Z prof. Dariuszem Nawrotem z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zastanowimy się tym razem co oznaczały dla szlachty dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów rządy pruskie po rozbiorach. Oceniano je czasem, że były „więcej nudne jak uciążliwe” – czy była to prawda i co dotykało w nich najbardziej: zmiana z obywateli w poddanych, wysokie obciążenia podatkowe czy może drobiazgowość biurokracji?
Transkrypcja
Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry. Wektor Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii Uniwersytetu Łódzki. Witam na kolejnym spotkaniu z cyklu Historia Ziemiaństwa. Tematem naszego dzisiejszego podcastu będzie rozmowa o postawach szlachty Wielkopolskiej i Nowośląskiej wobec zaborcy pruskiego po 1795 roku, czyli po III rozbiorze Rzeczypospolitej i jej stosunek do odbudowy państwa polskiego u boku Napoleona. A naszym gościem dzisiaj jest wybitny specjalista epoki napoleońskiej, Pan Profesor Dariusz Nawrot z Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego. Dzień dobry, witam Panie Profesorze.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Witam serdecznie Panią Doktor.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Dziękujemy bardzo za przyjęcie zaproszenia. Cieszymy się, że jest pan profesor z nami. Panie profesorze, zacznijmy może od tego, jak zmienił się status szlachty w państwie pruskim w stosunku do tego, jak on wyglądał w czasach Rzeczypospolitej.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Polska szlachta w zaborze pruskim straciła najważniejszą rzecz, czyli obywatelskość. Przestała być obywatelami, którzy mieli prawo brać udział w życiu politycznym, zamienili się w poddanych. A więc jest to wyraźna różnica. W dodatku straciła nietykalność osobistą i majątkową. Wprawdzie dalej była warstwą uprzywilejowaną. Cieszyła się w ramach tego uprzywilejowania prawem wyłącznym do posiadania ziemi, ale już na przykład w przypadku do ludności chłopskiej, w odniesieniu do ludności chłopskiej ludność ta była pod opieką prawa rządowego. Wprawdzie nie było to nic nowego, ponieważ już postanowienia konstytucyjne z 3 maja ludność chłopską brały pod opiekę prawa krajowego, ale niewątpliwie ingerencja pruskich urzędników w stosunki między panem a poddanymi była uciążliwością dla polskiej szlachty na terenie Królestwa Prus. W dodatku chłop zobowiązany był do służby wojskowej, płacił także podatki.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
To wszystko oznaczało, że ten status szlachty polskiej w zaborze pruskim gruntownie się zmienił. Rozpoczynają te rządy pruskie oczywiście komisje śledcze, które wyjaśniają m.in. zachowania niektórych ziem w czasie powstania kościuszkowskiego, potem obowiązkowe przysięgi na wierność monarsze Fryderykowi Wilhelmowi II. To są wszystko kwestie, które niewątpliwie dla szlachty polskiej są niezwykle ważne. Co więcej szlachta została odepchnięta od sprawowania nawet najmniejszym stopniu właściwie władzy na ziemiach włączonych do Królestwa Prus. Kamery wojenne i dominalne, one były tymi organami władzy naczelnej, którym podlegali na obszarze powiatu w Landraci. I o ile w państwie pruskim starano się, by Landrat pochodził ze środowiska szlachty danego powiatu, to na przykład tak jak na Nowym Śląsku, mianowano tymi Landratami osoby godne zaufania, które niekoniecznie związane były z tymi terenami. W dwóch powiatach siewielskim i lelowskim na tym Nowym Śląsku landratami mianowano byłego oficera Wojsk Polskich, ale z pochodzenia Niemca Augusta von Heppen i drugim landratem potomka pruskiego, ale wcześniej kurlandzkiego oficera von Sassa.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Co więcej, władza landratów właściwie w pełni realizujących dyspozycję kamery, w dużym stopniu ubezwłasnowalniała, tak byśmy powiedzieli, możliwość wpływania przez szlachtę na działania administracji. Deputaci, którzy pojawiają się u boku landratów i którzy pochodzą z lokalnej szlachty, nie mają tak naprawdę kompetencji, które w jakikolwiek sposób można by określić mianem współrządzenia. To wszystko oznacza, że te czasy Rzeczypospolitej przeminęły i nie są już możliwe do odbudowy w państwie polskim.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli rozumiemy Panie Profesorze, że szlachta tak naprawdę straciła na znaczeniu?
