Fotografia ziemiańska

Rozmowa z prof. Jolantą Sikorską-Kuleszą 38:30

Fotografie z epoki stanowią dziś nieme i bardzo wymowne świadectwo dawno minionego ziemiańskiego świata. O tym jak powstawały porozmawiamy z badająca od lat związaną z tym tematykę prof. Jolantą Sikorską-Kuleszą z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Opowiemy, jak postęp techniczny w fotografii, w tym zwłaszcza pojawienie się suchej kliszy pomógł w jej upowszechnieniu na dworach ziemiańskich, czy z aparatem wychodzono poza dwór i folwark, jakie były ulubione tematy i motywy ziemiańskich pasjonatów fotografii i czy ich zdjęcia trafiały do ówczesnej prasy

Transkrypcja

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry, witam Państwa serdecznie, dr Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii Uniwersytetu Łódzki. W naszym cyklu podcastów, podczas których rozmawiamy o historii ziemiaństwa, dzisiaj kolejny odcinek, który poświęcimy fascynującemu tematowi, jakim jest fotografia ziemiańska. A naszym gościem jest Pani Profesor Jolanta Sikorska-Kulesza z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, badaczka historii społecznej wieku XIX, edytorka źródeł, specjalistka od historii szlachty i w swoich zainteresowaniach również pani profesor dotyka tematyki ziemiańskiej. Dzień dobry, witamy.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Dzień dobry.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Bardzo dziękujemy Pani Profesor, że chciała Pani przyjąć nasze zaproszenie i możemy się spotkać i porozmawiać w tym pięknym miejscu, jakim jest Pałac w Dobrzycy. Pani Profesor, fotografia ziemiańska. Może spróbujmy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest? Co to jest takiego ta fotografia ziemiańska i kiedy ziemianie zainteresowali się fotografią?

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Mówiąc o fotografii ziemiańskiej, mówimy przede wszystkim o fotografii, która przedstawia ziemian i środowisko ziemiańskie, a więc ich siedziby, ich rozrywki, ich zajęcia. To jest jeden temat fotografii ziemiańskiej. I drugi to są fotografowie, którzy byli przedstawicielami tego środowiska, właściciele ziemscy, którzy interesowali się fotografią amatorską i zajmowali się fotografią amatorską. Ja tutaj nie mam na myśli fotografów, którzy wyszli ze środowiska ziemiańskiego i później zawodowo się zajmowali fotografią. bądź taki mieli króciuteńki zupełnie epizod jak wybitny fotograf Jan Bułhak, który kilka lat w swoim małym majątku fotografował, a następnie porzucił majątek i tylko zajął się fotografią. ale takich, którzy żyli z własności ziemskiej, w środowisku ziemskim, ale również fotografowali i obiekty fotograficzne, ich twórczości. Ich twórczość mamy w albumach fotograficznych, w jakichś zbiorach ze zdjęciami, także w prasie. Także to jest ta fotografia.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Pyta pani, kiedy zetknęli się z fotografią? Otóż, możemy powiedzieć, że fotografia towarzyszy ziemianom i ziemianie fotografii od samego początku. Ziemianie byli pierwszymi klientami zakładów fotograficznych, które to zakłady fotograficzne zwały się zakładami dagerotypowymi. powstała, ogłoszono wynalazek w 1939 roku i dzięki temu, że został wynalazek zakupiony przez państwo francuskie, a Louis Daguerre, wynalazca owego owej fotografii, zwanej dagerotypią, napisał podręcznik. Ten podręcznik został przetłumaczony na wiele języków już w 1940 roku. To od samego początku fotografowano. Może też od razu trzeba powiedzieć, że to była fotografia unikatowa, powstała na płytce miedzianej, tylko w jednym egzemplarzu i to są lata czterdzieste, do połowy mniej więcej lat pięćdziesiątych, czy do końca niektóre zakłady dagerotypowe funkcjonowały, były to oczywiście zakłady w dużych miastach i w związku z tym fotografować się mogli tylko ci, którzy w tych miastach w jakimś tam okresie swojego życia przebywali. Ziemianie tak jak A w związku z tym także to oznacza, że byli to ci zamożniejsi ziemianie, a nawet na podstawie tych kilkuset dagerotypów, które u nas się zachowały, wiemy, że to byli przedstawiciele przede wszystkim rodów arystokratycznych, także zamożniejsi ziemianie. I to są portrety, konwencjonalne portrety, najczęściej takich osób siedzących, przedstawiające połowę sylwetki, wykonane na tejże płytce.