Podróże ziemiaństwa w XIX wieku

Rozmowa z prof. Jarosławem Kitą 34:28

Pokaźną część życia dziewiętnastowieczni ziemianie spędzali w podróżach dalekich i bliskich. Jakiego charakteru były to wyjazdy, gdzie i dokąd się udawano, co przyniosła rewolucja związana z wprowadzeniem kolei żelaznej i jak przedstawiały się różnice między początkiem a końcem XIX stulecia – o tym wszystkim opowie prof. Jarosław Kita z Uniwersytetu Łódzkiego, który nie zapomni także o ciekawostkach – dowiemy się zatem między innymi, jak pakowano wówczas stroje podróżne, o innych niż lecznicze celach podróży do uzdrowisk, a także o tym jak reagowano na nowinki w rodzaju welocypedów i automobili

Transkrypcja

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry, witam serdecznie, dr Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii Uniwersytetu Łódzkiego. W dzisiejszej naszej rozmowie będziemy dyskutowali o podróżach ziemiaństwa w wieku XIX, a naszym gościem jest pan profesor Jarosław Kita z Instytutu Historii Uniwersytetu Łódzkiego. Dzień dobry, panie profesorze, witamy serdecznie. Dzień dobry. Dziękujemy za przyjęcie zaproszenia.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Z wielką przyjemnością.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie profesorze, ten temat dotyczący podróży jest takim wdzięcznym tematem badawczym. Powiedzmy też, że kilka lat temu w Dobrzycy odbyła się konferencja poświęcona właśnie podróżowaniu ziemian. Okazała się Publikacja, świetnie zatytułowana, dla przyjemności i skonieczności na szlankach ziemiańskich podróży w XIX i XX wieku, jest bardzo ładnie wydana. Wydaje mi się, że to jest ciekawa pozycja. Ale wracając do naszego tematu, Panie Profesorze, czy możemy wyróżnić jakieś typy podróżowania, czy wszystkie podróże były takie same?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Tak, myślę, że możemy rzeczywiście, potwierdzę to, że ten temat jest bardzo przyjemnym tematem badawczo, ale wcale niełatwym. I jeżeli chodzi o te typy, to rzeczywiście siemiaństwo XIX-wieczne podróżowało i podróże dalekie i bliskie, wyjazdy dalekie i bliskie. Ziemiaństwo to spadkobiercy szlachty, szlachty zamożnej, spadkobiercy dawnej również magneterii i w okresie epoki nowożytnej słynne Grand Tour po Europie, odbywane przez młodych przedstawicieli rodów magnackich bądź zamożnej szlachty, należały do tak zwanego zwyczaju. I faktycznie ci potomkowie dawnej magnaterii, dawnej szlachty w XIX wieku, czyli elita ziemiańska, arystokracja i ziemiaństwo, nadal kontynuowali tę tradycję wyjazdów. Myślę, że można wręcz powiedzieć, że wyjazdy, peregnacje w różnych celach, o których zaraz powiem, były charakterystyczne dla tej warstwy społecznej. Jeżeli chodzi o te typy wyjazdów, to jak powiedziałem, były to wyjazdy i dalekie, i bliskie. I tak jak pod tytuł książki, którą pani doktor polecała, ja również polecam, bo są znakomite teksty w niej, dla przyjemności i z konieczności, to myślę, te typy, które wymienię, idealnie w to się wpisują. Po pierwsze, można powiedzieć, że były to wyjazdy bliskie, czyli wyjazdy do najbliższego kręgu rodzinnego i znajomych, które były tradycją.