W kolejnym podcaście poświęconym historii badań nad dziejami ziemiaństwa zajmujący się nimi od kilkudziesięciu lat prof. Witold Molik z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu scharakteryzuje najbardziej płodny w tym zakresie okres po 1989 r. Przyjrzymy się przyczynom trwającego aż po pierwsze lata obecnego stulecia prawdziwego boomu na badania, publikacje i konferencje naukowe poświęcone warstwie ziemiańskiej, a także na ich powolny uwiąd w okresie późniejszym oraz perspektywom, jakie rysują się w tym zakresie w najbliższej przyszłości
Transkrypcja
Dr Ewelina Kostrzewska:
Dzień dobry, witam Państwa. Doktor Ewelina Kostrzewska, Instytut Historii, Uniwersytet Łódzki. Witam w kolejnym nagraniu, w kolejnej rozmowie dotyczącej dziejów ziemiaństwa. Dzisiejszym tematem jest stan badań nad ziemiaństwem. a naszym rozmówcą wybitny specjalista od historii ziemiaństwa, badacz inteligencji, znawca historii Wielkopolski, Pan Profesor Witold Molik, związany z Wydziałem Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Dzień dobry Panie Profesorze, bardzo dziękujemy, że zechciał Pan Profesor przyjąć nasze zaproszenie i możemy rozmawiać. Panie profesorze, a proszę nam jeszcze opowiedzieć, ponieważ w historii są pewne mody na badania.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Jak to się stało, że nagle się tak wysypało wiele prac dotyczących historii ziemiaństwa? Kiedy ten boom na badania nad ziemiaństwem się pojawił i jak możemy spróbować wyjaśnić tę modę?
Prof. dr hab. Witold Molik:
Także rok 1989, zmiana społeczno-ustrojowa w Polsce, zasadnicza, wywołała boom na badania nadziemiaństwem. I tutaj w tych, bym powiedział, lata 90., jeszcze początek obecnego stulecia, tak mniej więcej do 2005-2010 roku, trudno tutaj znaleźć taką precyzyjną cezurę, ale to był okres chyba największego rozwoju badań nad tą warstwą społeczną. spowodowany był szeregiem przyczyn moim zdaniem. Po pierwsze te zmiany, że tu już nie ma żadnych przekonania, że będą jakieś ograniczenia, że zniesienie cenzury można pisać swobodnie, nie potrzeba chodzić Mój ulubiony temat to jest autocenzura, ale nie będziemy się tutaj specjalnie zastanawiać, rozwodzić na temat autocenzury. W każdym razie te badania, bym powiedział, rozkwitały. Z tym, że dwie tendencje bym tutaj zauważył, mianowicie jeszcze w tych latach, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, czy pierwszych latach obecnego stulecia, to równolegle właściwie te badania były prowadzone w strukturach akademickich. Bo warto pamiętać, że 189 badania nadziemiaństwa właściwie były ulokowane w strukturach akademickich, czyli na uczelniach wyższych, nie tylko uniwersytetach, ale przede wszystkim w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. To tutaj takich amatorskich prób czy podejmowania przez inne podmioty.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Można powiedzieć, że niektóre muzea też tam próbowały coś podejmować, badania, ale zasadniczy nurt badań mieścił się w strukturach akademickich. Czyli można powiedzieć, że te badania były prowadzone w ramach historii konwencjonalnej. Natomiast od lat dziewięćdziesiątych mamy coraz większy udział, a zwłaszcza po dwa tysiące piątym, sześćdziesiątym roku, udział tych badań niekonwencjonalnych. czyli przez różne placówki muzealne, przez osoby prywatne. Wydawania pamiętników ziemian podejmują się najróżniejsze podmioty. Także to jest charakterystyczny rys. Drugie, to druga cecha tych badań po 1989 roku, to jest ich bardzo znaczne, szerokie rozproszenie. Mianowicie próbowałem policzyć, w wielu czasopismach ukazywały się jakieś publikacje poświęcone ziemiaństwu.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Drobne. Często przyczynki. No i tych czasopism doliczyłem ponad dwieście w całej Polsce. I teraz proszę sobie wyobrazić, że trudno dotrzeć do niektórych pozycji. Ze swojej praktyki mogę powiedzieć, że mnie więcej czasu zajmuje. odnalezienie czy w ogóle dowiedzenie się o jakiejś publikacji w jakimś odległym periodyku, na przykład w Rzeszowie czy w Siedcach niż przeczytanie tej pozycji. Stąd bym powiedział, że też był ogromny boom na organizowanie sesji, konferencji naukowych poświęconych ziemiaństwu. To do początku tego stulecia.