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Nie trzeba było pojechać do Paryża, bo w latach czterdziestych już takie fotografie wykonywał Karol Beyer, jeden z twórców polskiej fotografii i jeden z najwybitniejszych polskich fotografów, ten który zapisał się jako fotograf narodowy, bo fotografował w okresie przed powstaniem styczniowym i te jego fotografie odgrywały określono rolę. Także to jest ten początek. I portret jest takim głównym tematem, jednym z dwóch, trzech głównych tematów fotografii. ziemiańskiej. Ziemianie nadal, niezależnie już od techniki, jaka się pojawiała, nowych technik fotograficznych, nadal fotografowali się w zakładach fotograficznych. Jeśli mieli taką okazję, to wtedy ważne było, żeby się sfotografować u znanego fotografa i mieć jakiś piękny, piękny portret fotograficzny. Natomiast od mniej więcej lat sześćdziesiątych fotografowie także pojawiają się w dworach ziemiańskich, czy też w pałacach arystokratycznych. Zmienia się technika fotograficzna.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
W 1851 roku zostaje przedstawiony wynalazek procesu fotograficznego negatywowo-pozytywowego, co ma kolosalne znaczenie, bo już na podstawie jednego negatywu, to wtedy były szklane płyty, można zrobić nieokreśloną właściwie liczbę odbitek. przed fotografią, to daje ogromne możliwości użycia fotografii. Fotografia staje się jeszcze bardziej przedmiotem zainteresowania, choć od samego początku ta nowinka bardzo fascynowała wszystkich. No i tak jak powiadam, do tychże domów wkraczają fotografowie i to niekiedy bywa tak, że zamieszkują w tych domach po kilka miesięcy czy nawet rok. wspomnienia jednej z właścicielek ziemskich czy żony, raczej właściciela ziemskiego z Podola, która w swoim pamiętniku pisze o fotografie, którego podesłał sąsiad. U sąsiada mieszkał w sąsiednim dworze, mieszkał kilka miesięcy. U nich zamieszkał z matką i córką rok. z tymi wszystkimi przyrządami, bo jeszcze powinnam powiedzieć, że to jest okres, w którym fotograf nie może się rozstać z laboratorium i przygotowanie do zrobienia zdjęcia, przygotowanie negatywu i później wykonanie odbitek wymaga bliskości laboratorium, więc on z tym całym sprzętem, z tymi wszystkimi chemikaliami przybył do dworu i następnie fotografował To zmienia troszeczkę portret fotograficzny ziemiaństwa, bo już się pokazuje w sytuacjach w otoczeniu, w domowym otoczeniu i coraz więcej osób się pojawia.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Fotografują się rodzice z dziećmi, matki z dziećmi, ojcowie z synami, babcie. Fotografuje się służących gości i tak dalej. Ta liczba, właściwie wszyscy domownicy. I dochodzi drugi wielki temat fotografii ziemiańskiej, mianowicie fotografowanie dworu i otoczenia. I to są fotografie wykonywane albo przez tych zawodowych fotografów, albo przez samych fotografów ziemian. Bo i tacy fotografowie byli i to w tym okresie, kiedy Zrobienie, wykonanie fotografii wymagało jednak nie tylko owego sprzętu, który też swoją wartość miał, ale i ogromnych umiejętności.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli możemy powiedzieć, że ta fotografia staje się pewnego rodzaju pasją dla ziemian.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Tak, przynajmniej dla niektórych z pewnością pasją, dla innych także hobby, dla innych jakimś sposobem spędzenia czasu. I mamy kilka takich przykładów, no wybitnych możemy powiedzieć fotografów, o których wiemy od stosunkowo niedawna, w końcu lat dziewięćdziesiątych, opublikowano pierwsze artykuły na temat dwóch bardzo wybitnych fotografów, arystokratów mieszkających czy pochodzących z Litwy. Benedykta Henryka hrabiego Tyszkiewicza i Stanisława Kazimierza hrabiego Kossakowskiego. Pierwszy mieszkał poza granicami Rosji, mieszkał na zachodzie, podróżował, był