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Dwór ziemiański w XIX wieku był dworem otwartym. Faktycznie mówi się, że o drzwia dworu były zawsze otwarte, pewnie nie zimą, ale latem na oścież i każdy gość, który przyjeżdżał, czy członek bliskiej, dalszej rodziny, czy znajomy, mogli do takiego dworu przybyć. Pewnie, zapowiadano się, to nie było tak, że każdy kto przyjechał był natychmiast witany w taki sam sposób. Więc te podróże bliskie to często podróże w odwiedziny, często podróże na różnego rodzaju spotkania, towarzyskie, okolicznościowe, ale jednocześnie do podróży bliskich można by zaliczyć również wyjazdy do miasta, celem załatwiania różnego typu interesów, czy podróże bliskie, to podróże, które odbywały się w celach zdrowotnych, na miejscu, bo wiadomo, lekarze zamieszkiwali najczęściej w większych miastach, w tymże XIX wieku. Przez większość XIX wieku lekarz był na prowincji sporadycznym zawodem, w efekcie czego trzeba było również pojechać, jeżeli była taka konieczność, pomimo, że niejednokrotnie ci lekarze przyjeżdżali do dworu, ale również i takie wyjazdy do lekarza, do miasta, jeżeli to nie był przypadek jakiś bardzo ciężki, odbywały się.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Pewnie do apteki, jak już jesteśmy przy sprawach medycznych.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Tak, tak właśnie, również. Podróże dalsze to podróże które związane były chociażby z wyjazdami do wód. W XIX wieku te podróże do wód ziemiaństwo odbywało i nie tylko w poszukiwaniu zdrowia, ale również, i była to pewna moda, nie będę tego tematu na razie rozwijał, tylko jest to jeden z typów wyjazdów, czyli wyjazdy do wód, wyjazdy do uzdrowisk, do kurortów, zarówno i dalekich, zagranicznych, jak i nieco bliższych, położonych na terenie dawnej Rzeczpospolitej. Wyjazdy dalekie to również wyjazdy do wyższych uczelni. W niektórych okresach te uczelnie zagraniczne były jedynym miejscem, gdzie młody ziemianin mógł wyjechać, edukować się, zdobywać wykształcenie. Podróże dalekie to również podróże w interesach. bo wyjazdy chociażby na targi wełny do Wrocławia, czy na wystawy organizowane w różnych krajach europejskich. I to były te wyjazdy zagraniczne, dalsze, które były odbywane.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
I takich typów można by jeszcze wymienić dużo więcej, więc ja mówię, że te podróże były i tych typów było bardzo, bardzo wiele. Przynajmniej te kilka, które wymieniłem, to są takie charakterystyczne.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie Profesorze, wspomniał Pan o tych wyjazdach edukacyjnych młodych ziemian. Czy możemy powiedzieć, w jakich kierunkach te wyjazdy się odbywały, czyli na jakie uniwersytety najchętniej podróżowano?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Tak, to znaczy, jeżeli patrzymy przez realia XIX wieku, to faktycznie bardzo krótko istniały jedynie uczelnie wyższe w Warszawie czy Wilnie. One faktycznie już w 1832 roku zostały zlikwidowane w wyniku represji i pomimo, że później na krótko powstała szkoła główna w 1862 roku, ona funkcjonowała tylko raptem 7 lat i została zlikwidowana, ba, przykształcona w cesarski Uniwersytet Warszawski z językiem rosyjskim jako wykładowym, będąc taką wręcz, można powiedzieć, trzeciorzędną uczelnią w skali Cesarstwa Rosyjskiego. W efekcie czego te wyjazdy zagraniczne do uczelni były konieczne, jeżeli chciało się zdobyć konkretny zawód. Co to znaczy dla ziemni na konkretny zawód? Większość z nich udawała się na uczelnie rolnicze. I tu można wskazać, czy uczelnie niemieckie, jak chociażby Halle, czy uczelnie angielskie, czy do Szkocji, bo Szkocji, wiadomo, traktowali się nieco odrębnie od Angliku, więc pewnie powiem na Wyspę Brytyjskie, ale również i do Anglii, i do Szkocji. Wyjazdy do Dorpatu, bardzo częste, i wyjazdy do Kijowa, Odessy, więc to były te ośrodki, gdzie można było zdobyć wykształcenie rolnicze. Ale niektórzy z nich, Nie szli w kierunku wykształcenia rolniczego, bo jeżeli było kilku synów w rodzinie, no to wiadomo, że jeżeli to nie był jakiś bardzo ozległy majątek, inni musieli znaleźć dla siebie również środki na przyszłość do życia, które dawałyby im możliwości dobrego, dobrego życia, we wście czego wyjeżdżali również na studia prawnicze, studia medyczne, ale to będzie charakterystyczne bardziej dopiero dla, powiedzmy, ostatnich dekad wieku XIX. Wcześniej głównie wyjeżdżano do uczelni rolniczych.