Rok 1812 – szlachta z zaboru rosyjskiego wobec Napoleona

Rozmowa z prof. Dariuszem Nawrotem 15:06

Niezwykle dramatyczny dla pozostających pod zaborem rosyjskim ziem litewskich dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów i tamtejszej szlachty rok 1812 omówi autor fundamentalnej monografii na ten temat prof. Dariusz Nawrot z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zwrócimy uwagę nie tylko na drastyczny ucisk podatkowy i planowe ogołocenie kraju przez Rosjan, dopełniające zniszczenia kraju straszliwe następstwa przemarszu olbrzymich mas Wielkiej Armii, ale i często niedoceniane w literaturze przedmiotu powszechne poparcie szlachty litewskiej dla sprawy napoleońskiej, dodając do tego ciekawy wątek o postawie zgłaszających się do tworzonej na Litwie armii chłopów

Transkrypcja

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry Państwu, dr Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii, Uniwersytet Łódzki. Witam serdecznie w naszej kolejnej rozmowie z cyklu Historia ziemiaństwa. Dzisiaj będziemy zastanawiali się nad tym, jak wyglądała sytuacja szlachty dawnych ziem wschodnich, która znalazła się pod rządami rosyjskimi po 1795 roku. a także jakie postawy ta szlachta przyjmowała w czasie wojny 1812 roku. Naszym gościem i rozmówcą jest pan profesor Dariusz Nawrot z Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, wybitny znawca epoki napoleońskiej i formacji wojskowych tego okresu. Dzień dobry, witam panie profesorze.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Witam serdecznie panią doktor.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dziękujemy, że pan profesor tak chciał się z nami spotkać. Panie profesorze, przychodzi rok 1812, wybucha wojna. Jest ta sytuacja między Aleksandrem i Napoleonem. Jakie są postawy Polaków zamieszkujących te tereny wschodnie dawnej Rzeczypospolitej?

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
No właściwie jednoznaczne, dlatego że po pierwsze tak, nie udaje się sprealizować tych sypatii profrancuskich między innymi takimi planami odbudowy Wielkiego Księstwa Litewskiego, co wciąga Aleksander I, między innymi Michała Kleofasa-Ogińskiego, obietnicami restytucji tych wszystkich polskich praw narodowych w rozumieniu także politycznym. To wszystko właściwie upada. Zresztą Rosjanie w ogóle nie zamierzali tych planów realizować. One miały być tylko narzędziem w paraliżu postawy profrancuskiej ze strony społeczeństwa mieszkańców dawnej Rzeczypospolitej, przede dniu wojny z Rosją. Co więcej, zdają sobie sprawę, że zostawią potężne obszary ziem rosyjskich w ręce Napoleona, że nie będą ich bronili, tylko wycofają się na wschód. Plan rosyjski zakładał obronę dopiero na linii Wielkich Rzek, czyli Dźwiny, Berezyny, Dniepru. to trzeba było zrobić wszystko, żeby potencjało tych ziem Aleksander, znaczy Aleksander Napoleon, nie mógł wykorzystać przeciwko Aleksandrowi, więc trzeba było je ogołocić.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli to była taktyka spalonej ziemi, tak?

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
No w cudzysłowie możemy powiedzieć, że taktyka spalonej ziemi polegała na tym, że drenujemy te ziemie całkowicie ze zboża, z pieniądza, z rekruta. Wszystko to, co generalnie rzecz biorąc może…