podróżnikiem. fotografował bardzo dużo i wystawiał swoje fotografie na różnych konkursach, wystawach, właściwie wystawach fotograficznych. Miał ogromne atelier w Paryżu, świetnie wyposażony z kostiumami, zdobywał nagrody na wystawach, ale całe to atelier spłonęło razem z jego wielkim zbiorem fotografii w czasie pierwszej wojny światowej. Natomiast zostały zdjęcia, kilkadziesiąt zdjęć, które dzisiaj znajdują się w Muzeum pioniera właśnie fotografii w ogóle Nicephore’a Niepce’a we Francji. Kilkadziesiąt zdjęć, które zrobił w swoich dworach, w swoich posiadłościach w czasie wakacji na Kowieńszczyźnie i Mińszczyźnie.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Tam także w pałacu miał atelier i to są takie fotografie z jednej strony portrety rodzinne, najbliższych, ale także fotografie, które moglibyśmy nazwać etnograficznymi, rodzajowymi, przedstawiające środowisko otaczającego czy osoby spoza rodziny, mianowicie służące, praczki albo romantyczne jakieś sceny przedstawiające chłopów czy parę, które to fotografie mają dużą wartość artystyczną, są oczywiście pozowane. Możemy się zastanawiać jaką one mają wartość dokumentacyjną, prawda? No ale tak czy inaczej są to, znaczy mają oczywiście i są bardzo wartościowe. Natomiast druga postać wydaje się jeszcze bardziej, powiedziałabym, fascynująca, właśnie Kossakowski, po którym pozostało z kolei ponad sześć tysięcy fotografii, mimo że w czasie pierwszej wojny światowej, podobno właśnie ponad siedem tysięcy negatywów uległo zniszczeniu. Natomiast zostało ponad sześć tysięcy fotografii, które on wklejał do albumów. Sześćdziesiąt pięć albumów i jeszcze do tego katalog z opisem każdego zdjęcia, numerkiem i tak dalej, i tak dalej. Fotografował te fotografie, te albumy znajdują się dzisiaj w Muzeum, Narodowym Muzeum Sztuki im. Čiurlionisa w Kownie. W kilku innych miejscach jest jeszcze trochę jego fotografii.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
One są też dostępne w Cyfrowym Archiwum Wojtkuszki, bo powstała Fundacja Kossakowskich i dzięki temu mamy dostęp do tych fotografii. Rzeczywiście to był hobbysta i wybitny fotograf. My mówimy tutaj o amatorach, którzy są, ja bym powiedziała, po prostu profesjonalistami, artystami, choć nie wykonują fotografii zawodowo, prawda, z tego nie żyją, nie sprzedają fotografii, natomiast rozdają je naokoło, jak było w przypadku Kossagowskiego. zachorował między 50. a 65. dekadzie, powiedzmy, swojego życia i w miejscowości, w swoim wielkim pałacu w Wojtkuszkach, koło Wiłkomierza na Kowieńszczyźnie, osiadł na lat dziesięć, stworzył tam duże laboratorium, świetnie wyposażone w różnego rodzaju aparaty fotograficzne i w ciągu dziesięciu lat te kilka tysięcy fotografii wykonał przy także pomocy swojego współpracownika. Posiadamy nie tylko owe fotografie, ale także jego wnuk w pamiętnikach obszernie pisał o tym jak, o pasji może powiedzmy w ten sposób, swojego dziadka. Przed sobą mam katalog wystawy, która miała miejsce kilka lat temu w Domu Spotkań z Historią, na której przedstawiono kilkadziesiąt zdjęć.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Są to zdjęcia różne. On sam podzielił katalog i fotografie, które wykonywał na portrety, grupy i widoki. ale poza dokumentacją dworu, otoczenia, poza fotografiami przedstawiającymi członków rodziny, gości, którzy przyjeżdżali, który to fotografie później rozdawał, także znajdują się fotografie przedstawiające wieś okoliczną, Tych fotografii jest także, jeśli już mówimy o fotografii jako artyście, także fotografie krajobrazowe, piękne fotografie lasu. Historycy fotografii i fotografowie, którzy potrafią ocenić wartość artystyczną, bo ja mogę tylko powiedzieć, że są albo bardzo ładne, a im się podobają, albo mają o dużą wartość dokumentacyjną, twierdzą, że to był artysta, bardzo nowatorski fotograf, fotograf, który wspaniale komponował te swoje, że one są świetnie skomponowane, świetnie wykonane. No i tak dalej. Tylko można chwalić. Fotografował też, tak jak powiadam, okoliczną wieś. To były fotografie, no takie można powiedzieć portretowe, tak jak tutaj fotografia przedstawiająca chłop wszystkich mieszkańców być może wsi przed domem.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