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Właśnie, panie profesorze, to teraz zapytam, bo to mnie zainteresowało, o te różnice w podróżach między początkiem, a końcem stulecia tego drugiego wieku XIX.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Myślę, że tu są dosyć dostrzegalne różnice. Powiem rzeczywiście, że są autorzy prac o ziemiaństwie, którzy dowolnie korzystają ze źródeł. i przepraszam za kolokwializm, przeskakują ze źródeł z początku wieku XIX na koniec wieku XIX, nie traktują je jakby to były te same mniaku płaszczyzny analizy. Niekoniecznie. Realia ówczesne wskazują, że rzeczywiście były różnice, jeżeli chodzi o wyjazdy, o podróżowanie ziemian z początku wieku XIX czy z końca wieku XIX. W początkach wieku XIX moda na kurorty, moda na uzdrowiska nie była tak powszechna, jak to będzie miało miejsce chociażby pod koniec wieku XIX, kiedy wodolecznictwo, tak zwana hydroterapia, albo talasoterapia, czyli wyjazdy na kuracje nadmorskie, czy klimaterapia, wyjazdy do miejscowości klimatycznych, jak chociażby Zakopane, wskazując tylko tereny polskie, stawały się bardzo modne. I zdecydowanie wyraźnie widać różnicę pomiędzy liczebnością wyjazdów ziemiaństwa w pierwszych dekadach wieku XIX i pod koniec wieku XIX, jeżeli chodzi o chociażby wyjazdy do kurortów, do uzdrowisk. ale również nie tylko.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
W pierwszej dekadzie XIX ziemiaństwo, jako spadkobiercy dawnej magnaterii, bogatej szlachty, raczej nie przykładali zbyt wielkiej wagi, przepraszam, uogólniam, ale jest to dla mnie ważne, nie przykładali tak wielkiej wagi do samodzielnego gospodarowania majątkiem ziemskim. Oni najczęściej mieli rządców, oficjalistów, którzy tym się zajmowali. Zmiany jakie zaszły w XIX wieku, m.in. chociażby uwłaszczenie chłopów, szybki rozwój cywilizacyjny, agrotechnika, umaszynowienie rolnictwa, uprzemysłowienie tego rolnictwa spowodowało, że w drugiej połowie XIX wieku zdecydowanie bardziej ziemianie, właściciele majątków ziemskich, zaczęli bardziej dbać i sami byli zainteresowani z nadzorem nad swoim majątkiem, nie tylko nadzór, ale ba nieraz również ścisła kontrola nad funkcjonowaniem majątku, angażowanie się w funkcjonowanie majątku. I znowu mamy różnicę, bo na początku XIX wieku, chociażby nie będąc tak do końca zainteresowani bezpośrednim udziałem w zarządzaniu czy w gospodarowaniu w majątku, nie musieli wyjeżdżać choćby na wystawy, kształcić się rzeczywiście w zawodzie tzw. rolnika, natomiast w drugiej połowie XIX wieku już te wyjazdy zdecydowanie były częstsze. Z tego przykładu można by wskazać więcej. Są różnice pomiędzy początkiem XIX wieku i końcem XIX wieku.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Trzeba jeszcze patrzeć na realia ówczesne, czyli podział ziem polskich na kilka części. Mówimy o trzech zaborach, ale ja nie zgadzam się, żeby królestwo polskie wpisywać w zabór rosyjski. Zabor rosyjski, tak zwane kresy wschodnie, ziemie zabrane. Królestwo polskie to pewien twór odrębny, który pewnie będzie z każdą dekadą XIX wieku coraz bardziej podlegał unifikacji, ale będzie to jednak cały czas Królestwo Polskie. Natomiast ziemie zabrane kilka dekad wcześniej podlegały już bardzo ostremu procesowi rusyfikacji, unifikacji i to jest tak zwany ten właściwy zabór. Czyli faktycznie można powiedzieć prawie cztery odrębne części. i ziemiaństwo w tych różnych częściach dawnej Rzeczpospolitej miało inne warunki, inne możliwości wyjazdów i dalekich, i bliskich.

