilka dni. To było związane i z pewnymi takimi aspektami właśnie tej tradycji, ale też myślę sobie, że z tym, że przyjeżdżało sporo gości, oni przyjeżdżali z różnych rejonów kraju. To też nie było tak jak dzisiaj przecież, że można było szybko przemieścić się nawet w ciągu jednego dnia, jakby ktoś się uparł. To była cała wyprawa, a też ludzie przyjeżdżali z zagranicy po prostu, przy większych ślubach, też szczególnie arystokracji, która miała międzynarodowe koligacje. To byli ludzie z całej Europy często. W związku z tym, oni przyjechali wcześniej, nie przyjeżdżali, prawda, w dniu tego ślubu i te uroczystości zaczynały się właśnie przynajmniej dzień wcześniej i w związku z tym, że już albo wszyscy goście byli, albo część gości było, to już w tym dniu trzeba było zapewnić w jakiś sposób tym ludziom pewne jakieś atrakcje i więc właśnie jakaś, mogła się już, czy na pewno się odbywał jakiś posiłek uroczysty, czy obiad, czy kolacja. Czasem nawet robiono już jakiś wstępny bal dla rozgrzewki, prawda? Młodzi, znaczy przyszli państwo młodzi, tak? Mieli często te wieczory właśnie panieńskie czy kawalerskie, jak najbardziej, to też… Tak, to.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Już wtedy się Tak, szczególnie jeśli to.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
W tym miejskim jakimś, jeśli się odbywało właśnie w lokalizacji miejskiej, pewnie było łatwiej coś takiego zrobić. No i też przypominam sobie, że to była reguła, zdaje się, dzień wcześniej, czy w hotelu, gdzie oni byli zakwaterowani, czy w tym dworze pałacu, odbyło się coś w rodzaju wystawy prezentów ślubnych. Właśnie dzień wcześniej one były w salonie rozłożone. Prezenty od rodziców.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Taka ekspozycja prezentów.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
A to nie były byle jakie często prezenty. Bardzo różne prezenty przekazywano, darowano państwu młodym. Bo i rodzice i goście I to mogły być na bardzo często jakaś biżuteria, oczywiście jakieś srebra. To były chyba najczęstsze prezenty, ale może nie wiem, czy na wystawie jakiś czek finansowy też był, czy się pojawiał.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Nie wiadomo, czy się pojawiał, czy nie.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Natomiast, czy na przykład w prezencie od rodziców jednych, czy drugich, albo na przykład od oboich, bo wtedy kumulacja była, jakieś majątki mogły być. Taki prezent też się nie udało tam wystawić, ale na przykład jakiegoś wierzchowca mogli dostać, na przykład ładnego, więc różne prezenty.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Tak, ekspozycja prezentów rozumiem odgrywała znaczącą rolę, też jako teatr aktywny.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Tak, tak, bo to chodziło właśnie o to, żeby zapełnić jakoś ten dzień.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Ten czas.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
No i na pewno jakieś też mogły przy tej okazji być inne rozrywki, nie wiem, muzyka. No trudno powiedzieć, bo bardzo ulubione przez Ziemian było granie w karty, czy jakieś inne właśnie gry tego typu, więc być może też tutaj Bo mogły się właśnie wcześniej, czy podczas kolejnych dni, jeśli gości jeszcze byli, to jak najbardziej.