czy fotografia przedstawiająca tutaj żeńców ustawionych. Było sporo takich fotografii pokazujących twarze okoliczne. Takich fotografii wiejskich są bardzo interesujące, bo one nie dotyczą samego środowiska ziemiańskiego, raczej otoczenie tego dworu ziemiańskiego. Kontakt między jednymi a drugimi był kontaktem sąsiedzkim albo ewentualnie chłopi pracowali jako już pracownicy najemni w tych dworach. ale świadczą o pewnym zainteresowaniu, a dla nas są świetnym dokumentem, dają nam w ogóle wyobrażenie o tym, jak ci ludzie wówczas wyglądali.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Można powiedzieć, że Kossakowski miał taką wrażliwość artystyczną, o czym pani profesor wspominała. Możemy to zaobserwować właśnie na tych jego fotografiach. I też istotną sprawą i fascynującą jest to, że oni się nie ograniczali tylko do własnego środowiska, ale właśnie wychodzili poza to środowisko, szli do tej chłopskiej wsi, i tam również tą fotografię uprawiali. Czy to była fotografia pozowana, tak jak pani profesor mówi, czy też to była fotografia taka bardziej spontaniczna, to jednak dokumentują również ten chłopski świat wsi.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Tak, i to jest bardzo ważne, choć nie oni jedyni, powiedzmy sobie od razu, a nawet zdarzali się fotografowie, którzy byli chłopami, ale to były już zupełne wyjątki. Z tym, że tych fotografii wiejskich, fotografii przedstawiających ziemiaństwo w swojej pracy, tych fotografii było zdecydowanie mniej. Główne tematy to jak powiedziałam portret, dwór i rozrywki. Same fotografie Kossakowskiego pokazują jak on się bawił fotografią i jak być może bawili się wszyscy ci, których fotografował. Nie wiemy jak do tego Podchodzili z równym entuzjazmem, ale tu jest mnóstwo takich sytuacji bardzo komicznych, jakichś przebieranek, różne kostiumy, więc myślę, że to jest jeden z elementów, który mógłby służyć historykowi do badania rozrywki, w ogóle czasu wolnego ziemian. To jest rzeczywiście wspaniała dokumentacja. Zresztą jeśli chodzi o Kossakowskiego, On, myślę, z pełną świadomością dokumentował wszystko. Fotografia ta też, warto może powiedzieć, że pokazując te portrety, kontakty rodzinne, rozrywkę itd., Ona wzmacniała, czy była jeszcze jednym instrumentem wzmocnienia czy utrzymywania więzi w ramach środowiska ziemiańskiego.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Najpierw rodziny, ale przecież te rodziny były ogromne, prawda, wielopokoleniowe. Mamy fotografie, które właśnie już we dworach, a później jeszcze jako fotografie amatorskie, już nie tak wybitnych fotografów, przedstawiające ich w różnych sytuacjach, śluby, pogrzeby, jubileusze kogoś z rodziny, imieniny. To były okazje, kiedy rodzina się spotykała i nie spotykało się kilka czy kilkanaście osób, ale i kilkadziesiąt. Jedno ze zdjęć, które sobie przypominam, Takie z tych rodzinnych fotografii, portretów zbiorowych przedstawiało babkę, którąś z arystokratek, już w tej chwili nie pamiętam, w otoczeniu dwudziestu chyba jeden wnuczon. bo chyba na stałe w tym dworze nie mieszkali, musieli się tam pojawić. Fotografie były oglądane. Fotografie tutaj, gdybyśmy były w XIX wieku, leżałby album na stole i przeglądałybyśmy sobie wieczorami, albo jakby przyszli goście, też oglądalibyśmy te fotografie w albumie. Były to fotografie, były to albumy rodzinne, familijne tak zwane, w których wkładano, bo to były specjalne albumy, do których można było włożyć zdjęcia, wkładano zdjęcia członków rodziny, te zdjęcia sobie wysyłano i przysyłano, więc one krążyły.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Poza tym takie albumy również zawierały zdjęcia innych osób. Mógł tam być portret Napoleona III, Garibaldiego obok, bo fotografia portretowa stała się niezwykle popularna i już tak bardzo potaniała, bo to były kolejne wynalazki, które spowodowały, że stała się ona właściwie już nie tylko własnością i nie była tylko dostępna dla tych zamożnych czy uprzywilejowanych środowisk, ale także wszystkich. No ale wśród nich także w tym byli zrównani, możemy powiedzieć, i Napoleona mogła oglądać jakiś niezamożny może mieszczanin i ziemianin.