Dr Ewelina Kostrzewska:
To jest tak, bardzo ciekawie, rzeczywiście o tym należy też pamiętać, o tych różnicach, tak jak Pan Profesor powiedział. Panie Profesorze, to już wiemy, gdzie jeżdżono, dlaczego jeżdżono, jakie mamy różnice. To teraz proszę nam trochę przybliżyć temat, jak jeżdżono, jak podróżowano, jak to się odbywało, czym jeżdżono, jak się pakowano, jakie stroje, czy były jakieś specjalne stroje podróżne.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
I to jest temat skomplikowany, na który można by rzeczywiście zrobić bardzo długi wywód. I znowu tutaj trzeba zasugerować, że inaczej podróżowano w początkach wieku XIX, w pierwszych dekadach wieku XIX, a inaczej w drugiej połowie wieku XIX, a już na przełomie wieku XIX-XX to już podróże zmieniły swoje oblicze. I powiem jedno hasło. Kolej, kolej, kolej. Mianowicie rozwój linii kolejowych zmieniał, demokratyzował te podróże i powodował, że stawały się one nie tylko tańsze, nie tylko bezpieczniejsze, ale i wygodniejsze. Te pierwsze wagony były rzeczywiście jeszcze fatalne, trzeba było mieć wiele wytrwałości, żeby wiele godzin podróżować takim wagonem, ale z czasem wraz z rozwojem sprzętu, infrastruktury kolejowej i sprzętu służącego do przewozu, te podróże stawały się coraz bardziej przyjemne. W początkach wieku XIX podróżowano najczęściej albo własnymi powozami, albo własnymi karetami, albo tak zwanymi ognibusami, czyli takimi byśmy powiedzieli naszymi dyliżansami, prawda? Często bez resorów, więc proszę wyobrazić sobie, jak ta podróż wyglądała. Mogła być bolesna dla pewnej części ciała.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Natomiast wraz z rozwojem linii kolejowej, przynajmniej od połowy wieku XIX, kiedy faktycznie pierwsza linia kolejowa, tak zwana Kolej Warszawsko-Wiedeńska, umożliwiała dalsze wyjazdy, a w drugiej połowie wieku XIX te linii kolejowe zaczęły coraz bardziej zagęszczać tereny dawnej Rzeczypospolitej i pewnie to też jest różnica, bo znowu można powiedzieć, że najwięcej linii kolejowej powstawało w zaborze pruskim, nieco mniej w Królestwie Polskim, jeszcze mniej w Galicji, a już na okresach wschodnich te linie kolejowe przez długi czas były rzeczywiście bardzo nieliczne. Ale na pewno kolej umożliwiała, ułatwiała podróżowanie. Ta podróż stawała się tańsza. Ta podróż stawała się zdecydowanie bardziej bezpieczna. Co prawda to ciekawostka, że nocą pociąg nie jechał. Jeżeli podróżni jechali w daleką drogę i musieli jechać, zahaczyć o noc, pociąg zatrzymywał się na stacji, nocowano, by rano wyruszyć w dalszą, dalszą drogę. Jeżeli wyjeżdżano w podróże w I-XIX wieku, to wiadomo, zabierano na ten wóz, prawda, do karety czy do minibusu rzeczywiście bardzo wiele rzeczy niezbędnych. Proszę pamiętać o tym, że ówczesne hotele niewiele miały wspólnego z dzisiejszą wygodą hotelową i nieraz jadąc na dłuższy czas, chociażby jadąc do jakiegoś kurortu, należało zabrać ze sobą wszystko, nawet poduszkę i pierzynę.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Więc zabierano ze sobą prawie wszyscy.

