Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Prywatności    Informacja o przetwarzaniu danych osobowych    AKCEPTUJĘ
MZD logo Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy

 

 

STRONA GŁÓWNA

2021-06-01

MODA DZIECIĘCA CZ. 1

Zastanawiając się nad tym, jak ubierano dzieci w dawnych wiekach, warto na początek zaznaczyć, że ubiory dziecięce cieszyły się tym większą dbałością i uwagą im bardziej rosło zainteresowanie rozwojem dzieci jako takim. Przez XVIII wiek wiedza na temat higieny i wychowania młodego pokolenia była jeszcze stosunkowo dość niska ‒ na równi ze statusem dzieci w wielopokoleniowych rodzinach. Poradniki, ukazujące się w tej tematyce, traktowały dobór właściwego ubranka jedynie jako jeden z elementów zabezpieczenia dziecka przed warunkami pogodowymi[1]. Dopiero w połowie XIX wieku w żurnalach mody ukazały się pierwsze wzory i szablony dziecięcych strojów[2]. Były to głównie szablony sukien i kaftanów przeznaczonych na specjalne okazje, jak chrzest, i takie właśnie ubrania niemowlęce zachowały się w niewielkich kolekcjach dziecięcych ubiorów dostępnych w polskich muzeach. Codzienne ubrania zarówno niemowląt, jak i starszych dzieci obszywano w domu, często przerabiając stroje dorosłych lub starszego rodzeństwa i noszono aż do prawie całkowitego zużycia.

 

Niemowlę spowite

Po ślubie pani domu spędzała na robotach ręcznych wiele czasu, szyjąc głównie dla własnych dzieci. Wyprawka dziecięca była chociaż częściowo sporządzana własnoręcznie przez matkę i to z własnej wyprawnej bielizny. Niekoniecznie było to wyrazem oszczędności czy biedy, ale wynikało też z długo rozpowszechnionego przekonania, że dzieci ubierane w matczyne tkaniny będą się lepiej rozwijały[3]. Do początku XIX wieku pierwszym odzieniem bezpośrednio po urodzeniu były powijaki, czyli bardzo długie płócienne paski o szerokości ok. 5 cm, którymi zawijano niemowlę ubrane w koszulkę i pieluszkę[4]. Pieluszki przypominały te tetrowe, znane nam jeszcze sprzed ery pampersów – wykonywano je z białej lnianej lub bawełnianej tkaniny. Koszulki zakładano bezpośrednio na gołe ciało, dlatego grubość i rodzaj tkaniny zależał od pory roku. Tak ubrany noworodek miał mocno ograniczoną swobodę ruchu. Dopiero krytykujące powijanie poradniki (np. przetłumaczona na język polski praca Wilhelma Hufelanda, nadwornego lekarza króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III[5] lub dzieło rodzimego lekarza Jędrzeja Śniadeckiego[6]), wypowiadające się niewybrednie o krępowaniu dzieci, realnie wpłynęły na większą świadomość w traktowaniu niemowląt[7]. W drugiej połowie XIX wieku powijano dzieci pochodzące jedynie z środowisk wiejskich. Zamożne, wykształcone kobiety ubierały już niemowlęta w wygodne koszule i kaftaniki stosowane warstwowo. Nie były one jednak zbyt ozdobne ‒ pozbawione dekorów, zapięć i wiązań ‒ o zamożności rodziców dziecka świadczyły przede wszystkim jakości tkanin.  
Podstawowym elementem wyprawki były również czepki. Pełniły funkcję ochronną, ale także dekoracyjną – były jedyną widoczną częścią ubioru spowitego dziecka[8]. Dyskusja na temat zasadności ich używania, kształtu i rodzaju tkanin była nie mniejsza  niż w przypadku powijaków. Dziecięce nakrycia głowy szyto z tkanin jedwabnych, aksamitów, adamaszków, płócien, batystów oraz dzianin oraz formowano je w różny sposób. Podstawowe kroje były jednak na tyle uniwersalne, że przez następne wieki niewiele się zmieniły.

Na wystawie „Moda w ziemiańskim świecie” w naszym Muzeum można podziwiać przykłady dziewiętnastowiecznych kaftaników, sukienek i czepków  z Muzeum Narodowego w Krakowie oraz Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.


Na zdjęciu Zygmunt i Antonina - najstarsze dzieci przyszłego właściciela Dobrzycy
Józefa Czarneckiego, lata 80. XIX w. Zbiory Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy


 

 

 


Ubranko marynarskie dla chłopca i dziewczynki. Ilustracja
z "Nowej Ilustrowanej Garderoby Dziecinnej" 1907 nr 5.


Dziecię (nie)dorosłe

Zarówno stroje niemowlęce, jak i starszych dzieci przez długi czas nie były postrzegane w kategoriach płci. Chłopcy i dziewczynki do piątego roku życia ubierano w identyczne sukienki jeszcze przez cały XIX wiek ‒ dopiero po I wojnie światowej chłopcy zrzucą sukienki, tak jak kobiety gorset[9]. Suknie, w które ubierano małe dzieci obu płci były długie, luźne, różniły się jedynie niuansami w zakresie ozdób i rodzajów materiałów, z których były wykonane. Duży wpływ na dość swobodne taktowanie ubiorów tak małych dzieci miał traktat J.J. Rousseau Emil, czyli o wychowaniu[10], który zwracał uwagę na podmiotowość w wychowaniu młodego pokolenia.