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Pani profesor, czyli tak, różnorodna tematyka zdjęć. Z pewnością fotografia jest w kręgu zainteresowania środowiska ziemiańskiego. Mamy wybitnych przedstawicieli, takich jak Kossakowski czy Tyszkiewicz, ale pani profesor powiedziała również, że byli ziemianie, których byśmy mogli bardziej zakwalifikować do takiej grupy tych amatorów. I chyba z tego, co rozmawiałyśmy jeszcze przed nagraniem, to świadczą o tym konkursy prasowe.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Tak, i w ogóle fotografia prasowa, której autorami są amatorzy, fotografowie ze środowiska ziemiańskiego. To się pojawia w wyniku dwóch okoliczności. Jedna to są kolejne wynalazki w dziedzinie fotografii, które pozwalają które po prostu pozwalają wykonywać fotografię osobom niemającym specjalnych umiejętności. I na dodatek są one tańsze, czyli już w latach siedemdziesiątych pojawia się sucha klisza, którą sobie można kupić i którą można przez jakiś czas przetrzymywać. Aparat jest z ręki, nie na statywie. jest coraz tańszy, jakieś odczynniki, papier fabrycznie produkowany także, którego nie trzeba jakoś specjalnie przygotowywać później do wykonania odbitek. To wszystko rodzi ruch amatorski. fotografii i również ziemianie.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Do tych amatorów należą także kobiety. Fotografują, aparaty fotograficzne daje się w prezencie ziemianom, ziemiankom. A wiemy, że fotografują. Po pierwsze na podstawie albumów i na podstawie wspomnień, bo pojawiają się już nie tylko zawodowi fotografowie na owych ślubach czy jakichś innych uroczystościach, ale ktoś tam z kuzynów albo ktoś z rodziny ma aparat i fotografuje. Widzimy to w albumach, że po prostu w każdych niemal okolicznościach już są robione fotografie, ale właśnie widzimy w prasie o tym, o czym pani powiedziała. Otóż prasa ilustrowana rzeczywiście od początku XX wieku już może wydawać fotografie, to znaczy fotografie, bo wcześniej fotografie służyły jako podstawa do sporządzenia drzeworytu. Nie było takiej techniki możliwości przeniesienia fotografii bezpośrednio do pras. No w każdym bądź razie ta prasa ilustrowana drukuje fotografie i są czasopisma, które właściwie bardzo są ukierunkowane na to, żeby publikować fotografie.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Na przykład wieś ilustrowana, czy dwór i wieś, to są takie czasopisma z drugiej dekady XX wieku, które są przede wszystkim poświęcone środowisku ziemiańskiemu i do ziemian kierowane, ale też tygodnik ilustrowany zawiera, ja na to zwracam uwagę jak przeglądam, zawiera bardzo wiele fotografii, które przedstawiają środowisko ziemiańskie albo pochodzą od ziemi. I to jest zapisane w podpisie, że fotografia amatorska. Fotografie te powstają w wyniku, jak pani powiedziała, konkursów, bardzo często. To jest taki sposób, żeby uzyskać fotografię, uzyskać materiał, a jednocześnie także jest to, jeśli jest to konkurs, wygranie konkursu, jest jakimś uhonorowaniem dla osoby, która fotografie wykonuje, dlatego też te fotografie są bardzo staranne, bardzo dobrze skomponowane, szuka się takich bardzo jakichś interesujących tematów albo ujęcia, bo tematy jeśli chodzi o konkurs są na ogół przedstawiane, prawda? Ale oprócz konkursów redakcje po prostu proszą czytelników, żeby nadsyłali fotografie. I oni nadsyłają fotografie, które sami zrobili, które mają w zbiorach, bo od kogoś tam dostali. Takich fotografii jest bardzo dużo. W zasadzie połowę fotografii, przynajmniej dla terenu, którym ja się interesowałam, czyli historycznej Litwy, publikowanych w tych dwóch czasopismach, to są fotografie amatorskie. I wśród tych autorów są również kobiety.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