Dr Ewelina Kostrzewska:
To logistyczne przedsięwzięcie.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Logistyczne przedsięwzięcie. Specjalne do tego były paki. Specjalne do tego były skrzynie podróżne. Specjalne do tego były opakowania na przewożenie damskich sukien, damskich kapeluszy. Więc proszę wyobrazić sobie, osoba jadąca na kilkutygodniowy wyjazd zabiera rzeczywiście ze sobą, można powiedzieć, całą szafę i jeszcze kawałek garderoby drugiej. Natomiast jadąc pociągiem można było już nadać te rzeczy. Były wagony specjalne, towarowe. W efekcie czego zabierano również wiele rzeczy, ale nie trzeba było bezpośrednio nad nimi sprawować nadzoru.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Powierzało się kolei, powierzało się na stacji początkowej, by odebrać ten bagaż na stacji końcowej. I w międzyczasie, w tym momencie już zarządzający linią kolejową dbali o ten porządek.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Tak, to ułatwiało zdecydowanie to podróżowanie. Czyli tak, już wiadomo jak się pakowano, jak bagaże były przywożone. To jeszcze by Pan Profesor trochę powiedział może o tym, czy były te specjalne stroje, bo to jest interesujące.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Rzeczywiście, były stroje podróżne, specjalnie przygotowywane na podróż, które ułatwiały podróżowanie i tutaj ta moda podróżna jest bardzo ciekawym tematem, bo rzeczywiście zarówno i moda kobieca, i moda damska przygotowywała podróżników, mało tego. Kiedy zaczęły się te podróże coraz bardziej specjalizować, bo ja już nie wspomniałem wcześniej, że pod koniec wieku XIX jednym z typów podróży stała się turystyka, w efekcie czego zabierano specjalne stroje nawet do wspinaczki wyskogórskiej. Rozwijał się sport, w efekcie czego zabierano również stroje Zespoły sportowe, osobne do jazdy konnej, osobne do jazdy rowerem, osobne do wioślarstwa i tak dalej. W efekcie czego również można powiedzieć, że ta moda podróżna była specyficzna i były specjalne ubrania służące podróżowaniu. Czym częściej podróżowano, czy więcej jeżdżono, czym bliżej końca XIX wieku te stroje się bardziej specjalizowały.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Pewnie musiały być wygodne, nie mogły się gnieść, były z dobrej jakości tkanin.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
I ciepłe. I musiały być ciepłe, bo jak mówię, te podróże rzeczywiście odbywały się w warunkach jadąc takim obnibusem. Nawet jeżeli było to lato, to nocą czy wieczorem Wieczory i ranki były chłodnawe, więc również i ciepłe. Prawda? I nakrycia głowy specjalne po to, żeby szeroki kapelusz z wielkim rondem nie odfrunął.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Tak, rzeczywiście, o tym też trzeba było pomyśleć. Panie profesorze, wspominał pan też o tych podróżach takich w celach turystycznych. Ta moda właśnie na turystykę, na przykład wysokogórską, to też jest chyba tak, no nie wiem, końcówka wieku XIX, połowa wieku XIX.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Ja myślę, że to jest druga połowa wieku XIX. ona docierała do nas w drugiej połowie wieku XIX i faktycznie odkrywano Zakopane, odkrywano miejscowości wysokogórskie mniej więcej w ostatnich trzech dekadach wieku XIX. I tutaj te podróże wysokogórskie u nas nie były takimi wysokogórskimi, jak chociażby dla osób, które wyjeżdżały gdzieś w Alpy, prawda? I te wyjazdy do Szwajcarii, te wyjazdy do północnych Włoch były nieco wcześniejsze. Ale jeżeli chodzi o takie upowszechnienie tej mody, to raczej ostatnie dekady wieku XIX.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie profesorze, a co jeżeli nie kolei? Bo o kolei już słyszeliśmy, wiemy, a jeżeli nie kolei, to co?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Kolej była jednym z symboli nowoczesności. Nawet jedna z najbardziej poczytnych gazy XIX-wiecznych miał w winiecie swojej pociąg rządzący z tunelu. Ale rzeczywiście, nie tylko kolej. Kolej, jak mówiliśmy, docierała do niewielu miejsc. I co dalej? Jeżeli się dojechało w dane miejsce, a przykładowo do uzdrowiska jeszcze było kilkanaście kilometrów, no to wtedy trzeba było znaleźć inny sposób dojazdu. I nieraz okazywało się, że ci ziemianie, jak wysiedli z tego pociągu, mieli zresztą tyle bagaży, to musieli nająć chłopa z furmanką i na tej furmance ze słomą jechali do miejsca przeznaczenia, do końcowego celu. Nowoczesność w ostatnich dekadach XIX wieku, a w szczególności na przełomie XIX-XX wieku, to również rower, I pierwsze samochody. Kogo było stać na samochód? Przedstawicieli w dużej mierze środowiska zamożnego ziemiaństwa.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