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Było tych konferencji mnóstwo i to przeróżne osoby się zgłaszały z referatami. Było tutaj, bym powiedział, że wielu też tam podejmowało tematy o charakterze takim cząstkowym i przypadkowo, a niekoniecznie w wyniku długoletnich zainteresowań badań. Bo była okazja, można było tam coś o Dworku Szlacheckim znaleźć jakieś jeden, dwa, trzy dokumenty i mu się prezentować. I to mnie, ten nawał konferencji naukowych, nawał publikacji w latach dziewięćdziesiątych i pierwszych latach obecnego stulecia był, bym powiedział, nawet przytłaczający. Ja w wielu konferencjach nie uczestniczyłem, no bo ile można wysłuchać cząstkowych referatów nieosadzonych w jakiejś strukturze. jak często były różne panele równolegle i 80 referatów w czasie jednej konferencji. Kto jest w stanie wysłuchać 80 referatów i jeszcze coś. Poza tym zaczęto unikać, nie było, bo konferencje są bardzo korzystne, dla uczestników i dla konkretnych badaczy, jeżeli są formowane pytania, kiedy są dyskusje, a tutaj nie było czasu na dyskusję często.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Parę referatów i 5-10 minut na dyskusję. to trudno było się na tego typu imprezach, że tak się wyrażę, rozwijać. Więc to była, czym to było podyktowane, to bym powiedział pewną modą, która się pojawiła. Co już wcześniej wspomniałem, wiele osób pochodzenia, nazwijmy to, chłopskiego, niekoniecznie szlacheckiego, tych korzeni zaczęło szukać. Więc to znajdowało też wyraz w tym budowaniu masowym pseudo-dworkowych domów z kolumnami. Tutaj powiedzmy to wiele poza kolumnami to nie przypominało żadnego dworku. W każdym razie ja, zwiedzając jedno z osiedli, takich właśnie podpoznańskich, tak sobie spacerowałem i robotnicy, pracownicy mnie zapytali, a który panu się najbardziej podoba ten dom, w których z tych domów się panu najbardziej podoba? Ja powiedziałem, że żaden.
Dr Ewelina Kostrzewska:
To panowie się poczuli rozczarowani.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Tak, tak, ale to żeby to tak troszeczkę tutaj ubarwnić, pozwoliłem sobie to opowiedzieć. I następną okolicznością to było to, że zmniejszała się liczba monografii problemowych, rozwiązujących ważny problem z dzieł ziemiaństwa. czy to problem społeczny, czy kulturowy, była też taka tendencja do gloryfikowania Dworku Szlacheckiego, że właściwie to wszystko się odbywało tak, była taka barwnie, nostalgicznie, że dużo było tam takich trkliwości, natomiast zniknęły z warsztatów badawczych konflikty. A przecież one miały, one istniały też na różnych obszarach, dochodziło przecież do sporów, do różnego traktowania i w tych latach dziewięćdziesiątych, pierwszej dekadzie obecnego stulecia niewiele badano różne właśnie To, co było szczególnie wypuklane w okresie PRL-u, czyli kontynuacji… Zaniknęło. Tak, to zaniknęło.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Mamy takie dwie skrajności.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Tak, tak. Popadliśmy z jednej skrajności w drugą.
Dr Ewelina Kostrzewska:
W tych badaniach nad ziemiaństwem. Ale Panie Profesorze, pomimo tych przyczynkarskich tekstów, przyczynkarskich artykułów, tych konferencji, o których Pan Profesor mówi, nie udało się napisać monografii ziemiaństwa. I do tej pory taka monografia nie powstała, a jednocześnie możemy zaobserwować zahamowanie badań nadziemiaństwem. Czy pan profesor zechciałby porozmawiać, opowiedzieć też o tym, dlaczego tak jest? Tak mniej więcej, kiedy możemy datować to zahamowanie badań nadziemiańskich?
Prof. dr hab. Witold Molik:
Może rozpocznę od cezury. Próbowałem to mniej więcej ustalić, ale jest to niezwykle trudne, bo to tak następowało stopniowo.
Dr Ewelina Kostrzewska:
To było takie wygaszanie, prawda?
Prof. dr hab. Witold Molik:
Takie zmniejszanie się badań, choćby organizowanie już znacznie mniej konferencji naukowych, czy różnych innych. Mamy taką tendencję, że kolejne rocznice wywołują zainteresowanie. i pobudzają badaczy do prezentowania się referatów na konferencjach, do podejmowania kolejnych studiów o różnym charakterze. No i to zwłaszcza kolejne rocznice powstań. wywołują takie natężenie, zwiększenie publikacji, zwiększenie badań, choć nie zawsze, bo często niektórzy specjalnie badań nie prowadzą, a referaty piszą. To też jest znamienne. I tutaj w przypadku ziemiaństwa nie było jakiejś takiej charakterystycznej rocznicy. Dodatkową okolicznością, choć w pewnym sensie związaną, bo trudno sobie wyobrazić w ogóle omawianie, badanie procesów społecznych na ziemiach polskich w okresie zaborów bez uwzględnienia owłaszczenia chłopców.