I to są tematy, no te, o których mówiliśmy, ale też te, o których też zaczęliśmy troszeczkę mówić, czyli wyjście poza sam dwór i wyjście poza tę rodzinę ziemiańską, a więc fotografowanie chłopów, fotografowanie wsi, domostw. I także, co chyba też bardzo historyka ziemiaństwa interesuje, fotografowanie aktywności zawodowej związanej ze swoim zajęciem samych ziemian, czyli przed 1905 rokiem dosyć ograniczone, później w związku ze zmianą sytuacji politycznej już dużo łatwiejsze, czyli Na przykład wystawy rolnicze, fotografuje się przyznawanie nagród, same te wystawy, eksponaty na tych wystawach. Czasami są to po prostu zwierzęta hodowlane, którymi właściciel się chwali, które na wystawie. pokazuje, także jest też ten świat pracy ziemiańskiej, choć jak się ogląda fotografię i wszyscy takie fotografie właściwie znają, bo one są wszędzie, prawda, w każdych podręcznikach czy książkach, to jest przede wszystkim świat czasu wolnego i świat rozrywki. Ale jeszcze przypomniało mi się w tej chwili, jak mimo wszystko fotografia mogła świadczyć o pracy ziemianina, przypomniała mi się sytuacja, opis w pamiętniku ojca wybitnego polskiego historyka ziemiańskiego pochodzenia, Stefana Kieniewicza. Tu jest jego pamiętnik Antoniego Kieniewicza i tam A nie, to się pomyliłam, bo to Putka Merowa pisała o tym. Otóż babka tegoż Kieniewicza przygotowała album na pięćdziesięciolecie, jak to Putka Merowa powiedziała, pracy tegoż ziemianina, wielki album przedstawiający zabudowania dworskie. Te folwarczne, te wszystkie, nie pałac tylko, ale te wszystkie gorzelnie, browary.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Teraz troszeczkę może wymyślam, ale to, co mniej więcej bywało w takich folwarkach. Być może również ludzi, zarządców, którzy tam pracowali na pięćdziesięciolecie pracy Jeronima Kieniewicza.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli zaprezentowała świat pracy.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Zaprezentowała świat pracy ziemianina, honorując tym samym, prawda? I pokazując, jak bardzo było to doceniane, bo my zapominamy. Oczywiście byli tacy ziemianie, którzy oddawali zarządcom całe kierowanie majątkiem, ale było mnóstwo takich i to zupełnie zamożnych, posiadających dużą własność, którzy sami się wszystkim, ewentualnie przy pomocy innych zajmowali, prawda?

Dr Ewelina Kostrzewska:
Pani profesor, jeszcze bym na chwilkę wróciła do tych konkursów prasowych, dlatego że to jest bardzo taki frapujący temat, dlatego że te konkursy dawały też szansę na taką samą realizację dla tych fotografów amatorów. Oni mieli szansę pochwalić się swoją fotografią, pochwalić się swoją pracą. Rozumiem, że potem w tej prasie były publikowane informacje, kto otrzymał pierwsze miejsce, drugie, trzecie.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
No tak, oczywiście były takie informacje, poza tym nawet jeżeli nie otrzymał nagrody, ale fotografie były publikowane, to już sam fakt, że publikowano je pod imieniem i nazwiskiem, prawda? fotografia amatorska i imię i nazwisko, to już było jakąś możliwością, było i uhonorowaniem, i też taką możliwością pokazania swoich umiejętności, bo to też świadczyło o zainteresowaniach, ale też o umiejętnościach. fotografowania. Wydaje się, że to byli głównie na podstawie nazwisk, które możemy zidentyfikować, osoby ze środowisk zamożniejszych, bo też były tam osoby z tytułami arystokratycznymi. No ale fotografia, tak jak powiadam, była dostępna. To jest tylko kwestia tego, że my jeszcze nie znamy tych nazwisk, prawda, nie zidentyfikowaliśmy albo nigdy nie poznamy, no bo na ten temat nie ma informacji. Fotografia chyba byłaby już bardzo, bardzo popularna.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Jeszcze pani profesor mówiła też o tym, że fotografowały chętnie kobiety. Pewnie też z przyjemnością nadsyłały te fotografie właśnie na konkursy prasowe.