I również okazywało się, że ten samochód, co prawda jeszcze nie tak rozpowszechniony, ale już wchodząc w wiek XX, bo wiek XIX, wiadomo, szeroko pojęty, kończy się na I wojnie światowej, już również mamy podróże ziemiańskie przy pomocy samochodów. automobili, ale nie tylko. Druga połowa wieku XIX to również coraz większy rozwój podróży na welocypedach, czyli rowerach. Jeżeli mówimy o welocypedzie, to pamiętamy, to było to wielkie koło przednie, malutkie tylne i wielka umiejętność jazdy na tym, ale z końcem wieku XIX pojawiły się rowery niemal identyczne, no przepraszam to słowo niemal, może Podkreślmy, że jak współczesne chciałem powiedzieć, ale te rowery już bardziej przypominały współczesne. I nagle okazuje się, że przedstawiciele ziemiaństwa oraz przedstawiciele inteligencji, w dużej mierze wywodzącej się ze środowiska ziemiańsko-szlacheckiego, na ten rower się różnie przesiadali. I nagle podróże przy pomocy roweru. I wręcz mamy takie opisy, wręcz można znaleźć nawet różnego rodzaju memuary, w których opisywano podróże rowerowe, podróże w celach zwiedzania najbliższej okolicy, ale również podróżowano dosyć daleko, bo odbywano na tych podróżach często wielodniowe takie wycieczki.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Na tych rowerach.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Na tych rowerach, jak najbardziej.

Dr Ewelina Kostrzewska:
A co z bagażem?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Bagaż wówczas miano ze sobą, ewentualnie bagaż był wieziony na wozie, który gdzieś tam był wysyłany wcześniej o świcie, jechał do miejsca przeznaczenia, a ci zwolennicy roweru na nim sobie jechali. Dojeżdżali do danego celu, danego odcinka. I również to samo można powiedzieć o automobilach, którymi również podróżowano. I to kolejne były takie elementy nowinki. Pod koniec szeroko pojętego wieku XIX do wieku XIX, czyli już w ostatnich latach przed wybuchem pierwszej wojny światowej, pojawiły się pierwsze autobusy i pojawiły się trasy autobusowe. Te autobusy zaczęły kursować na trasach tzw. przewozów pocztowych. Łączyły kolejne miasta, jeżeli chodzi o Królestwo Polskie, kolejne miasta, przykładowo Królestwa Polskiego.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
I tymi autobusami również można było podróżować i jechać, ale raczej ci mniej zamożni ziemianie korzystali z tego powszechnego środka transportu. transportu, raczej korzystając jednak bardziej z prywatnego, czy bardziej ekskluzywnego źródła transportu.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie Profesorze, dobrze, podróże na rowerach, czasem wielodniowe, jak Pan Profesor mówił, coraz więcej pasjonatów rowerów. A co z kobietami? Jak one na tych rowerach dawały radę?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Mieliśmy tylu przeciwników, co przeciwników jazdy na rowerach również przez mężczyzn, a jeżeli chodzi o kobiety, to zdecydowanie pod koniec wieku XIX większość ówczesnego społeczeństwa była przeciwna jeżdżeniu na rowerach. Jedna z naszych koleżanek z Instytutu, pani dr Anna Śmiechowicz, napisała książkę o Karolinie Kocieńskiej, pierwszej polskiej sportsmence, podkreślam, pierwszej polskiej sportsmence, przesuwamy ten czas na przełom XIX-XX wieku, która ściga się na rowerze z mężczyznami i na niejednych zawodach z nimi wygrywała, albo inaczej nie była ostatnia. Te wyścigi kobiece były również coraz bardziej popularne, tym bardziej, że zwolennikami jazdy na rowerze, również kobiet, stawały się takie wyrocznie jak Prus czy Sienkiewicz. Więc jeżeli Prus pisał z zachwytem o jeździe na rowerze, w tym kobiet, Sienkiewicz również pochwalał, no to wiadomo, w dużej mierze te autorytety ówczesne wpływały na spoglądanie i urabianie środowiska. Te kobiety jeździły i te kobiety rzeczywiście nazwane były diablicami na latających maszynach. Rzeczywiście ich tak nazywano. Czym bliżej W wybuchu pierwszej wojny światowej tych kobiet na rowerach było coraz więcej. Były specjalne stroje kobiece, rowerowe.