Prof. dr hab. Witold Molik:
które było w różnym stopniu mniej lub bardziej korzystne w poszczególnych zaborach dla ziemiaństwa, ale to dla mnie to jest kluczowe zagadnienie, które jest znacznie lepiej zbadane w odniesieniu do Królestwa Polskiego i Galicji niż do zaboru pruskiego. My nie mamy monografii poświęconej uważeniu chłopów w zaborze pruskim, takich, które by obejmowały całość, mimo że akurat źródła się w dużej ilościach zachowały. Także to, wracam uwagę i pozwoliłem sobie przywołać ten wątek uwłaszczenia chłopów, Dlatego, że nie było obchodów, zarówno uwłaszczenia chłopów w Galicji, czy uwłaszczenia w 1864 w Królestwie Polskim. Proszę zwrócić uwagę, nie było żadnych uchwach Sejmu i tak dalej, bo to wprowadzili zaborcy. Więc to nam trudno jakoś tak się z tym jakoś pogodzić. Choć nie wiem, czy to pogodzić jest właściwe słowo. Także tutaj nie było takich inspiracji rocznicowych. Po drugie, no ten boom na takie poszukowanie geologiczne, on się też wypalił.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Te mody się zaczynają, są intensywne, potem się kończą.
Prof. dr hab. Witold Molik:
No i polityka państwa. Polityka państwa nie sprzyja rozwijaniu badań nad strukturami społecznymi. a bez zbadania struktury ziemiaństwa, bez zbadania obrotów ziemią, bez tych wszystkich procesów związanych z uwłaszczeniem chłopów, trudno mówić o jakimś zasadniczym postępie. Można sobie tak jeździć po obrzeżach, prawda. Tutaj w wiadomościach ziemiańskich Czytałem z zainteresowania, go cytuję, artykuł autora, pana Łosia, który pisze, że te badania to taka jazda z wywrotkami po obrzyżach. Ja się z tym zgadzam. z tą diagnozą w Wiadomościach Ziemiańskich opublikowaną, że droga do opracowania syntezy dziejów ziemiaństwa jest jeszcze długa moim zdaniem. To oczywiście znajdą się autorzy, którzy się pokuszą, prawda? I się nie będą przejmować różnymi brakami, w stanie badań, że jakieś tematy w ogóle nie zostały zbadane, że niektóre zagadnienia wymagają spojrzenia z wielu stron.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Takich nie wykluczam, że może ktoś się pokusi.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Ale do syntezy ziemiaństwa jeszcze droga daleka. My zanim zaczęliśmy panie profesorze naszą rozmowę, to mówiliśmy, pan profesor przyniósł pamiętnik z ciekawym cytatem. Jakbyśmy naszym słuchaczom mogli to przeczytać i ten pamiętnik pokazać. Myślę, że to byłoby bardzo interesujące.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Jest to pamiętnik Stanisława Łosia. dotyczy okresu międzywojennego II Rzeczypospolitej i powojennego, który ciekawie jest zatytułowany, Świat w moich oczach dwukrotnie się zawalił. I to dotyczy pierwszej i drugiej wojny światowej. Także ja bym tutaj urzekł mieć cytat, który pozwolę sobie zacytować. Żadna przeszłość powrotną nie jest, ale moja jest niezrozumiała już dla pokolenia zrodzonego po roku 1914, a tym bardziej dla zrodzonego po roku 1938. Trzęsienia ziemi, jakim była pierwsza, a tym bardziej druga wojna światowa, pochłonęły tamtą epokę, czyli wiek XIX. Jak wybuch Wezuwiusza pochłonął miasta Herkulanum i Pompeja. Gawędzący o swych wspomnieniach należy do nielicznych przeczytków tej przysypanej, wystygłym popiołem epoki.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Czyli wiek XIX już został przesypany. Ja jak rozpoczynałem swoją, nazwijmy to, karierę naukową, kiedy byłem asystentem, to trudno sobie było wyobrazić niesięganie do XIX wieku. A teraz już jest ta epoka przesypana.
Dr Ewelina Kostrzewska:
Właśnie, myślę, że ten cytat jest też świetną puentą naszej arcyciekawej rozmowy. Panie profesorze, bardzo dziękuję raz jeszcze, że pan profesor z nami jest, rozmawia i możemy taką wiedzę od pana profesora wyczerpać. Na dzisiaj to wszystko. Żegnamy się. Do zobaczenia w kolejnych podcastach z naszego cyklu. Panie profesorze, jeszcze raz bardzo dziękuję i do zobaczenia również w kolejnych rozmowach.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Ja również bardzo serdecznie dziękuję. Cieszę się, że mogłem być tutaj obecny. Dziękuję Pani za miłą rozmowę, za miłe spotkanie i życzę wszystkim badaczom, osobom zainteresowanymi dziejami dziejaństwa, aby w swoich posługiwaniach natrafiały na ciekawe publikacje.
Dr Ewelina Kostrzewska:
I tego życzymy. Jeszcze raz dziękuję. Do widzenia.
Prof. dr hab. Witold Molik:
Do widzenia.