Dr Ewelina Kostrzewska:
A coś takiego jak my znamy z naszej współczesności, czyli poprawiny? Czy to było w środowisku ziemińskim?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
To chyba się tak nie nazywało, natomiast rzeczywiście właśnie na drugi dzień tym razem, czy licząc od początku, już trzeci był. Ale na drugi po ślubie. No właśnie to jeszcze przecież, no bo powiedzmy, ta zabawa weselna, bal weselny, no trwał do rana często, więc Ci goście później nie odjeżdżali też od razu, tylko jeszcze byli i na drugi dzień co najmniej jakiś obiad był, a mogło to się jeszcze właśnie przeciągnąć na kilka dni później. To zależy właśnie, czy to się odbywało w majątku, w pałacu, Wtedy no jeżeli to było u siebie, no to nie było większego problemu. Zależy też ile było tych gości. No czasem na przykład trzeba było zakwaterować gości w majątkach sąsiadów, jeśli pałac czy dwór nie miał aż takich możliwości zakwaterowania. No więc też za długo może już nie wypadało, żeby u tych sąsiadów ci gości. Chociaż to też różnie bywało.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Czasem, czasem gospodarze nie chcieli wypuszczać gości, bo w drugą stronę. Więc myślę, że to różnie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
To są też chyba indywidualne historie.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
A jeszcze też kwestia taka, bo czasem państwo młodzi w ogóle zaraz po obiedzie weselnym, nawet w skrajnym wypadku, potrafili, okazuje się, wyruszyć w podróż poślubnym i na przykład już na tej zabawie weselnej, na przykład już nie było państwa młodych, spotkałem się z takimi jakimiś przypadkami, Więc też jest pytanie, kiedy ci Państwo młodzi wyjechali w podróż poślubną, bo to mogło wpływać na jakiś potem czas na organizację.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Rozumiem, że podróż poślubna była też punktem obowiązkowym w świecie ziemiańskim.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Czy obowiązkowym, no może to jest za mocno powiedziane, natomiast była przyjęta taka tradycja tej podróży, ale tu możemy powiedzieć, jak już przy tym jesteśmy, że o ile Oczywiście jeszcze pamiętając, że była różna zamożność, różne możliwości finansowe i tak dalej, to wpływało też na to, ile trwała podróż poślubna i gdzie się odbywało, to jednak jakąś regułą było to, że w wcześniejszym czasie, powiedzmy gdzieś pewnie do pierwszej wojny światowej, do wybuchu pierwszej wojny światowej, czy jeszcze ta Belle Epoque, to te podróże były bardziej rozbudowane, dłuższe i właśnie się odbywały po krajach Europy Południowej, gdzieś Riviera i tak dalej. Natomiast w okresie dwudziestolecia międzywojennego Polski niepodległej, gdzie przecież też w pewnym momencie kryzys gospodarczy światowy nastąpił, gdzie w ogóle majątki dużo trudniej egzystowały finansowo w większości, no to właśnie jest taka jakby, no tutaj reguła się pojawia, że te podróże poślubne zaczynały być po prostu krajowymi podróżami.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Trwały taki bardziej ekonomiczny można powiedzieć.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Na przykład była taka podróż często do Zakopanego, do nadmorze polskie już wówczas.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli też takie postawy patriotyczne, rozwój turystyki krajowej. Panie doktorze, już ostatnie pytanie. Młodzi wracają z podróży poślubnej i gdzie mieszkają?

Dr Tomasz Adam Pruszak:
A, no to też zależy, więc albo jeżeli dostali od rodziców jednych czy drugich majątek, czy klucz majątek, no ale tak czy siak, któryś był główną siedzibą wtedy, nową, no to… wprowadzali się do tego swojego nowego domu, który oczywiście musieli też urządzić tutaj, albo pan domu za to odpowiadał, albo wspólnie to robili. No z tym się wiązały też wtedy oczywiście, jeśli to był właśnie taki nowy dom, w sensie nowy, stary, jakieś dla nich nowe miejsce, gdzie stali się tym innym państwem domu, no to kwestie powitania przez służbę, pracowników i tak dalej, z tym się wiąże cała też dodatkowa otoczka, natomiast mogło być też tak, że oni później mieszkali w domu rodzinnym tak naprawdę, albo młodej żony właśnie, tak trzeba powiedzieć, albo młodego małżonka. To właśnie, to też było podyktowane tymi kwestiami możliwości majątkowych.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli tak samo, jak wcześniej mówiliśmy, też są to sprawy indywidualne.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Indywidualne, ale właśnie w tym wypadku to jest ciekawe, bo z kolei często zawarcie małżeństwa w młodym pokoleniu wiązało się z pewną zmianą warty, jeśli chodzi o zarządzanie majątkiem, czyli Często właśnie rodzice już przekazywali tym młodym prowadzenie tego domu. Czyli taki rodzaj emerytury. Tak, dokładnie. To się mogło wiązać, albo jakiś podział obowiązków musiał nastąpić, bo to były domy wielopokoleniowe często i właśnie i dziadkowie, i rodzice, i te młode małżeństwo mieszkało. Oczywiście domy były duże, więc oni, jakby to można było sobie jakoś podzielić i często dzielono te domy na właśnie, że nie wiem, na piętrze byli młodsi, na parterze starsi, czy odwrotnie.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli logistyka została zachowana.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Tak.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie redaktorze, bardzo dziękuję za naszą dzisiejszą rozmowę i opowieść o tych tradycjach ślubnych w środowisku ziemiańskim. Państwu dziękuję za wysłuchanie naszej rozmowy i chciałam jeszcze pokazać jedną książkę autorstwa pana doktora, Tomasz Adam Pruszak, Ziemiańskie święta i zabawy, tradycje karnawałowe, ślubne, dożynkowe i inne. Gdybyście państwo mieli pewien niedosyt jeszcze po naszej rozmowie, to tutaj możecie poszukać odpowiedzi na pytania, które być może wywołaliśmy naszą dzisiejszą dyskusją. Bardzo dziękuję za Państwa obecność z nami, za wysłuchanie naszego podcastu i serdecznie zapraszam na stronę Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy i poszukanie tematów, które będą dla Państwa interesujące, a wszystkie będą dotyczyły świata ziemiańskiego. Dziękuję bardzo i do zobaczenia.

Dr Tomasz Adam Pruszak:
Ja też bardzo dziękuję Państwu.