Dr Ewelina Kostrzewska:
Mogło wesprzeć armię francuską, zostaje wyniecione.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Dokładnie. Staramy się usunąć wszystkich urzędników zarówno rosyjskich, jak i tych samorządowych. Marszałków, wicemarszałków, sędziów sądów grodzkich, ziemskich, którzy mają rozeznanie w zasobach powiatów, na terenie których działają. Staramy się ich ewakuować na wschód, internować, porwać właściwie bardzo często. i wysuwać na wschód, żeby oni mogli służyć wiedzą do tego, by zorganizować ziemie opanowane przez Francuzów, na przykład tworząc tam organy władzy, czy formując oddziały Wojska Polskiego. To wszystko właściwie Rosjanie realizują do czerwca 1812 roku, kiedy wybucha wojna. W związku z tym te opresyjne rządy rosyjskie musiały być jednoznacznie oceniane przez szlachtę, która staje się jedną z głównych ofiar tej polityki rosyjskiej w ostatnich dwóch latach. Natomiast, kiedy wojna się rozpoczyna, to spada na ziemie litewskie i na szlachtę.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Także straszna tragedia tej wojny, ponieważ armia francuska przekracza granicę francusko-rosyjską 23 na 24 czerwca. Wojska francuskie maszerują zresztą w takim wielkim manewrze wileńskim, z wielkim tempem, taką niesamowitą szybkością, żeby zaskoczyć Aleksandra i zmusić go do bitwy w okolicach Wilna. Napoleon liczy, że przetnie drogi odwrotowe Rosjanom, nie pozwoli wycofać im się na wschód i rozstrzygnie wojnę tak naprawdę w ciągu trzech tygodni, zmuszając Aleksandra do tego, by uznał napoleońskie porządki w Europie. Niestety, legnie ten plan w gruzach za sprawą załamania pogodowego. To nie zima tak naprawdę zdecydowała o klęsce Napoleona. W Rosji tylko czerwiec, kiedy właśnie w końcówce czerwca przyszło gwałtowne ochłodzenie, gradobicia, potężne ulewy, które spowodowały, że armia francuska nie była w stanie przeszkodzić Rosjanom w odwrocie. Ale co więcej, ta armia francuska, która wkracza na Litwę ogołoconą z żywności, de facto tę Litwę niszczy i dewastuje do końca. Dwory, chałpy chłopskie są niszczone, palone, rozbierane, bo potrzeba ognisk, którymi będzie się można ogrzać.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Nie ma żywności, więc trzeba rabować. Co się da, za przemocą idą potem jeszcze bardziej zbrodnicze czyny, gwałty, morderstwa, więc to wszystko spada, można by powiedzieć, na Litwinów i to wyzwolenie czasami… I to.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Armia, która miała być właśnie taką nadzieją.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Wyzwolicielską armią, staje się właściwie armią opresyjną. Ale co jest ciekawe, Litwini rzeczywiście, szczególnie w tych pasach, gdzie armia przemaszerowuje, są ofiarami wojny, ale w innych obszarach ci Litwini angażują się po stronie francuskiej, a z czasem także i w tych obszarach staną po stronie cesarza Francuzów. Wiemy, że Napoleon, kiedy dotrze do Wilna 28 czerwca 1812 roku, Zdecyduje się na powołanie władz litewskich. Będą to zarówno władze centralne utworzone w Wilnie drogą elekcji, co jest rzeczą ważną. To między innymi za sprawą Aleksandra Sapieha, który był doradcą Napoleona w sprawach właśnie wschodnich. Cesarz Francuzów zdecyduje się na taką formułę, której pozwoli szlachcie samej wybrać swoje władze. To będzie to jak gdyby przywiązanie szlachty do tradycji z czasów Rzeczypospolitej, że nie jest tylko przedmiotem, ale także podmiotem władzy. Napoleon więc stworzy i ten organ naczelny, jaka jest Komisja Rządu Tymczasowego, powoła władze gubernialne, te z kolei departamentalne, bo tak się to będzie nazywało w nowej nomenklaturze, powoła władze powiatowe, co jest rzeczą ważną.