Od połowy XIX wieku około 6-letnie dzieci ubierano już odpowiednio do płci.  Dziewczynki otrzymywały suknie stanowiące często mniejsze kopie sukien mamy, wysokie wiązane buciki i białe skarpetki. Chłopcy chodzili  w kaftanach sięgających bioder lub  w koszulach z kołnierzami, krótkich spodniach i pończochach[11].  Jak wspomina o swoim dzieciństwie, spędzonym na przełomie XIX i XX w. rodzinnym majątku na Kowieńszczyźnie, znany przedwojenny dyplomata Jan Gawroński: Chodziłem zwykle ubrany w krótkie spodnie z pończochami, a nad tym bufiasta bluza pod kołnierz zapinana[12]. Strój ten wybierała zawsze jego matka Helena z Lubomirskich: Matka strawić nie mogła myśli, by dziecko miało chodzić w długich spodniach, z kołnierzykiem i krawatką, jak dorosły jegomość[13]. Nierzadko ojcowie mieli zgoła inny pomysł na wizerunek ich dorastających synów. Jak pisał Antoni Kieniewicz, przy pierwszej sposobności (po tym jak przemarzł w zbyt lekkim stroju podczas zimowej  jazdy saniami w Dereszewiczach na Polesiu), pod nieobecność matki Jadwigi, dostał od ojca swój pierwszy garnitur z którego był niezmiernie dumny: Dosyć już tych dziecięcych strojów, paniczykowatych z krótkimi spodenkami, masz przecie już 10 lat skończonych – nie dziecko więc. Czas już przestać być fircykiem miastowym, wyrastać już trzeba na mężczyznę[14]. Był to surdut czarny, długi do kolan, zapinany dwustronnie na guziki, podszewka z czerwonej flaneli, aby było w zimie cieplej, kamizelka i, o rozkoszy, długie spodnie (…)[15]. Krótkie spodnie obecne były w garderobie chłopców jeszcze w latach 60. XX w., długo jeszcze będąc znakiem niedorosłości.
Nieco bardziej troszczono się o odświętne stroje dziecięce. Jak już to było wspomniane wskazówek w tym zakresie dostarczały żurnale: Małe płaszczyki dla dzieci robione teraz bywają z wełnianej materii niebieskiego, czerwonego lub różowego koloru, u spodu zwykle biało obszywane. Pod mała angielską sukienką ubierają dzieci w spodeńki z fałdami, na szelkach noszone[16]. Jednym z ulubionych ubiorów chłopców były stylizacje „na małego lorda” lub „na marynarza”.  Były to często eksperymenty matek, taktujących modę chłopięcą nieco niej poważnie niż odzienie córek[17]. „Mały lord” ubrany był w spodnie i kaftanik, uszyty z aksamitu w nasyconych kolorach, obowiązkowo z dużym, białym, koronkowych kołnierzem, wyglądając przy tym jak wyjęty z epoki baroku. Marynarski strój stał się natomiast popularny za sprawą królowej Wiktorii, która ubierała swoich synów w charakterystyczne granatowe bluzy z dużym prostokątnym kołnierzem. Elementy marynarskiego stylu widoczne były również w garderobach małych dziewczynek.

 

[1] J.R. Kowalska, Profilaktycznie czy wytwornie. Ubiory niemowlęce według poradników z pierwszej połowy XIX wieku, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie VI. Bakalaureaty arystokraty, czyli dole i niedole dzieciństwa, pod red. H. Łaszkiewicza, Lublin 2017, s. 75.
[2] F. Boucher, Historia mody. Dzieje ubiorów od czasów najdawniejszych do końca XX wieku, Warszawa 2003 s. 369.
[3] K. Nakwaska, Dwór wiejski, t. I, s. 243.
[4] A. Drążkowska, Odzież dziecięca w Polsce w XVII i XVIII wieku, Toruń 2007, s. 29.
[5] W. Hufeland, Dobra rada dla matek w ważnych punktach fizycznego wychowania dzieci w pierwszych leciech, tłum. J. Meyer, Kalisz 1808.
[6] J. Śniadecki, O fizycznej wychowaniu dzieci, oprac. I, wstępem opatrzył W. Okoń, red. J.M. Śnieciński, Warszawa 2009. Pierwsze wydanie miało miejsce w „Dzienniku Wileńskim” w 1805 r.
[7] J.R. Kowalska, Profilaktycznie czy wytwornie…. S. 78.
[8] A. Drążkowska, Odzież dziecięca…., s. 45.
[9] P. Ares, Historia dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach, Gdańsk 1995, s. 65.
[10] Oryginał został opublikowany w 1762 r.
[11] W. Molik, Moda w ziemiańskim świecie, katalog wystawy, Dobrzyca 2021, s. 126.
[12] J. Gawroński, Moje wspomnienia 1892‒1919, posłowie T. Gąsowski, Kraków 2016, s.49.
[13] Tamże, s. 67.
[14] A. Kieniewicz, Nad Prypecią dawno temu. Wspomnienia zamierzchłe przeszłości, do druku przygot. S. Kieniewicz, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1989, s. 50.
[15]Tamże.
[16] „Dziennik mód paryskich”, 1840, nr 1.
[17] Z. Żubka-Chmielewska, „Mały lord” i bosy urwis – o ubiorze dziecięcym w środowisku ziemiańskim na przełomie XIX i XX wieku przez pryzmat rodzinnych fotografii i wspomnień, [w:] :] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie VI. Bakalaureaty arystokraty, czyli dole i niedole dzieciństwa, pod red. H. Łaszkiewicza, Lublin 2017, s. 138.



FACEBOOK INSTAGRAM YOUTUBE TWITTER WCAG
NEWSLETTER