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Tak. Z jednej strony utrzymała tą dominującą pozycję, ale jeśli chodzi o obywatelskość, o tę możliwość współuczestniczenia w rządzeniu państwem, no to stała się z podmiotu tylko przedmiotem.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie Profesorze, czyli możemy uznać, że szlachta nie była zadowolona z tych zmian?
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Nie była, nie były też zadowolone inne grupy społeczne. Ja tutaj tylko przywołam chociażby mieszczaństwo, które w czasach Rzeczypospolitej, w dobie sejmu czteroletniego uzyskało szerokie kompetencje samorządowe. Teraz rządy pruskie oznaczały dla miast ustanowienie dożywotnych urzędników, magistratów. Nie było więc już wyborów. W dodatku dla stanu szlajerskiego też rzeczą istotną będzie to, że zahamowano dopływ tych aktywnych jednostek z innych warstw społecznych do tego stanu. Nobilitacje, które ułatwiał Sejm Czteroletni, zostały przekreślone wraz z rządami pruskimi. A najlepszym dowodem na to, jak oceniano rządy pruskie po roku 1795, niech będzie cytat. żyjącego wtedy szlachcica wielkopolskiego, ja pozwolę się tu posłużyć notatką po to, żeby zacytować słowa Piotra Strzyżewskiego, który pisał tak.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Panowanie pruskie trwało od roku 1795 do końca 1806 roku. Więcej nudne jak uciążliwe. W każdym piśmie urzędowym pozdrawiano mieszkańców imieniem króla i nakazywano łaskawie nowe podatki w obcym nam języku. I to niewątpliwie był problem duży dla szlachty polskiej w zaborze pruskim, dlatego rzeczywiście te podatki były bardzo wysokie. Po pierwsze, tę ofiarę dziesiątego, dwudziestego grosza, którą jeszcze uchwalił na potrzeby wojska Sejm Czteroletni, teraz wielokrotnie zwiększono do dwudziestu czterech groszy, dla duchowieństwa jeszcze więcej. Konfiskowano część dóbr, na przykład duchownych i co najważniejsze, wykluczano z możliwości nabywania tych dóbr, przez polską szlachtę. Nawet jeżeli kupił Prusak, nie mógł odsprzedać już potem takich dóbr polskiemu szlachcicowi. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest pewna marginalizacja majątkowa polskiej szlachty.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
władz pruskich. Pamiętajmy, te czasy są akurat dobre, jeśli chodzi o koniunkturę gospodarczą. Po roku 1795 Prusy wycofują się z wojny z rewolucyjną Francją. Nastaje pokój. Możliwości sprzedaży zboża, na przykład z majątków szlacheckich, są bardzo duże. W związku z tym dochody gwałtownie wzrastają. Jest też łatwość zaciągania kredytów, ale to wszystko powoduje, że czasami takie życie ponad stan, które wtedy jest cechą charakterystyczną dla zachowań warstwy szlacheckiej, powoduje zadłużenia, które w konsekwencji mogą nawet doprowadzić do licytacji i straty majątku, więc w gruncie rzeczy wywłaszczenia szlachty z jej ziemi. Rzecz niezwykle ważna, która wpływać będzie oczywiście na pozycję szlachty w państwie pruskim, chociaż z drugiej strony będą też elementy pozytywne np.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