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Wśród kilkudziesięciu nazwisk, jakie się pojawiały we wsi, w dworze i wsi oraz w świecie, Wsi ilustrowanej pewnie. Wsi ilustrowanej, tak. Było kilka, no nie pamiętam w tej chwili, nie więcej niż dziesięć na pewno, ale było kilka także kobiet. No fotografowały i kolekcjonowały, prawda, fotografię, więc no w ten sposób się może, w ten sposób wyrażały swoje takie twórcze potrzeby, bo fotografia przecież też ma taki charakter. Poza tym niektóre zupełnie świadomie dokumentowały pewne elementy, powiedzmy, życia ziemiańskiego, czy też po prostu kultury ziemiańskiej, czy też kultury materialnej ziemiańskiej. Nie wiem, czy dobrze sobie przypominam, chyba Ziemianka Bielska Skieleczczyzny. Czytałam kiedyś artykuł na temat właśnie dokumentacji dworów, które mamy w takiej fotograficznej dokumentacji dworów wykonanych przez tę ziemiankę. ze środowiska zdecydowanie mniej zamożnego, która po prostu fotografowała okoliczne dwory.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Dzięki temu to ma dzisiaj dla nas kolosalne znaczenie, albo pewnych obiektów już w ogóle nie ma, albo uległy one zniszczeniu. Mamy dokumentację wnętrz, która pozwala np. odrestaurować niektóre wnętrza dzięki temu, że mamy fotografię. Kossakowski np. fotografował Wszystko. Te dwory, które były fotografowane w ogóle przez Ziemian, były fotografowane od takiej strony najbardziej prestiżowej. Zresztą fotografia też służyła jakby podtrzymaniu, czy utrzymaniu, czy prestiżu tego środowiska ziemiańskiego, więc pokazywano. najpiękniejsze sale, pokazywano najpiękniejszą część, prawda, ganek i tak dalej i tak dalej.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Ale Kossakowski na przykład pokazał swoją sypialnię. Czy kolekcje na przykład. Niektóre dwory ziemiańskie miały ogromne kolekcje i to bardzo różnorodne. I numizmaty, i książki, i portrety, prawda, i tak dalej i tak dalej. I to wszystko także było fotografowane na zasadzie dokumentacji.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli fotografia ziemiańska jest kopalnią wiedzy.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Tak, z całą pewnością. Na dodatek kontakt z tą fotografią daje ogromną przyjemność, bo to jest świat No taki powiedziałabym syty, zamożny, spokojny, wesoły, prawda, a nawet jak się tam pojawia, pojawiają obrazki bardzo ubogiej wsi, to one też, to też nie jest przedstawiane w, czy raczej jest właśnie przedstawiane raczej w takich kategoriach bardziej, no może nie sielankowych, ale w każdym bądź razie takiego spokojnego, prawda, bytowania. Ale to jest rzeczywiście, tak jak pani powiedziała, kopalnia wiedzy na temat kultury materialnej, na temat przeróżnych szczegółów, o których informacji gdzie indziej nie mamy. To, że mamy obraz jakiejś rzeczy, która jest opisywana, którą znamy tylko wcześniej z opisów, to ma kolosalne znaczenie, a te wszystkie sytuacyjne historie po prostu pokazują w jaki sposób ci ludzie żyli, jak spędzali czas.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Czyli z jednej strony mamy świat zabawy, świat rozrywki, świat ten radosny, świat syty, z drugiej strony świat pracy i jeszcze do tego mamy to całe otoczenie, które istniało wokół tego dworu. Przecież dwór był częścią bardzo złożonego organizmu. Możemy chyba też, pani profesor, podsumowując, powiedzieć, że fotografia zatrzymała w kadrze elementy świata, który przeminął.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
I gdyby nie ta fotografia, my byśmy.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzisiaj mieli zdecydowanie uboższe wyobrażenie o tym, jak ten świat ziemiański istniał. Pani profesor.

Dr hab. Jolanta Sikorska-Kulesza:
Tak, zwłaszcza jeszcze dopowiem na terenach, na tych tak zwanych kresach, kiedy najpierw rewolucja zmiotła niejeden dwór, a później cała sytuacja polityczna też zmieniła.

Dr Ewelina Kostrzewska:
Bardzo ważne jest, żebyśmy sobie właśnie uświadomili, jak istotną rolę odgrywa właśnie fotografia. Pewnie również i w naszych dzisiejszych czasach jest podobnie. Pani profesor, bardzo dziękuję za super ciekawą rozmowę. Państwu dziękuję za wysłuchanie naszego podcastu i zapraszam do wysłuchania, obejrzenia, odtworzenia kolejnych podcastów, w których odwiedzamy świat ziemiański. Do zobaczenia. Dziękuję bardzo.