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Były specjalnie spódnico-spodnie do jazdy na rowerze. Wsiadała na rower, podciągała, żeby, przepraszam, suknia się nie wkręciła w koło, schodząc natychmiast pociągała za paseczek, opuszczała i pojawiała się z tego suknia, prawda? Tak, kobiety również ze środowiska ziemiańskiego, te najbardziej, byśmy mówili, nowoczesne, również na tych rowerach w początku XX wieku sobie dobrze poczynały.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Wspominał Pan profesor o tym, że była moda, moda wyjazdów do Wód, do uzdrowisk. Więc jak to z tą Montą i z tymi podróżami?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Pewnie doskonałe pytanie tutaj, Pani Doktor, bo uzdrowiska nam się kojarzą głównie z celem jednym. Jechało się dla poratowania zdrowia. Nie, jeżeli czytamy ówczesne egodokumenty, to możemy znaleźć szereg informacji, że w tych uzdrowiskach więcej było osób zdrowych i młodych niż starych i schorowanych.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Panie profesorze, wyjaśnijmy, co to są egodokumenty?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Egodokumenty, czyli dokumenty życia społecznego, czyli są to pamiętniki, dzienniki, listy, zapiski osobiste, listy gazet pisane i to są te najbardziej rozpowszechnione. I jeżdżono do uzdrowisk, gdyż to stało się modne. Dlaczego? Do uzdrowiska nie jechano, jak mówię, szukaj często zdrowia, a jechano szukać partnera, partnerki życiowej, partnerki z dobrym posagiem.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli podróż matrymonialna do uzdrowiska?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Podróż matrymonialna do uzdrowiska i było to dosyć rozpowszechnione. Do uzdrowiska jechano szukać rulety, pisano wręcz o złotych salach rulety w niektórych najbardziej znanych kurortach, gdzie jedni wygrywali fortunę, ale najczęściej przegrywali nieraz fortunę, prawda? I zdarzają się w opisach z tych kurortów, gdzie były sale do gry, że niejeden jechał tam młody człowiek i stamtąd nie wracał, pełnił samobójstwo, przegrywając całą ojcowiznę. Czyli również jechano szukać tam… Czyli takie niebezpieczeństwo nawet. Takie niebezpieczeństwo również. Dalej, jechano do uzdrowiska. Uzdrowiska najczęściej były położone w większości wypadków w terenach podgórskich. albo górskich.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
W momencie, kiedy zaczęła rozwijać się turystyka, jechano do uzdrowisk, tam mieszkając, korzystając z różnych atrakcji, a korzystało się z wycieczek górskich, ze zwiedzania terenów dalej. Wyjazdy do wód również miały cel tzw. patriotyczny. Głównie w tym przypadku, kiedy jechano do tzw. uzdrowisk sudeckich, które nazywano pruskimi badami. Śląsk Dolny był wówczas pod panowaniem Prus, po zjednoczeniu Niemiec pod panowaniem, wiadomo, niemieckim i jechano tam celem poszukiwania polskości na tych terenach. I też wyjazdy do uzdrowisk dolnośląskich miały na celu poszukiwanie polskości tych terenów i również miały taki wydźwięk patriotyczny. Do uzdrowisk jeżdżono również, jak powiedziałem, w celach patriotycznych.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli podróże patriotyczne.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Tak, podróże patriotyczne. Szczególnie kiedy po kolejnych powstaniach emigranci opuszczali kraj i był zakaz z nimi spotykania się. No jak można było się spotkać? Jeżeli oni siedzieli we Francji, czy w Belgii, czy w Szwajcarii, czy w Anglii, jak to było się spotkać? Jeżeli wyjechało się do uzdrowiska, to można było przez przypadek spotkać kuzyna, który również niechcący do tego uzdrowiska Czy również wyjazd do uzdrowisk o takim aspekcie patriotycznym.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli te podróże są bardzo złożone. To wcale nie jest taka prosta rzecz, jakby się wydawało, że tylko dla przyjemności albo tylko z konieczności.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Jak najbardziej. A w szczególności te podróże uzdrowiskowe miały bardzo wiele aspektów. Mniej osób wyjeżdżało i wcale nie popełnia błędu szukając tam zdrowia, natomiast zdecydowanie przyczyny wyjazdu do uzdrowisk pod koniec wieku XIX były inne. Wręcz mówimy o modzie, o belle époque uzdrowisk, o modzie na uzdrowiskach. I ziemianie tam stanowili jedną z największych grup społecznych, które wyjeżdżały.