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Litwini będą mogli, w cudzysłowie, sami zarządzać swoim krajem, chociaż oczywiście Napoleon założy takie elementy bezpieczeństwa polegające na pewnym ubezwłasnowolnieniu tej administracji litewskiej w zależności od urzędników francuskich, od szczebla centralnego, gdzie taką funkcję będzie spełniał komisarz Binią, po szczebel lokalny, gdzie intendenci francuscy w departamentach będą tak naprawdę mieli głos decydujący. Ale Napoleonowi chodziło o jedno, żeby zmaksymalizować wysiłek tej ziem, wschodnich dawnej Rzeczypospolitej po swojej stronie i to się udaje, bo rzeczywiście Litwini mimo zniszczenia kraju, mimo spustoszenia całkowitego ich ziem, najpierw przez Rosję, a potem przez wydarzenia wojenne roku 1812 będą w stanie po pierwsze stworzyć własne siły zbrojne, które były niezwykle ważne, bo pozwalały uwolnić oddziały francuskie, które mogły dołączyć do Wielkiej Armii Maszerującej na wschód, zabezpieczając zaplecze frontu. Dwa, Litwini też dostarczą potężną ilość aprowizacji na potrzeby Wielkiej Armii. Pamiętajmy, że w grudniu 1812 roku to blisko trzy miesięczne za opatrzenie dla stutysięcznego wojska. Gdyby więc Napoleon zdecydował się oprzeć obronę na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej w grudniu 1812, gdyby nie wyjechał do Francji, tak jak się to stało w Smorgoniach, na początku grudnia 1812 roku, to kampania roku 1813 zaczynałaby się w zupełnie innym punkcie, nie na obszarze Niemiec, a na obszarze między Wilnem a Grodnem. I w dużej mierze to postawa szlachty litewskiej, nie tylko zresztą szlachty, tylko w ogóle ogółu mieszkańców ziem wschodnich Rzeczypospolitej, bo także mieszczaństwa, także chłopstwa, zamieniła się w tak wielki wysiłek. Ja tutaj tylko podam jeden przykład. przed wojną chłopi szli do armii rosyjskiej na 25 lat.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
To był wyrok śmierci, stanowiący zresztą też potężne obciążenie finansowe dla szlachcica, bo on musiał tego chłopa odpowiednio wyposażyć, zapewnić mu także i gotówkę, dostarczyć go do miasta gubernialnego, gdzie go zdawał wielkie koszty. Trzeba było zawsze wyłapać zresztą chłopów więcej niż potrzeba było, ponieważ część po drodze uciekała. Nie chcąc służyć, oni wiedzieli, że idąc na 25 lat służby w armii carskiej, nigdy już do domu nie wrócą. W roku 1812, kiedy w miasteczkach ogłaszano pobór do wojsk litewskich, chłopi stawali sami na rynku. w towarzystwie rodzin, uśmiechnięci, radośni, gotowi do służby w wojsku, w formującym się wojsku polskim, w tych oddziałach litewskich Wojska Polskiego, bo po pierwsze mieli świadomość, że to tylko sześcioletnia służba, poza tym jak wrócą z niej, to po zwycięstwie będą żyli w zupełnie nowym świecie, ponieważ będą wolnymi, tak jak wolnymi są ich współbracia w księdztwie warszawskim, bo pamiętajmy, że to co epoka napoleońska wniosła na ziemiach polskich, przynajmniej na ziemiach zaboru pruskiego, które stanowiły potem księstwo warszawskie, to wolność i równość, zasady wolności i równości, które wprowadziła. Oczywiście ze wszystkimi konsekwencjami, dekretem grudniowym, ale mimo wszystko magiczna wartość słowa wolność oddziaływała na wszystkich, a i szlachta na wschodzie Rzeczypospolitej, co zresztą widać nawet w publicystyce, Przed wydarzeniami 1812 roku świadoma była, że ten anachroniczny system feudalny musi ulec reformie i ten nowy porządek państwa, które powstałoby w wyniku zwycięstwa Napoleona, będzie niewątpliwie porządkiem, który pozwoli stworzyć Polskę nowoczesną, zmodernizowaną, no której los pewnie w XIX wieku byłby zupełnie inny. No ale rok 1812 zakończył się klęską i marzenia nie tylko szlachty, ale ogółu społeczeństwa polskiego legły w gruzach.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie profesorze, bardzo interesującym wątkiem jest postawa chłopów, którzy wykazują się jakby świadomością taką, tylko właśnie zastanawiam się, czy to jest świadomość narodowa, czy to jest raczej świadomość ochrony interesów własnych, właśnie tej sześcioletniej służby, zamiast dwudziestopięcioletniej, nadzieja na to, że podzielą los swoich współbraci z księstwa warszawskiego, a jednocześnie, był tak naprawdę przepływ informacji do tej grupy chłopskiej, do tej warstwy chłopskiej, że oni wiedzieli, co się dzieje w księstwie warszawskim.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
