Rodzina Jurkowskich herbu Jastrzębiec wywodzi się ze szlachty sięgającej XVI wieku. Jej najstarszymi majątkami były Jurków i Żurawniki na Kielecczyźnie, od których pochodzi nazwisko rodu. Dobra te pozostawały w rękach rodziny aż do Powstania Listopadowego 1830 roku, kiedy zostały skonfiskowane przez władze zaborcze. Po ich utracie kolejne pokolenia przenosiły się do innych majątków, m.in. do Szreniawy, a następnie do Pilicy. Mimo zmian miejsca zamieszkania rodzina zachowała ciągłość tradycji i świadomość swojego pochodzenia.
W XIX wieku kluczową postacią był Ludwik Jurkowski (1840–1913), syn Kazimierza Jurkowskiego i Marii Jeziorowskiej, urodzony w Szreniawie. Brał udział w Powstaniu Styczniowym 1863 roku w oddziałach Mariana Langiewicza; po dostaniu się do niewoli rosyjskiej zdołał uciec, a następnie ukrywał się jako nowicjusz u paulinów w Częstochowie. Po tych wydarzeniach osiadł w Pilicy koło Olkusza, gdzie kupił ziemię i dom zajezdny, który rozbudował – funkcjonowały tam dwa sklepy i restauracja, a dochody uzupełniała uprawa roli. Był również aktywny społecznie: prowadził kasę zapomogowo-pożyczkową, zajmował się leczeniem metodą hydroterapii według księdza Sebastiana Kneippa oraz wspierał dom starców. Doczekał się licznej rodziny – pięciu córek i dwóch synów (z których jeden zmarł w dzieciństwie); w 1886 roku urodził się jego syn Stefan Jakub Jurkowski, późniejszy ojciec Stefana Antoniego. Losy córek ukazują trudności epoki – jedna owdowiała po samobójstwie męża zadłużonego majątkowo, druga została porzucona, po czym obie prowadziły wspólnie dom i sklepy w Pilicy.
Na przełomie XIX i XX wieku Stefan Jakub Jurkowski zdobył staranne wykształcenie – zdał maturę w Krakowie, studiował na politechnice we Lwowie, a następnie na uniwersytecie w Zurychu, gdzie uzyskał doktorat z chemii organicznej. Po studiach pracował w przemyśle, m.in. w Borutach koło Zgierza, a następnie w papierni w Boruszowicach. Wybuch II wojny światowej dramatycznie zmienił jego los: po wkroczeniu Niemców w 1939 roku został skazany na rozstrzelanie za posiadanie broni, jednak uniknął śmierci dzięki interwencji dawnego znajomego z Zurychu. Wkrótce zaangażował się w działalność podziemną w Pilicy, lecz w 1940 roku został aresztowany, osadzony w więzieniu Montelupich w Krakowie, gdzie był torturowany, a następnie trafił do obozu w Oświęcimiu. Po dwóch latach został przeniesiony do obozów Mittelbau-Dora i Buchenwald, gdzie pracował przy produkcji rakiet V-2. Równocześnie inne gałęzie rodziny doświadczały dramatów – majątek Wygiełzów należący do Elżbiety Szlichcińskiej został po wojnie przejęty przez władze komunistyczne, a jego właścicieli brutalnie wysiedlono.
Po zakończeniu wojny Stefan Jurkowski powrócił do pracy w papierni w Boruszowicach, gdzie jednak szybko został uznany za „wroga ludu”. W nowych realiach stopniowo wyprzedawał rodzinny majątek w Pilicy, aż do sprzedaży domu w 1959 roku. Choć w okresie stalinowskim początkowo nie doświadczał większych represji z powodu pochodzenia, problemy pojawiły się, gdy odmówił podpisania dokumentu. Historia powojenna rodziny pokazuje proces degradacji materialnej dawnego ziemiaństwa, ale też zachowanie etosu pracy i uczciwości mimo trudnych warunków politycznych.