dla obszaru Nowego Śląska, czyli też części zaboru pruskiego poniżej Wielkopolski. To jest fragment Małopolski, który znalazł się w wyniku trzeciego rozbioru w granicach państwa pruskiego i został włączony jako integralna część księstwa śląskiego do państwa pruskiego. Na tym obszarze Prusacy inicjują proces industrializacji. rozwijają wtedy przemysł górnośląski, mają możliwości wykorzystania zasobów naturalnych, jakie kryje w sobie Nowy Śląsk i bardzo często tym pierwszym inwestycjom przemysłowym władztw ruskich będą towarzyszyły inwestycje także polskiej szlachty, chociażby rodziny Mieroszewskich na tym obszarze. Ale to, co będzie przede wszystkim wielką uciążliwością i zniechęcią odbierane przez Polaków, to będzie działania właśnie administracji pruskiej, która będzie starała się wszystko właściwie regulować, u wszystkim się zbierać informacje. Wszelkiego rodzaju zarządzenia, nakazy, zakazy, żądanie informacji będą powodowały sprzeciw.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli taka wszechobecna biurokracja.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Tak jest, mówiono Niemiec w Ną rządzi, Niemiec w Ną nie upi. Tak to oceniano, a rzeczywiście stopień regulacji dotyczył na przykład nawet kwestii takich jak sprzączki przy ubraniu, które powinny być kupowane tylko z fabryk czy manufaktur pruskich, broń Boże zagranicznych. Tutaj ta taka merkantylna polityka państwa pruskiego dawała o sobie znać. albo zarządzenia np. mówiące dokładnie o tym, jak powinien wyglądać strój na czas żałoby, co oczywiście przy naturze polskiej szlakty, która nie znosiłaby, ktokolwiek jej mówił co i jak ma robić, powodowało sprzeciw i bunt. W związku z tym z jednej strony była taka mała stabilizacja, tak byśmy sobie powiedzieli, poczucie, że jest po tej burzliwej epoce schyłku Rzeczypospolitej trochę spokoju, czasami dobra koniunktura powoduje że żyje się dużo lepiej, ale w gruncie rzeczy te rządy są obce i nieakceptowalne przez szlachtę na tym obszarze.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie profesorze, wydaje mi się, że też jeszcze problemem jest ten obcy język. To świetnie wybrzmiało w tym cytacie, który pan profesor przytoczył, że te wszystkie regulacje nakazywano niejako właśnie w obcym języku.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Tak, no język niemiecki jest językiem urzędowym i to jest czasami tak, że trzeba ciężkie pieniądze płacić za tłumacza, który np. w sprawach sądowych albo w kwestiach administracyjnych będzie w stanie i przełożyć zarządzenia władz i odpowiednie, prawda, weznania w cudzysłowie w języku niemieckim także złożyć, więc to też jest odbierane jako, prawda, taka kolejna oznaka obcości tej władzy przez polską szlachtę.
Dr Ewelina Kostrzewska:
No więc właśnie, to jest bardzo ciekawe, bo chyba nie zawsze do końca zdajemy sobie sprawę z tak podstawowej de facto rzeczy, jak brak komunikacji w języku, którego nie znamy, a okazuje się, że nic nie jesteśmy w stanie załatwić w urzędzie, w sądzie, gdziekolwiek, gdzie się stykamy z państwem, właśnie ze względu na tą obcość językową.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
No jak najbardziej, chociaż na początku jeśli chodzi o sprawy sądowe, to oczywiście tu organem takim odwoławczym, naczelnym była rejencja jako organ sądowy, ale pozostawiano jeszcze te sądy polskie. W miastach to był sąd magistratów, więc na tym najniższym szczeblu ten, nazwijmy to, językowa łatwość była większa.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie Profesorze, bardzo dziękuję za barwną opowieść i interesujące spotkanie. Z Państwem się żegnamy, ale oczywiście tradycyjnie zapraszamy do oglądania i słuchania kolejnych naszych podcastów. Do widzenia. Panie Profesorze, jeszcze raz bardzo dziękuję.
Prof. dr hab. Dariusz Nawrot:
Dziękuję Pani ślicznie.