To znaczy tak, na pewno nieświadomość narodowa, bo to za wcześnie jeszcze rozmówić o świadomości narodowej chłopów, szczególnie jeszcze na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej na wschodzie, gdzie w ogóle mamy do czynienia z grupami ludności bardzo różnymi, bo od ludności ruskiej, poczynając przez ludność niteską i tak dalej. My używając terminu Polacy, bardziej mówimy w odniesieniu do tych ziem o pewnym projekcie politycznym, a nie narodowym. To pamiętajmy, bo tutaj przynależność terytorialna była rzeczą istotną. To znaczy, można powiedzieć tak, że szlachci spod Mińska mógł sobie powiedzieć, że z Rusinem, jako Rusin wchodząc w kład wielkiego księstwa litewskiego, był Litwinem, a jako Litwin wchodząc w kład projektu, jakim była Rzeczpospolita, był Polakiem. I tak to skomplikowanie brzmi, ale tak to dokładnie było. Na te podziały w takim herderowskim rozumieniu narodowości czas dopiero przyjdzie w drugiej połowie XIX wieku. Natomiast rzeczywiście chłopi po prostu wiedzą, to wbrew pozorom ten przepływ informacji był i chłopi wiedzą, Status chłopa w księstwie warszawskim się zmienił, że już nie ma poddaństwa osobistego w takim rozumieniu czasów Rzeczpospolitej, że chłop staje się wolnym człowiekiem, bo to mu gwarantuje Konstytucja i to będzie miało kluczowe znaczenie dla postawy tych chłopów w roku 1812. Oczywiście początek wojny dla chłopów przyniesie, tak jak dla szlachty, straszne doświadczenia.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
To naprawdę całe wsie znikały na trasie przemarszu armii francuskiej. Dochodziło do zbrodni, gwałtów, mordech także dla ludności chłopskiej. Ale co jest rzeczą istotną chłopi, którzy nawet angażują się w takie, nazwijmy to, powstanie maruderskie, bo de facto taką mamy sytuację, że właśnie te ziemie to takie bandy maruderów, których są dezerterzy z armii francuskiej, w ogóle z żołnierzy wszelkich nacji, wielkiej armii, armii rosyjskiej właśnie. Ludzie luźni, zbiegli chłopi, prawda? to potem, jak to się mówi, w biegu wydarzeń roku 1812 rzeczywiście angażują się po stronie Rzeczypospolitej. Idei, jak gdyby odbudowy Królestwa Polskiego chcą iść do wojska. Nawet są takie raporty urzędników, którzy piszą, że mają całą grupę takich niskich, którzy nie mieszczą się w wyznaczonych widełkach po prostu, ale oni by bardzo chcieli iść służyć, bo oni się chcą bić, prawda, razem ze swoimi współbraciami, więc można by powiedzieć, Taka świadomość, że idą walczyć o coś, co tak naprawdę zmieni ich położenie, co pozwoli im żyć inaczej, w innym świecie. Myślę, że wśród tej ludności była, nie było żadnych działań antynapoleońskich. Ta rysowana czasami przez historyków rosyjskich mapa oddziałów partyzanckich na terenie Rosji, która walczyła z Napoleonem, to jest wielka bzdura i mistyfikacja.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
z okresu z przed pierwszej wojny światowej. Nie było oddziałów partyzanckich na obszarze, który maszerowała wielka armia, a jak mówił angielski generał William, który towarzyszył sztabowi armii rosyjskiej walczących z Napoleonem od Berezyny, Dniepru, Dźwiny, Wszystkich chłopów Napoleon ma po swojej stronie, więc to przeczy jeszcze raz tej wersji, którą potem wielokrotnie… Tej mistyfikacji, o której pan profesor tutaj powiedział.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie profesorze, to była bardzo interesująca, wielowątkowa rozmowa na tematy, na pewno niełatwe i bardzo skomplikowane, także, że tym bardziej dziękuję. Pan profesor znalazł czas i mogliśmy o tym porozmawiać. Naszym słuchaczom dziękujemy za dzisiejsze spotkanie. Zapraszamy na kolejne nasze podcasty. Do zobaczenia. Panie profesorze, z Panem profesorem się żegnamy i jeszcze raz bardzo dziękujemy.

Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Dziękuję ślicznie.