Dr Ewelina Kostrzewska:
A czy podobna sytuacja była w dwudziestoleciu międzywojennym w tych uzdrowiskach? Ta moda się utrzymała czy ona zaczęła być wygaszana?

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
To znaczy w czasie II Rzeczpospolitej niektóre dawne polskie niewielkie uzdrowiska przekształciły się w wielkie kurorty. które dorównywały swoim poziomem kurortom zagranicznym, zachodnioeuropejskim, w efekcie czego ta moda wyjazdów do kurortów w czasie II Rzeczypospolitej pozostała. Ba! Doszła jeszcze jedna rzecz. Z czasem doszły wyjazdy zimowe. Wbędzie czego rozwój cywilizacyjny umożliwił to, że można było nawet przy potężnych zimach, mrozach jednak korzystać z tych wyjazdów i wyjazdy całoroczne. Takie miejscowości jak Zakopane czy Krynica stawały się miejscami wyjazdów całorocznych.

Dr Ewelina Kostrzewska:
No i narty zimowe.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Właśnie sport zimowy, to chciałem powiedzieć, że sport zimowy w grę wchodził, lodowiska, łyżwy, które wchodziły w modę. Ale trzeba spojrzeć na podróże, jeżeli już mówiąc ogólnie o podróżach w II Rzeczpospolitej, to trzeba wziąć pod uwagę rzecz następującą. II Rzeczpospolita to już Polska niepodległa. i zmieniły się często uwarunkowania tychże wyjazdów. Tak jak wyjazd do Warszawy, do Krakowa w XIX wieku wymagał zdobycia specjalnego paszportu, nie raz wymagał ogromnych nakładów finansowych podanych urzędnikowi w kopercie, Delikatnie mówiąc, tak zwana łapówka, aby uzyskać paszport, tak w okresie II Rzeczypospolitej już tego nie było. W efekcie czego te podróże były ułatwione, bo Rzeczpospolita II to jednak dosyć duży obszarowo kraj. Większość miejsc, do których chciało się wyjeżdżać, znajdowało się już w granicach. Czyli ułatwienie podróży.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Następuje rozwój linii kolejowych. Następuje rozwój linii drogowych. Drogi bite zaczęły docierać często do małych, odległych miejscowości, co ułatwiało podróż nie tylko autobusem, ale również samochodem, czy nawet już środkiem innym komunikacji, który zdecydowanie umożliwiały te lepsze drogi.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli ta moda na podróżowaniu właściwie od wieku XVII, jak pan profesor wspominał, po tą II Rzeczypospolitą się utrzymuje.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Cały, cały czas. Faktycznie uwarunkowania, realia podróży nieco się zmieniają. ale typy podróży zostały w zasadzie te same. I w środowisku ziemiańskim ta podróż, wyjazdy, dalekie, bliskie, dla konieczności, dla przyjemności, były jednym z takich standardów, kanonów wpisujących się w życie środowiska ziemiańskiego.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli w ten świat ziemiański, one tam były po prostu obecne. Panie Profesorze, bardzo dziękuję za fascynującą opowieść o świecie ziemiańskich podróży. Z Państwem się dzisiaj żegnamy, ale zapraszamy do kolejnych naszych podcastów. Tak więc do zobaczenia. Bardzo dziękuję. Do widzenia.

Prof. dr hab. Jarosław Kita:
Dziękuję bardzo. Do widzenia.